Oblicza pandemii: budowanie normalności głównie przez internet staje się niezdrowe

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 24 marca 2021 05:55

W dobie koronawirusa rzuciliśmy się na różnego rodzaju aplikacje, komunikatory i inne narzędzia informatyczne. Czy wszystkim służy ta nieco wymuszona masowa cyfryzacja?

Oblicza pandemii: budowanie normalności głównie przez internet staje się niezdrowe
Informatyzacja w dobie pandemii ma swoje plusy i minusy; FOT. PTWP
  • Informatyzacja ma być korzystną alternatywą dla pacjenta i nie może dyskryminować tych, którzy nie mogą lub nie chcą z niej korzystać
  • Mimo informatycznego boomu w dobie pandemii, wyniki badań wskazują na marginalne wykorzystanie Internetowego Konta Pacjenta przez osoby w wieku 50 plus
  • Skuteczne budowanie zaufania pacjenta do lekarza w sposób zdalny jest znacznie trudniejsze niż podczas tradycyjnej, stacjonarnej wizyty

W jakim stopniu konieczność codziennego używania zdalnych rozwiązań - m.in. w pracy, nauce czy kontaktach z ochroną zdrowia - zmieniła postrzeganie digitalizacji przez osoby, które wcześniej korzystały z niej sporadycznie?

Poligon dla telemedycyny

- Przede wszystkim zadziałała zasada transformacji ludzkich postaw. Skoro wskazano, że kontakt osobisty w pandemii nie jest zalecany niemal we wszystkich obszarach życia społecznego, to wszelkie rozwiązania cyfrowe, umożliwiające realizację potrzeb zyskały na znaczeniu. Zadziałało to również w medycynie - nawet wielu sceptyków zaczęło przechodzić na te rozwiązania - zaznacza mec. Jan Pachocki z kancelarii DZP, prezes Fundacji Telemedyczna Grupa Robocza.

Wskazuje, że po pierwszym wejściu i przetestowaniu takich rozwiązań po obu stronach (np. pacjent - placówka medyczna) duża część osób, która żywiła subiektywne lub obiektywne obawy wobec tych narzędzi, mogła z czasem zweryfikować, czy były one uzasadnione.

- Możliwe, że bez pandemii wiele osób nigdy nie dokonałoby weryfikacji swojego podejścia na przykład do telemedycyny - zaznacza mec. Jan Pachocki.

Pacjenci poczuli się bezpieczniej?

- Oczywiście ogólne zadowolenie związane z przyspieszeniem digitalizacji w ochronie ochronie zdrowia jest do pewnego stopnia uzasadnione. Zdajemy sobie bowiem sprawę z dramatu, którego doświadczylibyśmy, gdyby w placówkach medycznych nie wdrożono systemów teleinformacyjnych. Z drugiej strony nie mam wątpliwości, że ich wprowadzanie w normalnych warunkach, a więc odpowiednio zaplanowane i przygotowane, zawsze przynosi lepsze rezultaty dla użytkowników, zwłaszcza te długoterminowe  - podkreśla w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Michał Kępowicz, dyrektor ds. relacji strategicznych i market access w Philips Healthcare.

I dodaje: - Dlatego myślę, że warto zapytać pacjentów, czy są zadowoleni z rozwiązań wdrożonych w nadzwyczajnych, epidemicznych okolicznościach, czy z racji ich zastosowania odczuwają poprawę w zakresie opieki medycznej, czy czują się bezpieczniej? Zapytać medyków, czy technologia ułatwia im pracę, redukuje ilość niepotrzebnych obowiązków, jest narzędziem do lepszej oceny stanu zdrowia pacjenta etc.

- Odnoszę wrażenie, że to ogromne zainteresowanie cyfryzacją wykazywane przez firmy, instytucje publiczne i społeczeństwo, odtrąbiono jako duży sukces. Kiedy jednak dokładniej przyjrzymy się tej sytuacji, okazuje się, że diabeł tkwi w szczegółach - podkreśla.

- Pamiętajmy, że pandemia wszystkich zaskoczyła, stąd wiele zdalnych procesów wdrażano pod silną presją czasu. A pośpiech jest złym doradcą, stąd niektórzy zaczęli korzystać z cyfrowych rozwiązań często bez dogłębnej ich analizy pod kątem realnej przydatności, niezbędnych funkcjonalności czy otwartości na współpracę z innymi technologiami (tzw. interoperacyjność)  - mówi dyrektor Kępowicz.

- Kupując i wdrażając cyfrowe systemy powinniśmy dokładne wiedzieć, co za ich pomocą chcemy osiągnąć, jakie problemy rozwiązać, jak pomóc użytkownikom i odbiorcom tych technologii. Z moich obserwacji wynika, że z tą celowością zakupów - zarówno w przypadku klientów instytucjonalnych, jak i indywidualnych, bywa różnie - zaznacza.

Nasi rozmówcy dość zgodnie wskazują, że swoistym plusem w czasie pandemii stało się, oczywiście wymuszone sytuacją, wyedukowanie znacznej części społeczeństwa, w tym osób starszych, dotyczące korzystania z rozwiązań teleinformacyjnych - od prostych aplikacji po różnego rodzaju komunikatory.

- Poziom świadomości cyfrowej w czasie pandemii wzrósł naprawdę w imponującej skali - podkreśla Michał Kępowicz.

Starsi często są nadal wykluczeni

Przyspieszenie cyfryzacji w dobie pandemii to nie tylko powszechna już e-recepta i coraz częściej stosowane e-skierowania. W 2020 roku nastąpił też rekordowy wzrost liczby użytkowników Internetowego Konta Pacjenta. Obecnie IKP ma już ponad 4,7 mln Polaków wobec zaledwie 850 tys. na początku ubiegłego roku.

Niestety, z przeprowadzonego w tym roku przez Fundację My Pacjenci reprezentatywnego badania wynika, że z IKP korzysta jedynie 9,5 % Polaków powyżej 50. roku życia korzysta; w odniesieniu do osób powyżej 60. roku życia ten wskaźnik wynosi 8,8%.

Biorąc pod uwagę wyniki tego badania Fundacja zadaje decydentom pytanie o zasadność wdrażania takich rozwiązań, jak konieczność wyrażenia zgody przez seniora poprzez IKP na to, by lekarz specjalista mógł wypisać mu leki z na tzw. receptę S.

Fundacja My Pacjenci, przy wsparciu innych organizacji, wspólnie z Rzecznikiem Praw Pacjenta zabiegała przez wiele miesięcy o to, by lekarze specjaliści mogli wypisywać seniorom leki z listy 75 plus. - Wprowadzona konieczność wyrażenia na to zgody poprzez IKP jest dodatkową trudnością, w wielu przypadkach nie do pokonania - wskazuje Fundacja.

- Wyniki naszego badania wskazują na marginalne wykorzystanie IKP przez osoby w wieku 50 plus. Trudno zrozumieć, czemu mają służyć takie rozwiązania. Na pewno nie służą one pacjentom w i tak już utrudnionych warunkach dostępności do lekarzy i leczenia w dobie pandemii - komentuje Magdalena Kołodziej, Prezes Fundacji My Pacjenci.

- Wyniki naszego badania wskazują na marginalne wykorzystanie Internetowego Konta Pacjenta przez osoby w wieku 50 plus - komentuje Magdalena Kołodziej, prezes Fundacji My Pacjenci.

Aneta Sieradzka, prawnik z kancelarii Sieradzka&Partners, specjalizująca się m.in. w nowych technologiach medycznych podkreśla, że pacjenci nie mają obowiązku korzystania z IKP.

- Ponadto, część pacjentów jest wykluczona cyfrowo, bo nie jest powszechną praktyką, że każdy senior ma w domu komputer z internetem czy smartfona, którego sam sprawnie obsługuje. Niektórzy mieszają sami, nie mając wsparcia bliskich. Kolejna grupa pacjentów to ci, którzy mają zaufania do bezpieczeństwa internetowych portali i gromadzenia ich danych o zdrowiu w sieci - zaznacza ekspertka.

I dodaje: - Cyfryzacja ma być korzystną alternatywą dla pacjenta i nie może dyskryminować tych, którzy nie mogą lub nie chcą z niej korzystać.

Trudno okazać empatię na odległość

Z kolei Michał Kępowicz zwraca uwagę, że jakość świadczeń telemedycznych, w tym teleporad, nie zależy tylko od świetnego oprogramowania, czy odpowiedniego przygotowania technicznego stanowiska lekarza, ale także od tych technologii, którymi dysponuje pacjent. Chodzi o tak prozaiczne, ale decydujące o sukcesie telewizyty kwestie, jak np. szybkość łącza internetowego, posiadanie odpowiedniego komputera gwarantującego dobrą jakość dźwięku czy obrazu, a nawet miejsce w którym znajduje się pacjent, dające lub nie, szansę na skupienie i efektywną rozmowę.

- Warto też mieć na uwadze, że skuteczne budowanie niezbędnego w procesie diagnostyczno-terapeutycznym zaufania pacjenta do lekarza w sposób zdalny jest znacznie trudniejsze niż podczas tradycyjnej wizyty w gabinecie lekarskim. Zakłócenia dźwięku lub obrazu, problem z obsługą używanej podczas rozmowy technologii, czy niezrozumienie zasad zdalnej konsultacji medycznej powoduje dodatkowe napięcie i zdenerwowanie u pacjenta, utrudnia budowanie porozumienia na linii lekarz-pacjent, lekarz-rodzina - podkreśla dyrektor Kępowicz.

- W wirtualnym świecie okazywanie sobie empatii, tworzenie zaufania, zwłaszcza w przypadku pierwszego kontaktu z daną osobą, nie jest łatwe. To oczywiście tylko jeden z powodów, dla których normalne ludzkie relacje trudno - w dłuższej perspektywie - budować wyłącznie przez internet lub telefon - podsumowuje Michał Kępowicz.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum