MSX/Rynek Zdrowia | 17-05-2017 20:54

BCC: "Apteka dla aptekarza" uderza w swobodę działalności gospodarczej

W opinii Komisji Rynku Aptecznego BCC oraz innych organizacji pracodawców, podpisana 16 maja przez Prezydenta RP nowelizacja ustawy Prawo farmaceutyczne spowoduje wzrost cen leków oraz zahamuje rozwój aptek prowadzonych przez polskich przedsiębiorców.

Fot. archiwum

Jak podkreśla KRA nowelizacja Prawa farmaceutycznego doprowadzi do ograniczenia konkurencji, a co za tym idzie wzrostu cen leków nierefundowanych i spadku ich dostępności dla pacjentów.

W ocenie Komisji najbardziej dotkliwie odczują to osoby najczęściej odwiedzające apteki, czyli seniorzy, przewlekle chorzy i niepełnosprawni. A właśnie dla tych grup oszczędności mają szczególne znaczenie, bo wydatki na leki stanowią bardzo poważną pozycję w ich miesięcznym budżecie. Nowe prawo uderza bowiem w sieci apteczne, a według szacunków na wydatkach w tych właśnie aptekach polscy pacjenci oszczędzają średnio około 2 mld zł rocznie.

- Z punktu widzenia przedsiębiorcy i gospodarki zmiany w prawie uniemożliwią otwieranie nowych aptek, a także zastopują ich dalszy rozwój dla polskich przedsiębiorców, do których należy 96 proc. rynku. Uderzą tym samym w sieci apteczne, których jest w tej chwili około 390, zarówno w największe, jak również w mniejsze, rodzinne. Rodzi się więc pytanie, czy państwo rzeczywiście chce, by przedsiębiorczość i konkurencja w Polsce w tak istotnym dla wszystkich obszarze, jakim jest zdrowie, była rozwijana? - czytamy w komunikacie.

Nowelizacja Prawa farmaceutycznego ewidentnie temu zaprzecza. Może okazać się, że ustawa będzie działać również przeciwko wielu właścicielom aptek indywidualnych. Nowe prawo umożliwia wprawdzie farmaceutom prowadzenie do czterech aptek, ale ograniczenia geograficzno-demograficzne sprawią, że nie będzie już to możliwe na danym terenie. Są one bowiem tak restrykcyjne, że w większości miast nie będzie mogła otworzyć się już żadna apteka, nawet na nowych osiedlach czy w nowopowstałych centrach handlowych.

Jest to szczególnie dotkliwe dla młodych farmaceutów, którzy z tego względu nie będą mogli prowadzić własnej apteki. Dodatkowo ograniczy im się liczbę miejsc do 2 potencjalnego zatrudnienia. To samo dotyczy techników farmaceutycznych. Trudno więc mówić, że ustawa sprzyja wszystkim farmaceutom.

Organizacje zrzeszające pracodawców zauważają dodatkowo, że właściciele aptek niebędący farmaceutami nie tylko nie uzyskają nowego zezwolenia na prowadzenie apteki, lecz tracić będą zezwolenia dziś posiadane z uwagi na brak odpowiednich przepisów przejściowych. Oznacza to de facto pełzające wywłaszczenie. W praktyce, apteki nie będzie mógł otworzyć polski przedsiębiorca, ale będzie mógł to zrobić np. farmaceuta niemiecki czy francuski.

Według Komisji Rynku Aptecznego BCC, przyjęte regulacje idą w odwrotnym, niż wielokrotnie deklarowanym przez partię rządzącą, kierunku - otwierania i ograniczania wpływów korporacji zawodowych.

Podpisana przez prezydenta ustawa uderza w fundamentalną wartość jaką jest swoboda działalności gospodarczej i została już raz uznana za niezgodną z Konstytucją. Przyjęte rozwiązanie stoi także w sprzeczności z potrzebą wsparcia rozwoju polskich przedsiębiorców, wyrażoną m.in. w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, tzw. „Planie Morawieckiego” - uważają przedsiębiorcy.

Jak przypominają, istniejące w Polsce sieci aptek to w zdecydowanej większości małe i średnie polskie firmy, którym powyższe ograniczenie uniemożliwi dalszy rozwój i przekształcenie w odpowiednio średnie i duże przedsiębiorstwa. Nowelizacja Prawa farmaceutycznego została negatywnie zaopiniowana m.in. przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów, a negatywne stanowisko wobec całej ustawy wyrazili wicepremierzy Mateusz Morawiecki oraz Jarosław Gowin.