Alarmująca liczba Polaków z przewlekłą chorobą nerek. Od 1 lipca nowy lek refundowany

Autor: • Źródło: PAP30 czerwca 2022 06:54

Na przewlekłą chorobę nerek (PChN) cierpią co najmniej 4,7 mln Polaków, a 95 proc. o tym nie wie. Konieczne są badania przesiewowe w grupach ryzyka, zwłaszcza że od 1 lipca refundowany będzie lek spowalniający postęp PChN – oceniają eksperci.

Alarmująca liczba Polaków z przewlekłą chorobą nerek. Od 1 lipca nowy lek refundowany
95 proc. Polaków nie wie, że ma chore nerki. Fot. Shutterstock
  • Na przewlekłą chorobę nerek (PChN) cierpią co najmniej 4,7 mln Polaków
  • Konieczne są badania przesiewowe w grupach ryzyka
  • Od 1 lipca 2022 r. wejdzie w życie refundacja dapagliflozyny

Ekspertka: konieczne są badania przesiewowe

- Od 1 lipca 2022 r. wejdzie w życie refundacja dapagliflozyny. To jest lek, który w sposób udowodniony nie tylko spowalnia progresję przewlekłej choroby nerek, ale aż o 30 proc. wydłuża życie naszych pacjentów oraz opóźnia moment rozpoczęcia dializ, czy konieczności przeszczepienia nerki. To lek, o którym nefrolodzy marzyli - powiedziała prof. Beata Naumnik, konsultant wojewódzki Podlasia w dziedzinie nefrologii, kierownik I Kliniki Nefrologii i Transplantologii z Ośrodkiem Dializ, Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Podkreśliła, że ponieważ lekarze będą mieli do dyspozycji tak skuteczny lek nefroprotekcyjny (chroniący nerki - przyp. PAP), konieczne jest stworzenie programu profilaktyki wczesnego wykrywania PChN, zwłaszcza w grupach ryzyka jej rozwoju. Jest to jeden z najważniejszych celów działania powołanej niedawno Koalicji na rzecz Przewlekłej Choroby Nerek.

Prof. Naumnik przypomniała, że PChN urosła do rangi choroby cywilizacyjnej, ponieważ jest następstwem wielu schorzeń cywilizacyjnych, takich jak otyłość, cukrzyca, zespół metaboliczny, nadciśnienie tętnicze. A liczba osób z tymi chorobami rośnie w szybkim tempie.

- Do tego trzeba jeszcze dodać osoby z niewydolnością serca, niektórymi chorobami reumatologicznymi wynikającymi z autoagresji, niektórymi chorobami hematologicznymi, jak na przykład szpiczak. To jest potężna pula pacjentów zagrożonych rozwojem PChN - tłumaczyła specjalistka.

W Polsce choruje już 4,7 mln osób

Podkreśliła, że w Polsce na PChN chorują co najmniej 4,7 mln osób.

-Jednak wykrywalność tej choroby - szczególnie w Polsce - jest bardzo niewielka - powiedziała prof. Naumnik. Świadczy o tym fakt, że 95 proc. chorych nie jest tego świadoma.

W dużym stopniu ma to związek z tym, że choroby nerek - poza kilkoma przypadkami zwykle związanymi z zastojem moczu - nie bolą. "PChN rozwija się bezobjawowo, a w momencie kiedy pojawią się objawy, jest bardzo zaawansowana i często pacjent wymaga już leczenia nerkozastępczego, tj. dializoterapii - hemodializą bądź dializą otrzewnową, albo tzw. przeszczepu wyprzedzającego, czyli przeszczepienia nerki zanim wejdzie w dializoterapię" - mówiła specjalistka.

Zaznaczyła, że są to bardzo kosztowne metody leczenia.

- Ale tu najistotniejszy jest komfort życia pacjenta. Jeżeli pacjent, który normalnie żyje, uczy się, pracuje, nagle dowiaduje się, że czeka go leczenie nerkozastępcze, to przeżywa dramat, ponieważ dializoterapia niesie za sobą niejednokrotnie dezorganizację życia. Ludzie wypadają ze swoich funkcji społecznych - powiedziała prof. Naumnik.

Zawał, udar, konsekwencje chorych nerek

Dodała, że pacjenci z PChN bardzo często umierają z powodu zawału czy udaru, nawet nie wiedząc, że cierpią na chorobę nerek i często nie dożywają dializoterapii.

- PChN to nie jest nowy problem, ale dwa lata pandemii spowodowały, że pacjenci w ogóle przestali się badać, jakakolwiek profilaktyka legła w gruzach. Do tego dołączył się brak ruchu, stres i narastanie otyłości. A przechorowanie COVID-19 nie jest obojętne dla nerek, bo może je uszkadzać zarówno w sposób ostry, jak i przewlekły. I obecnie mamy bardzo wielu pacjentów, którzy trafiają do nefrologów w dramatycznej kondycji. Dlatego zaczęliśmy bić na alarm, że konieczne jest wskrzeszenie działań profilaktycznych, zwłaszcza że teraz mamy w ręku narzędzia, które pozwolą nam prowadzić skuteczne leczenie nefroprotekcyjne - tłumaczyła specjalistka.

Przypomniała, że od 1 lipca 2022 r. zacznie być refundowana dapagliflozyna. W badaniu klinicznym o akronimie DAPA-CKD wykazano, że lek spowalnia progresję PChN, o 30 proc. redukuje śmiertelność całkowitą chorych i opóźnia moment wdrożenia leczenia nerkozastępczego. Jest to pierwsza - od około 20 lat - terapia, która poprawia rokowania pacjentów z PChN, a może też przynieść znaczne oszczędności dla systemu ochrony zdrowia.

- Takie decyzje przekładają się na szerokie korzyści długofalowe - zmniejszenie hospitalizacji, wydłużenie życia pacjenta w lepszej jakości, ale też oszczędność dla płatnika, który jest szczególnie w obecnym czasie w złej kondycji. To jest rewolucja - ocenił prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podczas debaty Medycznej Racji Stanu, która odbywała się pod koniec maja br.

Zgodził się z nim wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, który podkreślił, że dapagliflozyna jest bardzo "koszto-efektywną terapią, która istotnie opóźnia proces wejścia pacjenta do bardzo drogiej technologii, jaką jest dializoterapia".

- Dapagliflozyna dodana do leków blokujących układ renina- angiotensyna-aldosteron daje naprawdę świetną nefroprotekcję. Mając takie narzędzia jesteśmy w stanie nie tylko wydłużyć życie naszych pacjentów, ale też odciążyć stacje dializ, jak również ambulatoryjne stacje dializy otrzewnowej. Musimy teraz tylko znaleźć pacjentów z grup ryzyka PChN - podkreśliła prof. Naumnik.

Zaznaczyła, że w tym celu konieczne jest stworzenie przesiewowego programu w kierunku wczesnego wykrywania PChN. Specjalistka przypomniała, że z inicjatywy krajowej konsultant ds. medycyny rodzinnej prof. Agnieszki Mastalerz-Migas powstała Koalicja na rzecz Przewlekłej Choroby Nerek.

Jednym z sześciu postulatów koalicji jest dodanie badania albuminurii (oznaczanie stężenia drobnego białka - albuminy w moczu) u pacjentów z grup ryzyka PChN do koszyka świadczeń lekarza podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Obecnie lekarz rodzinny nie może zlecić tego badania, które jest niezbędne do rozpoznania PChN razem z badaniem stężenia kreatyniny we krwi, które pozwala wyliczyć wskaźnik filtracji kłębuszkowej (GFR).

- Koalicja na rzecz Przewlekłej Choroby Nerek jest tworzona po to, żeby lekarze POZ identyfikowali pacjentów z grup ryzyka tej choroby i mogli zlecić im ten podstawowy pakiet badań - oznaczanie stężenia kreatyniny we krwi i albuminy w moczu (ACR). To są naprawdę podstawowe badania i niedrogie" - powiedziała prof. Naumnik.

Dodała, że wczesne wykrycie PChN jest bardzo ważne, ponieważ gdy nerki zostaną trwale uszkodzone, to nie można ich już przywrócić do pracy.

- Dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby jak najszybciej identyfikować tych pacjentów - podsumowała specjalistka.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum