Tablet w szpitalu. Jak zdaje egzamin?

Autor: JJ/Rynek Zdrowia • • 27 maja 2015 06:10

Tablet - podręczny komputer, z dość dużym ekranem, umożliwiający korzystanie z sieci komputerowej zamkniętego szpitalnego intranetu czy "chmury". Wydawał się być jedynie gadżetem. Dzisiaj dzięki niemu można w każdym miejscu szpitala i o każdym czasie dotrzeć do najpotrzebniejszych informacji w systemie elektronicznej dokumentacji medycznej.

Tablet w szpitalu. Jak zdaje egzamin?
Fot. Fotolia

Tablet to prawie idealne współczesne narzędzie elektroniczne dla lekarzy i pielęgniarek w szpitalu. Pojawia się tam coraz częściej, ale na wielu oddziałach ciągle jeszcze jest swego rodzaju egzotyką.

Chociaż same tablety są urządzeniami coraz bardziej sprawnymi, zaawansowanymi technologicznie i coraz tańszymi, to ich funkcjonalność w placówkach szpitalnych wyznacza w praktyce odpowiednie oprogramowanie, wprzęgnięte w szpitalny system elektronicznej dokumentacji medycznej. Z tym jednak bywa kłopot.

Często bowiem informatyzacja szpitali odbywa się etapami, nie zawsze przy zastosowaniu kompatybilnych systemów. Dodatkowym problemem jest starzejący się w ekspresowym tempie technologicznie sprzęt i wymagające nieustannego uaktualniania oprogramowanie.

Pierwszy był WSS we Wrocławiu
Pierwszą placówką szpitalną, w której zrealizowano projekt pełnej informatyzacji obiegu dokumentacji medycznej, łącznie z dostępem do niej poprzez mobilne urządzenia MCA (Medical Clinical Assistant), był w 2009 roku Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu.

- Planując wdrożenie standardu dokumentacji medycznej, stanęliśmy przed dylematem, w jaki sposób wprowadzać i pobierać dane do i z systemu bezpośrednio przy łóżku chorego. Gdy na początku 2009 roku w sprzedaży pojawiły się tablety medyczne, postanowiliśmy je wykorzystać do naszych potrzeb - tłumaczył przedsięwzięcie prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor WSS .

Pilotaż systemu z wykorzystaniem tabletów, który odbył się w 2009 roku, początkowo tylko na trzech oddziałach szpitala, w pełni potwierdził jego zalety i funkcjonalność. Zdecydowano więc o rozszerzeniu projektu na wszystkie oddziały.

Jak dzisiaj, po ponad czterech latach użytkowania w szpitalu są oceniane tablety? - Bardzo wysoko, zarówno przez lekarzy jak i pielęgniarki. Szczególnie chwalą je sobie przez pielęgniarki, bo to one zapisują przy łóżku chorego zalecenia dyktowane przez lekarza - mówi portalowi rynek zdrowia.pl mgr Maria Dytko, zastępca dyrektora WSS ds. pielęgniarstwa.

- Za korzystaniem z tabletów przemawia przede wszystkim oszczędność czasu, łatwość zapisywania niekiedy trudnych nazw leków, czytelny zapis zleceń oraz możliwość przekazywania ich drogą elektroniczną do realizacji. To ogranicza ryzyko popełnienia błędu - dodaje.

Tablet tak, ale jaki?
Przenośnych, mobilnych komputerów na rynku jest wiele. Z każdym niemal dniem coraz więcej. Przechodzą ewolucję. Użytkowanie tabletu w specyficznych warunkach szpitalnych sprawia, że preferowane są urządzenia dedykowane - MCA, które specjalnie do tego celu zostały zaprojektowane.

Ich cechą jest budowa umożliwiająca dezynfekcję, co ma niebagatelnie znaczenie oraz dużo większa wytrzymałość na uszkodzenie mechaniczne, upadki czy wreszcie długotrwała praca akumulatorów.

Są zwolennicy tańszych, zwykłych tabletów, możliwych do wykorzystania przy łóżku pacjenta (bo te medyczne to koszt ok. 2 tys. euro), twierdzący że nie tyle samo urządzenie jest istotne, co odpowiednie do niego oprogramowanie. Jak jednak przekonuje Andrzej Somiak, kierownik działu informatyki WSS we Wrocławiu, tak naprawdę tylko te specjalistyczne tablety zdadzą egzamin w warunkach szpitala, nie mówiąc już o SOR.

Dobre nie jest tanie
- Rzeczywiście tablety MCA są bardzo drogie, ale ich przewaga nad tymi zwykłymi jest ogromna. Właśnie z tego powodu początkowo mieliśmy ich zaledwie kilka w szpitalu, i to dzięki grantom z UE. Dzisiaj w szpitalu pracuje ich 50, po kilka na każdym oddziale - mówi nam Andrzej Somiak.

Korzystając z MCA wyposażonego w czytnik lekarz w czasie obchodu skanuje kod kreskowy pacjenta, a program automatycznie odnajduje jego dokumentację w systemie. To z kolei umożliwia natychmiastowy dostęp do wszelkich informacji: danych dotyczących historii choroby, wyników badań bieżących i historycznych. Na bieżąco można wprowadzać różne parametry, zalecenia.

- Z jednej strony jest to bardzo wygodne, z drugiej eliminuje możliwość pomyłek np. w dawkowaniu leków, nie ma opóźnień w obiegu informacji. To wszystko sprawia, że dobrze wykorzystany tablet, to ogromna oszczędność czasu i pieniędzy - uważa Somiak.

Czas kartek się skończył
Od czterech lat tablety są na wyposażeniu Regionalnego Szpitala Specjalistycznego im dr. Wł. Biegańskiego w Grudziądzu. Jak wspomina Marek Nowak, dyrektor placówki, początki były bardzo trudne, bo środowisko medyczne w tym przypadku okazało się konserwatywne.

- Historie choroby, kartki, karteluszki, ceremonialne obchody po oddziałach w towarzystwie kilkunastu osób, to były nieodłączne szpitalne atrybuty - wspomina dyrektor czasy, które już minęły i pewnie nie wrócą.

- Dzisiaj tablet w szpitalu w mojej ocenie jest obowiązkowym wyposażeniem. Wszystkie ważne informacje mamy on-line przy łóżku chorego. To daje natychmiastowy dostęp do wyników badań, wszystkich zabiegów jakie miał pacjent robione. Tablety to jest przyszłość i teraźniejszość. Gdyby wszystkie szpitale były wyposażone w takie systemy, wymiana informacji pomiędzy nimi skutkowałaby bezpieczeństwem pacjenta - zauważa dyrektor Nowak.

Zwraca także uwagę na to, że tablet w systemie informatycznym to również oszczędność czasu pracy pielęgniarek, których jest coraz mniej i których praca jest coraz droższa: - Dzisiaj pielęgniarka, bardzo dobrze wykształcona, jest asystentką lekarza i nie wolno marnować jej czasu na przykład na przepisywanie kartek.

Dokumentacja daje bezpieczeństwo
- Warto też wykorzystywać inne możliwości tabletu, np. robienie zdjęć. Często wyraz twarzy, zwłaszcza u dziecka, świadczy o jego chorobie. Tego się nie opisze, nie opowie, chociażby w diagnostyce padaczki - przekonuje dyrektor Nowak.

Wskazuje także na inny, pomijany często aspekt wartości dobrze prowadzonej e-dokumentacji. Pełna dokumentacja, nie na kartkach, a na zabezpieczonych odpowiednio serwerach, w dobie procesów sądowych i przyznawanych pacjentom coraz większych odszkodowań może okazać się bezcenna.

Dodaje: - Tablet uczy też odpowiednich zachowań. Mając go do dyspozycji nie można czegoś zostawić na popołudnie, na jutro. Wszystko trzeba zrobić on-line, a czas każdego działania jest rejestrowany.

- Żadna kartka, żaden długopis nie zastąpi wiarygodności zapisów systemu, który jest odpowiednio zabezpieczony. To jest bezpieczeństwo zarówno pacjenta jak i pracownika ochrony zdrowia - stwierdza.

Sam tablet to za mało
Projekt cyfryzacji szpitala, włącznie z wyposażeniem lekarzy i średniego personelu medycznego w tablety, realizowany jest od ubiegłego roku w Szpitalu Wojewódzkim im. dr Ludwika Rydygiera w Suwałkach. Czy zdają one egzamin?

- Staramy się je wykorzystać do maksimum, ale w naszym systemie informatycznym są pewne szczegóły, które nie pozwalają na to w pełni. Nie możemy jeszcze z poziomu tabletu przesyłać i rejestrować zleceń. Brak tego ogniwa powoduje, że nie wycofaliśmy się z dokumentacji papierowej - mówi dr Marek Kiluk, z-ca dyrektora ds. lecznictwa.

Na razie jeszcze w szpitalu prowadzona jest podwójna dokumentacja. Związane to jest także z odpowiedzią na pytania czy NFZ w czasie kontroli nie będzie wymagał dokumentacji papierowej, czy zgody pacjentów mogą być jedynie w formie elektronicznej?

Zdaniem dyrektora Kiluka, nie można nie zgodzić się z opiniami, że zaawansowane technologicznie tablety i systemy informatyczne zaoszczędzą czas i pieniądze. Jednak jego zdaniem tak dopiero będzie, ale jeszcze nie dzisiaj, skoro nie można odejść od dokumentacji papierowej.

Praktyka w suwalskim szpitalu podpowiada na razie, że w przypadku prostych procedur do pewnego momentu rzeczywiście system oszczędza czas lekarza czy pielęgniarki.

- Kiedy jednak coś naprawdę się dzieje i mamy kilku nagle potrzebujących błyskawicznej pomocy pacjentów, system się nie sprawdza. Każde logowanie do systemu zabiera 20-30 sekund, a niektóre sytuacje wymagają od nas zdecydowanie szybszych działań. Nie ma nawet czasu na te, wydaje się, krótkie logowania i przechodzenie w aplikacji od jednego pacjenta do drugiego - stwierdza dr Marek Kiluk.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum