Aptekarze nie chcą być karani za nie swoje błędy na receptach

Autor: Katarzyna Ptak/Rynek Zdrowia • • 19 marca 2009 07:42

Wielu aptekarzy będzie musiało zwracać pieniądze za już zrealizowane i błędnie wypełnione recepty na leki refundowane. Farmaceuci prowadzący apteki twierdzą, że są karani za nie swoje błędy, a niestarannie wypisane recepty przyjmują, aby nie zmuszać pacjentów do uciążliwych powtórnych wizyt u lekarzy. Uważają też, że dokonujący sprawdzeń recept kontrolerzy NFZ zbyt restrykcyjnie interpretują przepisy.

Oto przykład... Właścicielowi apteki w Kielcach, Tomaszowi Kasperkiewiczowi, NFZ odmówił wypłaty 70 tys. zł. Jak twierdzi poniósł karę zamiast lekarzy, którzy niedbale wypisują recepty: -  Brakuje zazwyczaj numeru domu, wieku pacjenta, problemem są również nie w pełni czytelne pieczątki -  wylicza uchybienia, za które musiał sam zapłacić. Kontrolerzy zakwestionowali też sposób wypisania dat na 182 receptach, bo znajdowały się pod wymaganą rubryką lub były wpisane w poprzek.
 
PESEL to za mało
Sposób w jaki prowadzona jest kontrola recept stał się na tyle kontrowersyjny, że okręgowe izby aptekarskie skarżą się na działania NFZ do Ministerstwa Zdrowia, także do parlamentarzystów.
Jak twierdzi prezes Rady Śląskiej Izby Aptekarskiej, dr.farm. Stanisław Piechula, rozporządzenie w sprawie recept lekarskich, na które powołują się kontrolujący nie dotyczy ani aptek ani aptekarzy, a NFZ chroni tych lekarzy, którzy permanentnie niedbale wypisują recepty.

- Czy NFZ ponosi szkodę, gdy pacjent otrzyma lek na podstawie recepty np. bez numeru domu w adresie lub z nazwą miasta wpisaną: W-wa zamiast Warszawa, gdy na tej samej recepcie jest PESEL jednoznacznie identyfikujący pacjenta? - pyta dr Piechula.
Z informacji jakie uzyskaliśmy w NFZ wynika jednak, że kontrolerzy nie tropią takich absurdów, lecz dużo poważniejsze uchybienia.
W ubiegłym roku mazowiecki oddział NFZ, uchodzący w opinii aptekarzy za jeden z najbardziej restrykcyjnych, skontrolował 535 aptek, z tego 233 w Warszawie. Za błędnie zrealizowane recepty na leki refundowane apteki będą musiały zwrócić 4 mln 211 tys. zł.

Co wytropili kontrolerzy
Jak informuje Wanda Pawłowicz, rzecznik prasowy Mazowieckiego Wojewódzkiego Oddziału NFZ, częstymi błędami było wydawanie większej ilości leków niż przypada na okres terapii.

 - Nieprawidłowości pojawiały się również w danych o obrocie aptek. Występowały tutaj przede wszystkim różnice między datą na recepcie a datą w sprawozdaniu i błędne dane pacjentów m.in. często wpisywano nieżyjących od paru lat. Zdarzało się także, że inne opłaty wykazywano na recepcie, a inne na rachunku fiskalnym, co wynikało z fałszywej sprawozdawczości i udzielania bonifikat na leki refundowane, co również jest niezgodne z prawem - dodaje rzecznik.

Aptekarze twierdzą, że nie dyskutują z oczywistymi ustaleniami, ale z kontrolnymi absurdami. Według Bożeny Śliwy z Kieleckiej Okręgowej Rady Aptekarskiej, Ustawa prawo farmaceutyczne i ministerialne rozporządzenie z dnia 18 października 2002 r. w sprawie wydawania z apteki produktów leczniczych i wyrobów medycznych (Dz. U. Nr 183, Poz.1531) jasno określa przypadki, kiedy aptekarz można odmówić wydania produktu leczniczego. Nie ma tam nic o receptach błędnie wypełnionych przez lekarzy.
 
Do sądu
Tej litery prawa trzymają się i inni aptekarze, i co ciekawe, także niektóre sądy. Dwa lata temu aptekarz z Chorzowa, któremu po kontroli NFZ potrącił około 60 tys. zł refundacji złożył sprawę i wygrał. Sąd uznał, że co prawda na wielu receptach brakowało koniecznych pieczątek, jednak aptekarz nie ponosi za to winy.

Podobna sprawa toczyła się przed Sądem Apelacyjnym w Poznaniu. W wyroku z dnia 31 maja 2006 r. sąd stwierdził, że „(…) odmowa refundacji

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum