Trwa telemedyczne przyspieszenie. Co nam zostanie z tej wymuszonej rewolucji?

Autor: Daniel/Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 02 kwietnia 2020 05:59

Jednym ze skutków pandemii koronawirusa jest spełnienie marzeń zwolenników cyfryzacji w ochronie zdrowia: 80-90 proc. porad w publicznych i prywatnych przychodniach udzielanych jest teraz zdalnie. Jak sobie z tym radzimy i czy telemedyczny efekt obecnej sytuacji okaże się zjawiskiem trwałym?

Czy telemedyczny efekt pandemii koronawirusa okaże się trwały? FOT. Arch. RZ

• Wszyscy błyskawicznie uczą się, w jaki sposób szybko wdrażać telemedycynę w codziennym życiu.

• Eksperci wskazują, że obecnie większość barier blokujących funkcjonowanie e-zdrowia zostało zlikwidowanych, ale część z nich tylko na czas zagrożenia koronawirusem.

• Pandemia mocno przyspiesza rozwój rynku rozwiązań telemedycznych.

Wprowadzenie przez rząd stanu zagrożenia epidemicznego, a następnie stanu epidemii (od 20 marca br.) spowodowało - oprócz zamknięcia i ograniczenia działalności wielu firm i instytucji - także ogromne przeorganizowanie pracy placówek ochrony zdrowia, w postaci odwoływania planowych zabiegów w szpitalach i ograniczeń w dostępie do lekarzy w przychodniach.

Zamknięte drzwi POZ, włączone telefony
W rezultacie zagrożenia koronawirusem w Polsce, utrudnienia w bezpośrednich kontaktach z lekarzem odczuwa 58,3% uczestników sondażu, jaki 18 marca 2020 roku przeprowadziło Centrum Badawczo-Rozwojowe BioStat i haloDoctor.pl. Utrudnień w kontaktach z lekarzami nie zauważa tylko 21,8%.

W tej sytuacji aż 80% respondentów chce mieć możliwość skorzystania ze zdalnej pomocy lekarskiej (telemedycyny) - wynika z badania. Czy taką pomoc Polacy otrzymują?

- Przeszliśmy w tryb „zamkniętych drzwi”, ale otwartych poradni, bo w środku jest pracujący lekarz. Chodzi  o ograniczenie kontaktu pacjentów między sobą i personelem. Jeżeli już pacjent będzie tego wymagał, to przyjdzie na umówioną godzinę i bezpiecznie go wprowadzimy. Poza tym normalnie pracujemy, udzielając mnóstwo porad, tylko że są one teraz w ponad 90 proc. poradami telemedycznymi, w większości w formie telefonicznej - opisuje Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie i wiceprezes Polskiej Izby Informatyki Medycznej.

Porady tele i wideo
Teleporadę lekarską wprowadziła nowelizacja rozporządzenia ministra zdrowia ws. świadczeń z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej z 31 października 2019 r. (przepisy zaczęły obowiązywać od 5 listopada).

- Od tej pory teleporada w podstawowej opiece zdrowotnej jest taką  samą poradą jak inna, więc nie ma dodatkowego finansowania. Natomiast jeżeli udzielimy teleporady nie swojemu pacjentowi, a pacjentowi, który albo przyjechał z kraju UE, albo jest pacjentem poradni, która została zamknięta, np. ze względu na kwarantannę personelu, to takie świadczenie możemy dodatkowo rozliczyć - tłumaczy Tomasz Zieliński.

Jak wskazuje, mamy również do dyspozycji inne możliwości do wykorzystania, czyli wideoporady. 12 marca br. prezes NFZ podpisał zarządzenie rozszerzające dofinansowanie informatyzacji świadczeń udzielanych przez lekarza POZ. - Zarządzenie daje m.in. możliwość szybkiego i sfinansowanego w 80 proc. przez NFZ wprowadzenia wideoporad przez lekarzy rodzinnych - skomentował w mediach społecznościowych wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.

Obecnie więc wideoporady są możliwe, tyle że pacjenci często nie są przygotowani na korzystanie z usług w takiej formie.

- O ile jeszcze np. w placówkach komercyjnych, gdzie więcej jest pacjentów pracujących, aktywnych, którzy są przyzwyczajeni do komunikacji wideo, to mniejszy problem, to z podstawowej opieki w większości korzystają starsi ludzie, którzy potrzebują więcej czasu, żeby się tego nauczyć - zaznacza wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego.

Specjaliści też online
Na dzisiaj jedyny formalny tryb zdalnej konsultacji lekarz rodzinny - poradnia specjalistyczna to wprowadzone we wrześniu 2015 telekonsylia kardiologiczne i geriatryczne, które jednak nie przyjęły się - jako produkt dosyć drogi i zajmujący specjalistom zbyt dużo.

- Chcielibyśmy, żeby przynajmniej w okresie epidemii można było wykonać poradę taką lekarz-lekarz w momencie, kiedy pacjent jest nieznany lekarzowi w poradni specjalistycznej. Moglibyśmy mu podpowiedzieć coś, w pewien sposób zaplanować udzielenie porady, i wtedy np. pacjent na kolejnej telewizycie mógłby nie być traktowany jako pierwszorazowy - przekonuje wiceprezes PZ.

Zdalnie skonsultować mogą się natomiast pacjenci nie tylko z lekarzami rodzinnymi, ale też z lekarzami specjalistami, którzy udzielają świadczeń wymienionych w zarządzeniu prezesa NFZ z 31 grudnia 2019 r. Z wizyt na odległość skorzystają m.in. pacjenci poradni onkologicznych, kardiologicznych czy neurologicznych. Problem w tym, że chodzi o tych, którzy pozostają już pod stałą opieką specjalistów i wymagają okresowej kontroli.

- Czyli jest to narzędzie przeznaczone do kontynuowania leczenia przez pacjentów, którzy już byli pod opieką poradni specjalistycznej. Natomiast nie ma trybu rozpoczęcia opieki za pomocą teleporady, co byłoby dość trudne - wskazuje Tomasz Zieliński.

Jakie są obecnie perspektywy dla konsultacji telemedycznych przez specjalistów? Jak podaje ZnanyLekarz.pl - platforma do umawiania wizyt lekarskich i specjalistycznych online - dotychczas konsultacje online, zarówno w Polsce, jak i na świecie, nie cieszyły się dużą popularnością wśród lekarzy i pacjentów. Obydwie grupy preferowały wizyty bezpośrednie (tylko za pośrednictwem tej platformy umawianych jest ponad 500 tys. wizyt miesięcznie). Nowe realia i epidemia COVID-19 mogą to radykalnie zmienić, dlatego firma wprowadziła nową usługę do umawiania wizyt.

- Dostęp do opieki medycznej, również w sektorze prywatnym, został ograniczony, niektóre podmioty musiały nawet zawiesić swoją działalność. Z pomocą przychodzą tu z pewnością rozwiązania telemedyczne. Tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni chęć uruchomienia konsultacji online zadeklarowało aż 2500 lekarzy z obecnej bazy klientów i ta liczba rośnie z dnia na dzień - mówi Piotr Radecki, dyrektor zarządzający w ZnanyLekarz.pl.

Telemedyczny boom
W prywatnym sektorze, siłą rzeczy bardziej elastycznym, te zmiany następowały i następują jeszcze szybciej.

- Bardzo dobrze dawaliśmy sobie radę telemedycznie, mieliśmy dobre podstawy, więc ta transformacja nastąpiła zaledwie w ciągu dwóch tygodni. Przede wszystkim zwiększyła się skala, bo mieliśmy już czaty online, wideowizytę z pacjentem, na dużą skalę natomiast  uruchomiliśmy nową usługę - poradę telemedyczną - wyjaśnia Rynkowi Zdrowia Anna Rulkiewicz, prezes zarządu Lux Med i prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej.

Firma wprowadziła nowy model opieki, w którym pacjenci mają możliwość zrealizowania usług w postaci trzech form konsultacji z lekarzem: porady telemedycznej (telefoniczna, którą można zrealizować wybierając spośród wszystkich lekarzy danej specjalizacji z całej Polski), konsultacji online (czat, audio lub wideo), ale są również porady udzielane stacjonarnie w placówce. Dzisiaj jednak 80 proc. porad jest realizowanych telemedycznie.

- Uruchomiliśmy usługę porady telemedycznej 12 marca i do dzisiaj skorzystało z niej już ponad 120 tys. osób, więc obserwujemy bardzo dużą dynamikę wzrostu. Kontynuujemy też rozwój konsultacji online w formie czatu, których w ostatnim czasie przeprowadziliśmy aż 40 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego - wylicza prezes Anna Rulkiewicz.

Z kolei od 23 marca 25 proc. placówek świadczy wyłącznie porady telemedyczne. - Tę liczbę chcemy systematycznie dostosowywać do potrzeb pacjentów, więc prognozujemy dalszy wzrost zapotrzebowania na konsultacje na poziomie 500 tys. w kwietniu - zapowiada prezes Lux Med.

Sieć mocno stawia na bezpieczeństwo, prowadząc triaż, czyli wstępny wywiad medyczny na wszystkich kanałach kontaktu z pacjentem. - Stawiamy na ten element szczególnie przy wizycie w placówce, gdzie przed wejściem dopytujemy pacjenta o wszystkie informacje, żeby w razie czego osobę z podejrzeniem koronawirusa nie wprowadzić na teren przychodni. Nie zależy nam przecież na jej zamknięciu - podkreśla prezes Rulkiewicz.

E-diagnoza i e-terapia?
Kiedy już przestawiliśmy system na usługi zdalne, jakimi narzędziami dysponuje teraz lekarz - w publicznej oraz z prywatnej jednostce?

- Badanie uproszczone jest do wywiadu, pacjent może nam przekazać też informacje o parametrach, które sam sobie mierzy, czyli poziom ciśnienia, glukozy, temperatury itd. Jeżeli mamy połączenie wideo, możemy np. obejrzeć zmiany skórne, zaobserwować wyraz twarzy czy sposób chodzenia - tłumaczy  Tomasz Zieliński.

Na co jeszcze może liczyć pacjent? Jak wylicza ekspert, można zrobić sporo: od podstawowej rzeczy, czyli od udzielonej porady, czyli tego, co lekarz może przekazać pacjentowi, przez e-receptę, e-skierowanie, e-zwolnienie, do zleceń na wyroby medyczne potwierdzanych elektronicznie.

- E-skierowanie nie jest jeszcze obowiązkowe, ale już funkcjonuje, tyle że tylko niektórzy z tego korzystają. Myślę, że jeżeli epidemia się przedłuży, to będziemy coraz szerzej apelować do poradni specjalistycznych, aby uruchamiały obsługę skierowań elektronicznych - wyjaśnia wiceprezes PZ.

- Zdalne konsultacje podlegają tym samym zasadom i przepisom, co inne usługi medyczne, więc w trakcie świadczenia usługi u nas powstaje pełna dokumentacja medyczna, co jest bardzo istotne - dodaje prezes Rulkiewicz.

Potężny impuls
Jak wygląda sytuacja i perspektywy usług telemedycznych w czasie epidemii i po niej? - Obecnie praktycznie większość barier blokujących funkcjonowanie e-zdrowia i telemedycyny zostało zlikwidowanych, z tym że część z nich tylko na czas epidemii. Mam nadzieję, że wszystkie sprawdzone mechanizmy będziemy mogli po epidemii od razu przenieść do ustaw - ocenia dr Zieliński.

Jeżeli chodzi o rozwiązania telemedyczne, dużym kosztem, bo „dzięki epidemii”, wszyscy błyskawicznie się uczą, jak postępować i w jaki sposób szybko je wdrażać.

- Jestem przekonany, że usługi telemedyczne, choć nie w takiej skali jak obecnie, zostaną z nami już na dłużej, bo jest sporo elementów, które ułatwią nam funkcjonowanie również w przyszłości - konkluduje wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

- Po zakończeniu pandemii taki rodzaj usługi telemedycznej będzie miał na pewno zupełnie inne znaczenie niż wcześniej. Koronawirus mocno przyspieszy rozwój tego rynku - dodaje prezes Anna Rulkiewicz.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum