Prezes Comarch Healthcare: stworzyliśmy kompleksowy, zintegrowany system telemedyczny

Autor: MAK/Rynek Zdrowia • • 23 lipca 2020 07:43

Uważam, że pod względem skali stosowania telemedycyny nie będzie już powrotu do czasów sprzed pandemii, kiedy narzędzia do zdalnej opieki nad pacjentem nierzadko traktowano jako swoiste nowinki czy ciekawostki, a nie rozwiązania stanowiące część procesu diagnostyczno-terapeutycznego - mówi w wywiadzie dla Rynku Zdrowia Marcin Romanowski, prezes Comarch Healthcare.


Rynek Zdrowia: – W dobie pandemii koronawirusa jesteśmy świadkami niespotykanego wcześniej wzrostu zainteresowania telemedycyną i skali jej stosowania przez placówki medyczne i pacjentów. Czy, w Pana opinii, ten trend pozostanie już z nami na zawsze?

Marcin Romanowski: – Nadal powinniśmy rozmawiać o telemedycynie „podczas”, a nie „po” pandemii, ponieważ ona nadal trwa i nie wiemy jeszcze, kiedy się zakończy. Oczywiście nikt nie mógł przewidzieć jej wybuchu. Jednak jako Comarch Healthcare od co najmniej 10 lat rozwijamy i inwestujemy w nasze rozwiązania oraz produkty telemedyczne, gdyż zawsze zakładaliśmy, że zainteresowanie nimi – z wielu powodów – będzie rosło. I tak się właśnie dzieje.

Można więc powiedzieć, że od dawna przygotowywaliśmy się do takiej sytuacji na rynku telemedycznym, jaką mamy obecnie. Uważam, że pod względem skali stosowania telemedycyny nie będzie już powrotu do czasów sprzed pandemii, kiedy narzędzia do zdalnej opieki nad pacjentem nierzadko traktowano jako swoiste nowinki czy ciekawostki, a nie rozwiązania stanowiące część procesu diagnostyczno-terapeutycznego.

– Czy to wzmożenie telemedyczne wpłynęło na zainteresowanie ofertą Comarch Healthcare w tym zakresie ze strony środowiska medycznego, placówek ochrony zdrowia, a także pacjentów?
– Sporo podmiotów chciało już w pierwszym okresie pandemii skorzystać z naszych rozwiązań. Jednak z różnych powodów – m.in. związanych z ograniczeniami technicznymi czy brakami personelu, mogącego obsługiwać takie narzędzia – te rozmowy musieliśmy nieco przełożyć. Teraz jej kontynuujemy.

W tym kontekście chciałbym przypomnieć, że mamy własną klinikę iMed24 Centrum Medyczne, która od początku pandemii – podobnie jak chyba wszystkie podmioty lecznicze w kraju – odczuła ogromny wzrost zainteresowania stosowaniem narzędzi telemedycznych. Przypomnijmy, że w marcu tego roku działalność większości gabinetów lekarskich oraz placówek POZ została ograniczona, przechodząc na świadczenia przede wszystkim w formie teleporad.

Pacjenci przestali przychodzić na wizyty i trzeba było się w tej nowej sytuacji odnaleźć. Jak już wspominałem, w Comarch Healthcare oraz iMed24 od lat mamy uruchomione różne rozwiązania obejmujące zdalną opiekę medyczną. Dlatego bardzo szybko wznowiliśmy pracę naszych przychodni – najpierw w trybie zdalnym, a później, oczywiście zachowując wszelkie rygory związane z reżimem sanitarnym – obsługując wizyty stacjonarne.

– Wróćmy do Państwa rozwiązań telemedycznych, takich, jak np. Comarch MedCall. To narzędzie do wideokonsultacji jest nie tylko bardzo przydatne – z oczywistych względów – podczas pandemii koronawirusa, ale też wpisuje się w rozwój zdalnych świadczeń, m.in. w POZ oraz w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej.
– Przede wszystkim MedCall jest rozwiązaniem bardzo bezpiecznym. Chociażby dlatego, że dane naszych pacjentów gromadzimy we własnym Data Center, spełniającym najwyższe standardy cyberbezpieczeństwa, a nie na zagranicznych serwerach.

Po drugie Comarch MedCall to bardzo łatwe w obsłudze, intuicyjne rozwiązanie dla lekarzy i pacjentów, którzy mogą z niego korzystać dzięki bezpłatnej aplikacji mobilnej dostępnej w App Store i Google Play. Z prostego linka aplikacja umożliwia „wdzwonienie” się bezpośrednio z przeglądarki na numer telefonu pacjenta (który oczywiście musi mieć zainstalowaną aplikację) i już możemy prowadzić wideokonsultację.

Jest to więc znacznie prostsze niż stosowanie jakiegokolwiek komunikatora wideo, gdzie musi być lista znajomych, trzeba wysyłać zaproszenie do połączenia itp. W Comarch MedCall nie jest to konieczne. Wystarczy mieć smartfon i być w miejscu, w którym mamy dostęp od sieci komórkowej. Tym m.in. nasze narzędzie różni się od innych dostępnych na rynku. Bardzo ważne jest także to, że MedCall, jako rozwiązane dostępne w chmurze, nie wymaga integracji z wewnętrznym systemem placówki medycznej.

– Dlaczego tak istotne jest zintegrowanie Comarch MedCall z HealthNote, czyli internetową książeczką zdrowia?
– Bardzo nas cieszy, że jesteśmy w ścisłej czołówce najpopularniejszych aplikacji medycznych – zarówno w App Store, jak i Google Play. Mamy już kilka tysięcy aktywnych użytkowników HealthNote, a pobrań jest jeszcze więcej. To rozwiązanie uzyskało już wysokie oceny użytkowników, dlatego zdecydowaliśmy się na zintegrowanie MedCall z HealthNote. Pozwala to podczas korzystania z wideoporady na łatwe udostępnianie lekarzowi przez pacjenta jego dokumentacji medycznej – gromadzonej właśnie w HealthNote.

Zareagowaliśmy też błyskawicznie na pandemię, udostępniając aktywnym użytkownikom HealthNote dwie dodatkowe opcje. Pierwszą z nich jest ankieta dotycząca objawów zakażenia SARS-CoV-2, pozwalająca poprzez aplikację sprawdzić, czy oraz w jakiej grupie zagrożenia tą infekcją jesteśmy. Po drugie, wprowadziliśmy na bieżąco modyfikowany blog, w którym informujemy naszych użytkowników, jakie restrykcje i ograniczenia, w ramach przepisów „covidowskich”, aktualnie obowiązują.

– Platformy Comarch e-Care i Comarch HomeHealth są wykorzystywane do bieżącego, zdalnego monitoringu pacjentów. W jakim kierunku podążają Państwa rozwiązania w tym zakresie?
– O tym, że warto i należy rozwijać systemy zdalnego monitorowania pacjentów przekonują nas, między innymi doświadczenia włoskie w najtrudniejszej fazie pandemii koronawirusa w tym kraju. Przypomnę, że Włochy są, drugim po Polsce, strategicznym rynkiem dla Comarch Healthcare.

Nasze rozwiązania okazały się we Włoszech bardzo pomocne także w zakresie monitorowania, m.in. przewlekle chorych osób w warunkach domowych podczas pandemii. Znakomicie pod tym względem sprawdził się Comarch HomeHealth. Bardzo dużo placówek medycznych we Włoszech przeszło na zdalny tryb prewencyjnego monitorowania tych chorych, co oczywiście zostało wymuszone sytuacją epidemiologiczną. Chodziło też o to, by jak najmniej osób trafiało do szpitali na intensywną terapię i nie blokowało łóżek, które były potrzebne pacjentom z najcięższym przebiegiem COVID-19.

W Polsce nie doszło na szczęście do tak dramatycznych sytuacji, jednak będziemy w kraju rozwijać narzędzia do zdalnego monitorowania stanu pacjentów. Rozmawiamy o tym z lekarzami i menedżerami jednostek ochrony zdrowia, zachęcając do sięgania po tego rodzaju, świetnie już sprawdzone w praktyce rozwiązania. Bieżące, efektywne monitorowanie pacjentów z oczywistych względów jest ważne nie tylko podczas pandemii.

Natomiast platforma Comarch e-Care jest swoistym sercem kompleksowego systemu telemedycznego, który stworzyliśmy i będziemy nadal rozwijać. Do tej platformy podpięte są wszystkie nasze rozwiązania, m.in. HomeHealth, HealthNote, MedCall, czy Bransoletka Życia oraz Punkty Diagnostyczne. Informacje przekazywane z tych rozwiązań nie są zbierane dla samego ich gromadzenia, ale trafiają do bezpiecznego repozytorium danych pacjenta. Dzięki temu, w ramach platformy Comarch e-Care, nasi ratownicy 24 godziny na dobę, 7 dni tygodniu mogą czuwać nad zdrowiem i bezpieczeństwem naszych pacjentów.

– Tak szeroka kompleksowość systemu telemedycznego tworzonego przez Comarch Healthcare jest więc jego głównym wyróżnikiem?
– W skrócie – można tak powiedzieć. Ale równie istotne jest to, że dzięki naszym platformom integrujemy też zewnętrzne rozwiązania, jeśli oczywiście ich producenci zgadzają się udostępnić nam odpowiednie aplikacje. I tak się dzieje. Na przykład w zakresie zdalnych badań KTG rozmawiamy już z kilkoma firmami zainteresowanymi integracją w ramach naszej platformy.

Mamy również spore doświadczenia w realizowaniu regionalnych platform e-zdrowia, w województwach podlaskim, małopolskim i wielkopolskim. Jesteśmy także otwarci na współpracę z systemami centralnymi, chociażby w ramach zasilania naszymi danymi Internetowego Konta Pacjenta. Rzecz jasna do tego potrzebne jest otwarcie drugiej strony na taką integrację.

– Wspomniał Pan o Bransoletce Życia oraz Punktach Diagnostycznych. Powiedzmy kilka słów o tych rozwiązaniach.
– Bransoletka Życia to jeden z naszych najstarszych produktów przeznaczonych, między innymi do teleopieki nad seniorami, a także osobami chorymi przewlekle. Jednym z takich rozwiązań jest chociażby dobrze już znany „Małopolski Tele-Anioł”, mający obecnie ponad 4 tysiące podopiecznych (docelowo ma być 10 tys.). Z kolei pandemia skłoniła nas do wdrożenia nowego produktu z zakresu teleopieki, o nazwie Strażnik Kwarantanny, przeznaczonego, rzecz jasna, do monitorowania osób objętych kwarantanną, nie tylko seniorów.

Natomiast nasze prace nad Punktami Diagnostycznymi ruszyły na początku 2019 roku. Chcemy, aby ich zasadniczą rolą było przesiewowe badanie stanu zdrowia użytkownika tego rozwiązania. Bada ono podstawowe parametry życiowe. Na bazie ich interpretacji wskazujemy pewne rekomendacje co do dalszego postępowania – np. zalecenia dotyczące wykonania określonych badań.

Generalnie, nasze Punkty Diagnostyczne mają służyć głównie osobom bez objawów chorobowych, nie cierpiącym na schorzenia przewlekłe. To rozwiązanie dedykowane m.in. młodym ludziom, którzy nie zwracają jeszcze zbytniej uwagi na stan swojego zdrowia, nie badają się regularnie. A przecież wiemy, że nadciśnienie występuje u coraz młodszych osób, z czego często nie zdają sobie sprawy. Z kolei proste, szybkie badanie EKG może wskazać na zaburzenia rytmu serca, w tym arytmię. Takie prescreeningowe, proste badanie wraz z interpretacją trafia w postaci raportu na skrzynkę mailową lub na wspomniany Comarch HealthNote – naszą internetową książeczkę zdrowia.

Punkty Diagnostyczne można zainstalować praktycznie w dowolnej lokalizacji, między innymi w biurach i innych miejscach pracy, firmach transportowych, lotniskach, stacjach benzynowych, obiektach sportowo-rekreacyjnych, aptekach. Punkty cieszą się już dużym zainteresowaniem wśród naszych zagranicznych odbiorców, m.in. we Francji i Włoszech. Jesteśmy przekonani, że także w Polsce będzie rosła popularność tej formy prewencji pierwotnej.

 

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum