Bydgoszcz: recepta z innym charakterem pisma niezrealizowana

Autor: Express Bydgoski/Rynek Zdrowia • • 24 października 2009 17:50

W bydgoskiej aptece "Pod Juraszem

Farmaceutka z apteki „Przy Jurasza” poradziła pacjentce, żeby poszła z powrotem do lekarza i poprosiła o wypisanie nowej recepty. Mąż kobiety tego samego dnia pojechał do innej apteki w śródmieściu, gdzie wykupił leki bez problemu – podaje Express Bydgoski.

– Rozmawiałam o tej sytuacji z moim lekarzem rodzinnym i powiedział, że obojętnie, co byłoby na recepcie, podpis i pieczątka lekarza oznacza, że wziął na siebie odpowiedzialność za jej zawartość – dodaje kobieta.

Rację przyznaje jej Barbara Nawrocka, rzeczniczka kujawsko-pomorskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Wyjaśnia, że farmaceuci nie mają podstaw, żeby odmawiać pacjentom wydania leku z powodu innego charakteru pisma. NFZ nie miałby podstawy, żeby podważyć wiarygodność takiej recepty.

Grażyna Chodakowska kierowniczka apteki „Przy Jurasza” ma jednak inne zdanie.

– Często jest tak, że pielęgniarka wypisuje dane pacjenta, a resztę dopisuje lekarz. W świetle przepisów, taka recepta jest nieformalna i Narodowy Fundusz Zdrowia może zabrać nam całą refundację na lek – przekonuje.

Farmaceutka mówi, że czasami przyjmuje takie recepty, ale tylko wtedy, kiedy zna lekarza i wie, że... sama może udać się do niego po poprawki. Tak jednak nie było w przypadku tej kobiety.

– My byśmy chętnie zrealizowali wszystkie. To przecież jest dla nas kolejny klient i kolejny zysk. Nie mamy interesu w tym, żeby utrudniać ludziom życie – kwituje Grażyna Chodakowska.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum