Telemedycyna po COVID-19: jeśli teraz wykażemy, że się opłaca, potem będzie już rutyną

Autor: Daniel/Kuropaś/Rynek Zdrowia • • 24 lipca 2020 06:00

Jak wskazują specjaliści, czas pandemii Covid-19 stał się punktem zwrotnym dla telemedycyny. Przyspieszyło wdrażanie innowacyjnych rozwiązań telemedycznych w systemie ochrony zdrowia. Które z nich z nami zostaną, jakie jeszcze warto wprowadzać?

Telemedycyna po COVID-19: jeśli teraz wykażemy, że się opłaca, potem będzie już rutyną
Pandemia COVID-19 przyspieszyła wdrażanie innowacyjnych rozwiązań telemedycznych w systemie zdrowia. Fot. PTWP

Już przed epidemią telekonsultacja medyczna była procedurą teoretycznie refundowaną przez NFZ  (telekonsylium kardiologiczne i geriatryczne). Ustawa z 9 października 2015 r. o zmianie ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia pozwalała wykonywać wszystkie czynności związane z wykonywaniem zawodu lekarza przez systemy teleinformatyczne.

Praktyczne rozwiązania
- Gdzie w tej chwili tak naprawdę je stosujemy? Najbardziej praktyczne zastosowanie rozwiązań telemedycznych ma miejsce przy diagnostyce i leczeniu ostrych zespołów wieńcowych, kiedy możemy skrócić drogę pacjenta do odpowiedniego ośrodka, jeżeli EKG jest wykonywane w karetce – mówi prof. Przemysław Mitkowski z I Kliniki Kardiologii Katedry Kardiologii UM im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Kolejną dziedziną jest telerehabilitacja hybrydowa, które polega na tym, że rozpoczynamy rehabilitację w szpitalu, a następnie jest ona przenoszona do miejsca zamieszkania pacjenta. W pięciu ośrodkach w ub.r. to była grupa ponad 400 pacjentów i ten system funkcjonuje choć w niewielkiej skali.

I wreszcie telemonitoring urządzeń wszczepialnych, przesyłających dużo informacji, których analiza może pozwolić na określenie ryzyka pogorszenia wydolności serca oraz przewidzieć konieczność hospitalizacji. W takim przypadku podjęcie działań ambulatoryjnych może uchronić chorych przed długotrwałą i kosztowną hospitalizacją.

- Wiemy już z wielu nierandomizowanych badań, w których oceniano skuteczność telemonitoringu urządzeń wszczepialnych, że skraca on istotnie czas do rozpoznania czy interwencji, zmniejsza śmiertelność, liczbę wizyt szpitalnych, spadają koszty opieki, skraca się czas pracy personelu, zmniejsza liczba niepotrzebnych terapii - wylicza prof. Przemysław Mitkowski.

Istotne jest, że można więcej czasu poświęcić tym chorym, którzy rzeczywiście tego potrzebują.

Jest opinia, refundacji brak
- W związku z tym wystąpiono o refundację i 25 października 2018 r. pojawiła się pozytywna opinia prezesa AOTMiT dot. telemedycznego nadzoru nad pacjentami z implantowanym automatycznym systemem do kardiowersji lub defibrylacji jako świadczenia gwarantowanego w zakresie AOS. Niestety miną niedługo dwa lata i nie mamy tego jako procedury refundowanej w ramach AOS - wskazuje ekspert.

Chodzi też o to, aby  w dobie pandemii zapewnić odpowiednią opiekę pacjentom ze wszczepionymi urządzeniami przy ograniczeniu kontaktu z personelem i innymi pacjentami. Jakie są proponowane rozwiązania praktyczne?

- Musi istnieć procedura pokrywająca koszt zakupu modemu transmisji danych (koszt modemu w zależności od producenta to kwota od 2 do 4 tys.) - włączenie do systemu telemonitoringu. I następnie procedura AOS (opieka telemedyczna) w postaci ryczałtu rocznego za minimum 4 transmisje  - mówi prof. Mitkowski.

Kardiolog proponuje organizację łączącą ze sobą ośrodki implantujące i pacjentów (podstawową) lub model docelowy, z ośrodkami koordynującymi wykonującymi nadzór, ale też te bardziej skomplikowane zabiegi.

- Wydaje mi się, że obecnie istnieje pilna potrzeba wdrożenia tego programu, przynajmniej w zakresie urządzeń wszczepialnych u chorych z niewydolnością serca, przed ewentualną drugą falą zachorowań. Oczywiście pojawiła się już procedura na udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju AOS z wykorzystaniem systemów teleinformatycznych lub innych systemów łączności, ale jest finansowo wysoce niewystarczająca -podsumowuje prof. Mitkowski.

Kadra i integracja systemów
Z kolei prof. Krzysztof S. Gołba z Kliniki Elektrokardiologii i Niewydolności Serca SUM w Katowicach zwraca uwagę na fakt, że kwestia systemów monitorowania na razie przypisana jest do producenta.

- To poważny kłopot. Oczywiście możliwe, że wkrótce w Polsce będziemy mogli stosować system zintegrowany, który będzie miał podłączenie do platform każdego z 4-5 głównych producentów. Skonstruowanie takiego systemu zrobionego na tzw. podstawowej informacji z urządzeń wszczepialnych wydaje się dość istotne - wskazuje.

Podkreśla również znaczenie kadr, ponieważ „to są systemy, przy których ktoś musi pracować, bo jest po prostu tańszy”.

- Automatyzacja i telemonitoring wymagają bardzo często konkretnej osoby, która nas wspiera albo jest w pewnych rzeczach zdecydowanie lepsza. Mówiąc w skrócie, należy znaleźć tę grupę zawodową, zacząć ją kształcić i widzieć w niej wsparcie, które pozwoli lekarzom być coraz lepszymi - wskazuje.

Zdaniem prof. Gołby taką osobą w systemie służby zdrowia, która powinna być liderem innowacyjności w zakresie telemedycyny jest elektroradiolog, ponieważ „łączy maszynę z lekarzem i jest takim technologiem medycznym”.

Pacjenci nie zostali bez opieki
Jak wskazują specjaliści, punktem zwrotnym dla telemedycyny jest z pewnością czas pandemii Covid-19. - Epidemia stała się niejako katalizatorem, przyspieszyła wdrożenie pewnych rozwiązań telemedycznych w naszym systemie zdrowia - mówi prof. Mateusz Tajstra z III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii SUM w Katowicach.

- Wszyscy obecnie już korzystamy z wdrożonych w ostatnim momencie w całym kraju teleporady czy e-recepty. Dzięki temu pacjenci nie zostali bez opieki w gorącym okresie pierwszych tygodni, miesięcy pandemii – podkreśla prof. Piotr Jankowski z I Klinika Kardiologii i Elektrokardiologii Interwencyjnej oraz Nadciśnienia Tętniczego Collegium Medicum UJ w Krakowie.

Oczywiście w dłuższej perspektywie trzeba podkreślić, że brak badania fizykalnego nie pozwala na pełne zastąpienie klasycznej konsultacji teleporadą.

- Ale teleporada jak i e-recepta już pewnie w polskim systemie zdrowotnym zostaną i będą szeroko używane, bo sprawdziły się i są użyteczne. Teleporada jest znakomitym rozwiązaniem dla pacjentów, którzy są stabilni, nie mają nowych dolegliwości, dla których lekarz świadomie może zrezygnować z badania fizykalnego i oprzeć się tylko i wyłącznie na badaniu zdalnym - ocenia prof. Jankowski.

Jak dodaje prof. Tajstra wtedy jesteśmy wiele rzeczy w formie pewnego triażu wyłapać: przede wszystkim czy stan chorego jest na tyle poważny, że należy zobaczyć go bezpośrednio.

Argumenty dla płatnika
Co jeszcze wpływa na skuteczne wdrożenie innowacyjnych rozwiązań telemedycznych? - Jeśli chcemy skutecznie wdrożyć daną innowację do systemu opieki zdrowotnej to po pierwsze musi ona przynosić korzyści pacjentowi. Po drugie powinna ułatwiać pracę lekarzowi, pielęgniarce, technikowi, generalnie profesjonalistom medycznym. I wreszcie powinna być efektywna kosztowo - wylicza prof. Jankowski.

Kluczowe jest wykazanie efektywności kosztowej, szczególnie jeśli planujemy szeroko wdrożyć daną procedurę - wtedy pewnie warto mieć w zanadrzu ten argument.

- Tym bardziej, że już od wielu lat w polskim systemie zdrowotnym efektywność kosztowa i wpływ na budżet jest jednym z ważniejszych parametrów, które decydują o ewentualnym dofinansowaniu danej procedury przez system opieki zdrowotnej – argumentuje prof. Piotr Jankowski.

Jak wskazuje specjalista, dobrym przykładem jest telerehabilitacja, która została dofinansowana dzięki temu, że oceniono jej efektywność kosztową i skuteczność gdy był wdrażany system koordynowanej opieki po zawale serca (KOS-Zawał).

- Telerehabilitacja jest jedną z form rehabilitacji włączonej w KOS-Zawał. Ona naturalnie może być też realizowana poza tym programem, ale warto podkreślić, że KOS-Zawał wielokrotnie zwiększa wykorzystanie telerehabilitacji - podkreśla Piotr Jankowski.

Jak dodaje, warto w przyszłości inne innowacyjne techniki, które są sprawdzone kliniczne i polepszają rokowania pacjentów, włączać w większe procedury, które mogą mieć formę opieki koordynowanej bądź kompleksowej.

Wdrożyć przygotowane programy
- Wydaje mi się, że telemedycyna w dobie Covid-19 jest zwycięzcą i to raczej spodziewanym. Mam nadzieję, że to wszystko, co uda się sprawdzić w czasie epidemii będziemy dalej optymalizować i w przyszłości będzie to codzienny element naszej pracy – podsumowuje prof. prof. Mateusz Tajstra z III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii SUM w Katowicach.

Jak przyznaje prof. Przemysław Mitkowski, przed telemedycyną na pewno nie uciekniemy, a pandemia Covid-19 na pewno temu sprzyja.

- Mamy wiele źródeł pozyskiwania danych, ale efekt analizy tych danych będzie postrzegany jako przynoszący korzyści dla pacjentów tylko wtedy jeżeli ustrukturyzujemy opiekę. Mamy przygotowane bardzo dobre programy w zakresie chorych z wszczepionymi urządzeniami z niewydolnością serca, chorych po udarze mózgu, u których poszukujemy migotania przedsionków itd. – wskazuje specjalista.

- Nabraliśmy sporo doświadczeń w ostatnich tygodniach i myślę że najważniejsze jest w tej chwili uzyskanie przychylności NFZ i MZ, żeby stało się to rutynowym postępowaniem przed drugą falą epidemii. Musimy też e-medycynę rozszerzyć o inne metody o udowodnionej skuteczności, oprócz tych funkcjonujących obecnie - podsumowuje prof. Mitkowski.

Wszystkie wypowiedzi zostały  podczas sesji "Telemedycyna przed i po Covid-19 - niespodziewany zwycięzca" w ramach V Kongresu Wyzwań Zdrowotnych Online.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum