Biotechnologia w Polsce: musimy biec szybciej niż światowi liderzy

Autor: WOK, PW/Rynek Zdrowia • • 18 maja 2018 06:01

- Tworzenie i wdrażanie leków biologicznych jest bardzo złożone, długotrwałe i kosztowne. To mocno konkurencyjny, ale zarazem niezwykle rozwojowy segment. Obecnie już ok. 30 proc. wartości globalnego rynku leków stosowanych w różnych terapiach stanowią leki biologiczne - wskazują eksperci. Czy Polska może odnieść sukces w tej dziedzinie?

FOT. Fotolia; zdjęcie ilustacyjne

- Obserwujemy, że segment biotechnologiczny rozwija się już tak dynamicznie, że w Europie już występuje niedobór mocy produkcyjnych - mówił Markus Sieger, prezes Zakładów Farmaceutycznych Polpharma SA podczas sesji „Biotechnologia w Polsce - kosztochłonna mrzonka czy realna szansa” w ramach 10. Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC 2018, Katowice, 14-16 maja).

Po pierwsze ludzie
- Musimy skuteczniej przyciągać do przemysłu oraz prac na nowymi lekami biologicznymi, najbardziej utalentowanych ludzi. Do końca 2019 roku powinniśmy w naszym Centrum Badawczo-Rozwojowym zatrudnić ok. 400 młodych specjalistów z zakresu biotechnologii lekowej - przemysłowej - informował prezes Sieger.

Przypomniał, że Polpharma stworzyła własną Akademię Biotechnologiczną. - Mamy 50 stażystów rocznie, tworzymy także dodatkowe Centrum Szkoleniowe w Warszawie na bazie profesjonalnego laboratorium analitycznego dla leków biologicznych - dodał.

- Co jest potrzebne do rozwoju biotechnologii w Polsce? Musimy sobie uświadomić konsekwencje faktu, że mamy - w mojej ocenie - ok. 30 lat opóźnienia w stosunku do najważniejszych światowych ośrodków w tej dziedzinie. Te ośrodki nie będą czekały, aż my ich dogonimy - podkreślał prof. Tadeusz Pietrucha, biotechnolog z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, CEO Bio-Tech Consulting i członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP.

EEC 2018: sesja dotycząca biotechnologii
EEC 2018: sesja dotycząca biotechnologii

Wyzwolić pasję, energię i talent
- Do rozwoju biotechnologii potrzebne jest m.in. tworzenie infrastruktury, w tym laboratoriów. Ważna jest także dobra współpraca nauki z przemysłem, wreszcie pieniądze. One są, między innymi w Polskim Funduszu Rozwoju i Narodowym Centrum Nauki - dodał ekspert.

Zaznaczył, że Polska „musi biec szybciej niż liderzy światowej biotechnologii i dołączyć do nich, tworząc własne, oryginalne leki biologiczne”. - Najważniejsi w tym procesie są ludzie, a nie tworzenie kolejnych instytucji - zastrzegał Tadeusz Pietrucha.

- W środowisku osób mających osób potencjał do tworzenia nowych rozwiązań musimy przede wszystkim musimy wyzwolić trzy rzeczy: pasję, energię i talent. To kwestie, które nie wymagają szczególnych nakładów i rozbudowanej infrastruktury - powiedział.

Wskazywał, że rozwój biotechnologii jest piramidą, na której wierzchołku znajduje się już gotowy do stosowania lek i najlepiej, aby był to globalny produkt.

Uwłaszczyć naukowców
- Natomiast na samym dole tej piramidy jest mnóstwo pomysłów, które ewoluują w bardziej zaawansowane formy. Później są start-upy. Najpierw więc musimy zbudować w Polsce podstawę tej piramidy, a nie zaczynać od wierzchołka - podkreślał prof. Tadeusz Pietrucha.

Dodał, że musi powstać masowy ruch głównie młodych naukowców, którzy bez kompleksów myślą o zawojowaniu świata.

- Biotechnologia jest w Polsce popularnym kierunkiem studiów, bo młodzi ludzie znają wizerunek tej dziedziny wzięty z internetu, w tym błyskotliwe kariery biotechnologów na świecie. Chcą więc iść tą drogą. Niestety, trafiają na uczelnię i zderzają się ze smutną rzeczywistością, gdyż nie widzą tam ścieżki kariery alternatywnej do klasycznej, akademickiej - zaznaczał ekspert.

- Dlatego od dawna mówię o potrzebie uwłaszczenia naukowców, a tym samym wyrwania ich z gorsetu instytucji. Dajmy naukowcom własności intelektualną, niech staną się 100-procentowymi właścicielami swoich wynalazków i patentów, także kiedy pracują w publicznej instytucji. Tylko wtedy będą wiedzieli, o co walczą - konstatował prof. Tadeusz Pietrucha.

Dlaczego wybraliśmy Polskę
W rozwój biotechnologii w Polsce inwestują też, oprócz wymienionej wcześniej Polpharmy, także inne duże firmy farmaceutyczne, w tym o zasięgu globalnym.

Joseph BenAmram, prezes MSD w Regionie EURAM (Europa, Rosja, Bliski Wschód I Afryka) przypomniał podczas panelu, że ta firma 8 lat temu podjęła decyzję o stworzeniu w Warszawie Centrum Zarządzania Danymi (Data Management Center - DMC), inwestując w to przedsięwzięcie 25 mln dolarów.

- Zatrudniliśmy 270 polskich naukowców, którzy następnie przeszli odpowiednie przeszkolenie. Będziemy zwiększać to zatrudnienie. Mamy podobne centrum w Szanghaju, a także w Ameryce Południowej i Stanach Zjednoczonych. Natomiast jedynym w Europie naszym DMC jest właśnie to w Warszawie - podkreślał Joseph BenAmram.

Informował, że Centrum Zarządzania Danymi w Warszawie przetwarza, analizuje oraz prowadzi nadzór nad tysiącami danych dotyczących badań klinicznych, które MSD gromadzi na całym świecie.

- Wybraliśmy Polskę nie tylko z racji jej centralnego położenia w Europie, ale także dlatego, że jest tu wielu utalentowanych naukowców. Przekazujemy im nasze know-how - zaznaczył.

Zaufanie do naszych naukowców
I dodał: - Polsce prowadzimy nie tylko badania kliniczne trzeciej fazy, ale także drugiej i pierwszej, które są już bardziej skomplikowane. Nie robilibyśmy tego bez zaufania do polskich badaczy. Pracują z nami, ale później mogą połączyć siły z uczelniami, ośrodkami medycznymi, badawczymi czy innymi firmami, rozwijając sektor przemysłu biotechnologicznego w Polsce.

Joseph BenAmram podkreślał, że duże firmy farmaceutyczne zwiększają inwestycje w krajach, które wynagradzają innowacyjność, także udostępniając je obywatelom. Zwracał uwagę, że rozwój biotechnologii wymaga partnerstwa między rządem, firmami krajowymi i międzynarodowymi oraz ośrodkami badawczymi.

- Dlatego bardzo cieszą nas takie inicjatywy, jak uwzględnienie programu rozwoju biotechnologii w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (ogłoszonej przez premiera Mateusza Morawieckiego - red.). Oczywiście biotechnologia potrzebuje kapitału, ludzi oraz know-how - podsumował Joseph BenAmram.

Od pomarańczy do innowacyjnych technologii
Avi Matan, dyrektor Novartis Oncology Poland reprezentujący w kongresowym panelu Związek Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA mówił m.in. o tym, jak przyciągnąć międzynarodowe inwestycje do sektora biotechnologicznego w naszym kraju.

- Polska nie tylko może, ale wręcz musi odgrywać ważną rolę w rozwoju biotechnologii - podkreślał, przypominając, że jeszcze 20-30 lat temu Izrael znany był m.in. z eksportu pomarańczy. Zaznaczył, że dzisiaj nie znajdziemy już w tym kraju elementów gospodarki związanych z produkcją pomarańczy, gdyż postawiono na inwestowanie przede wszystkim w nowoczesne technologie.

W opinii Avi Matana, aby przyciągnąć do Polski zagranicznych inwestorów w dziedzinie biotechnologii konieczne jest tworzenie ekosystemu wsparcia dla takich przedsięwzięć.

Podkreślał, że taki ekosystem musi mieć dwa elementy - po pierwsze, umiejętność zarządzania ryzykiem. To bardzo ważne, gdyż biotechnologia jest bardzo kosztowną, ryzykowną oraz długoterminową inwestycją. Po drugie, ważne jest stworzenie uczelniom i ośrodkom naukowym warunków do podejmowania ryzyka badawczego, a następnie przechodzenia od badań podstawowych do praktycznych zastosowań.

- Szacuje się, że na ok. 10 tysięcy tysięcy związków, które są przedmiotem badań na nowym lekami, tylko jeden odniesie sukces - dodał Avi Matan.

Prof. Pietrucha: wierzę w polskich naukowców
Jak z kolei zaznaczył prof. Tadeusz Pietrucha "mnóstwo polskich naukowców funkcjonuje niemal w każdej liczącej się na świecie firmie, wielu z nich na kluczowych pozycjach".

- Ci, którzy wrócili do kraju i wykazali wystarczającą determinację, też doskonale sobie radzą. Niestety, są to nadal nieliczne przypadki, ale one pokazują, że nawet w niesprzyjających okolicznościach potrafimy tworzyć innowacje - mówił.

Jak powiedział te osiągnięcia dowodzą, że polscy naukowcy nie mają kompleksu wobec kolegów naukowców w USA czy innych czołowych technologicznie krajach.

- Jeśli zatem bierzemy pod uwagę potencjał tkwiący w naszych naukowcach, to uważam, że mamy szansę na światowych rynkach. Świadczy o tym pozycja firm, które się wybiły i prowadzą już właściwie ekspansję międzynarodową, np. Mabion ma już za sobą ten krok. Jest też niemała grupa startup-ów, która rośnie i ich dokonania pozwalają sądzić, że do tego etapu dojdą - podkreślił prof. Tadeusz Pietrucha.

Pełna relacja z panelu „Biotechnologia w Polsce - kosztochłonna mrzonka czy realna szansa” w ramach EEC 2018 - już wkrótce w portalu rynekzdrowia.pl (dział Konferencje) i najbliższym wydaniu magazynu Rynek Zdrowia (nr 4/2018).

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum