Punkt diagnostyczny, czyli pierwszy screening, szybka reakcja i bezpieczeństwo

Autor: MAK/Rynek Zdrowia • • 22 maja 2019 18:04

- Tworzone przez nas punkty diagnostyczne nie służą do stawiania diagnozy, ale pozwalają bardzo szybko wykryć objawy potencjalnych zaburzeń oraz poinformować o tym osobę, która skorzystała z naszego punktu. Wtedy pacjent powinien udać się specjalisty - mówi Marcin Romanowski, prezes Comarch Healthcare.

FOT. Fotolia; zdjęcie ilustracyjne

Rynek Zdrowia: - Na czym polega główna idea punktów diagnostycznych tworzonych przez Comarch i elastyczność tego rozwiązania?
Marcin Romanowski: - Możemy mówić o dwóch zasadniczych aspektach stosowania punktów diagnostycznych. Pierwszy model ich funkcjonowania to punkty stacjonarne, montowane w miejscach, w których udostępnimy wszystkim chętnym możliwość zbadania wybranych parametrów życiowych. Jest to urządzenie z zestawem sensorów, za pomocą których każdy może w prosty sposób wykonać samodzielnie badanie.

Drugi model to mobilny punkt diagnostyczny, pozwalający spakować sensory do walizki, a zamiast komputera w zestawie znajduje się tablet, na którym uruchamiamy odpowiednią aplikację. Taki przenośny punkt możemy wypożyczać w celu wykonywania badań w warunkach domowych lub w domach seniora i opieki. Dzięki temu można monitorować codzienne ważne parametry życiowe wielu pacjentów, a w przypadku wykazania nieprawidłowości, lekarz może za pośrednictwem wideokonsultacji ocenić stan konkretnego podopiecznego.

To bardzo ważny element tego rozwiązania - zwiększa komfort życia pacjenta, który czuje się objęty stałą opieką. Poza tym pozwala dotrzeć z bieżącą poradą medyczną do miejsc znacznie oddalonych np. od placówek ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

- Powiedzmy coś więcej o wspomnianych sensorach.
- Wiąże się z nimi kolejny aspekt elastyczności naszego rozwiązania. Zestawy sensorów możemy dowolnie podpinać i konfigurować - oczywiście przy spełnieniu określonych wymogów. Sensory wykorzystują technologię Bluetooth Low Energy (BLE - umożliwia mały pobór mocy oraz szybki dostęp do danych - red.), co pozwala na bezprzewodowe łączenie się sensorów ze stacją. Sensory spełniają odpowiednie wymagania jakościowe w zakresie masowego użycia. Dzięki zastosowaniu generycznych mechanizmów służących integracji sensorów, możemy w prosty sposób, bez większego wysiłku i niskim kosztem dodawać do takiego punktu diagnostycznego kolejne sensory, poszerzając tym samym paletę badań.

Model podstawowy pozwala na szybki tzw. pre-screening, bez udziału operatora punktu - każdy chętny może w ciągu kilku minut samodzielnie wykonać badanie, na przykład EKG (bez podpinania kabli, a jedynie chwytając sensor). Takie badanie dwukanałowym EKG trwa minutę. Możemy też zmierzyć m.in. saturację, temperaturę i wagę ciała, BMI, czy ciśnienie tętnicze.

- Co dzieje się z odczytami?
- Trafiają do serwera, a osoba wykonująca sobie badania automatycznie otrzymuje wyniki e-mailem. Wyniki można pokazać swojemu lekarzowi pierwszego kontaktu lub specjaliście. W wakacje będziemy uruchamiać tzw. internetową książeczkę zdrowia, czyli mobilną aplikację na telefon komórkowy, umożliwiającą gromadzenie wyników naszych badań oraz monitorowanie na wykresach, jak zmieniają się one w różnych przedziałach czasowych.

- Wprowadzacie też bardziej rozszerzoną wersję punktów diagnostycznych.
- Tak, stworzyliśmy również model biznesowy zawierający usługi medyczne. W proces monitorowania badań włączony będzie lekarz lub ratownik medyczny, który np. sprawdzi sygnał EKG i określi, czy dzieje się coś niepokojącego, czy nie. Nie jest to jeszcze diagnoza, ale jeśli stwierdzona zostanie jakaś anomalia wskazująca na możliwe zaburzenia, pacjent otrzyma mailem lub poprzez aplikację mobilną informację, aby zgłosił się do lekarza. Dane z badań w tym modelu punktu diagnostycznego trafiają na naszą platformę e-Care, a docelowo gromadzone będą w chmurze EHR - w zasobach elektronicznej dokumentacji medycznej.

- W jakich miejscach i kiedy zostaną uruchomione punkty diagnostyczne?
- Możliwości w tym zakresie jest naprawdę dużo. Punkty mogą stanąć, między innymi w firmach, korporacjach, hotelach, lotniskach, galeriach, sanatoriach, ośrodkach SPA, placówkach opieki nad osobami starszymi. Zainteresowanie takim rozwiązaniem zgłaszają nam także kluby fitness, siłownie czy apteki.

Pracujemy też nad tym, aby zwiększyć skalowalność wspomnianego modelu medycznego - z udziałem lekarzy czy ratowników medycznych - poprzez wspieranie ich pracy algorytmami postępowania, a więc elementami sztucznej inteligencji. Dzięki gromadzonym w naszych urządzeniach, między innymi holterach PMA, danym z badań, algorytmy te rozpoznają już kilka podstawowych typów zaburzeń rytmu pracy serca.

Jeszcze raz chcę podkreślić, że takie rozwiązanie nie służy do stawiania diagnozy, ale pozwala bardzo szybko wykryć objawy potencjalnych zaburzeń oraz poinformować o tym osobę, która skorzystała z naszego punktu. Wtedy pacjent powinien udać się do kardiologa lub innego specjalisty, a ten - w razie potrzeby - zleci pogłębioną diagnostykę i, jeśli zajdzie taka konieczność, wdroży odpowiednie postępowanie terapeutyczne i zalecenia profilaktyczne.

Obecnie testujemy nasze punkty diagnostyczne, rozmawiamy też z ich potencjalnymi odbiorcami. Praktyczne wdrażanie tych urządzeń ruszy w tym roku, już w okresie wakacyjnym.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum