Nauka w wirtualnym świecie: zbieranie doświadczeń w bezpiecznym środowisku

Autor: PG • Źródło: Rynek Zdrowia25 kwietnia 2022 17:17

Nowoczesne narzędzia edukacyjne wykorzystujące technologie VR i AR pozwalają w sposób praktyczny zdobywać te umiejętności, z którymi student zetknął się w teorii, a dotykał dopiero gdzieś na końcu swojej ścieżki edukacyjnej – mówi dr Kamil Gorczewski, Siemens Healthineers.

Nauka w wirtualnym świecie: zbieranie doświadczeń w bezpiecznym środowisku
Fot. Mat. prasowe
  • Wyobraźmy sobie sytuację: na oddział przyjeżdża pacjent, który wymaga pilnego badania rentgenowskiego kończyny górnej. Trafia pod opiekę osoby, która mimo młodego wieku  wielokrotnie – w środowisku wirtualnej rzeczywistości – wykonywała takie badanie. Dzięki temu prawidłowo przygotowuje pacjenta, dokonuje szybkich, właściwych ustawień aparatu, pewnie i samodzielnie przeprowadza badanie z zastosowaniem optymalnej dawki promieniowania. 
  • Taka sytuacja to ideał, który na co dzień zdarza się niezwykle rzadko. Dlaczego? Bo z reguły młodym adeptom medycyny brakuje doświadczenia, praktycznych umiejętności wynikających najzwyczajniej z setek godzin spędzonych w pracy z aparatem. W przeciwieństwie do teorii, którą przyswoili znakomicie. 

Rynek Zdrowia: Jak pan ocenia system kształcenia przyszłych medyków? Czy kartka papieru i długopis to wciąż dominująca forma kształcenia? 

Dr Kamil Gorczewski, kierownik ds. współpracy naukowej w Siemens Healthineers: Niestety tak jest i niestety wciąż jest w Polsce mało ośrodków, które decydują się na to, by się rozejrzeć, poszukać rozwiązań, które tę kartkę papieru nie tyle zastąpią, co wzbogacą o nowe narzędzia. 

Z czego to wynika?

Myślę, że z dwóch rzeczy. Z jednej strony z przyzwyczajeń. Wykładowcy od lat uczą w niezmienionej formule, mają utarte schematy i trudno im to zmienić. Bo skoro dotychczasowa metoda kształcenia działa, to można przymknąć oczy na rozwijającą się technologię. Z drugiej strony, nowe podejście do kształcenia wymaga otwartości ze strony władz uczelni, przemodelowania budżetu, innego podejścia do całego procesu kształcenia. I nie myślę tu o tym, żeby nowe technologie zastępowały wykładowców, bo to na nich opiera się system kształcenia. Ale postęp, który się dzieje, pozwoli ten proces inaczej zorganizować, kształcenie może być sprawniejsze i bardziej efektywne. 

Dzisiaj mamy do czynienia z taką sytuacją: w części praktycznej studenci muszą walczyć o uwagę lekarzy prowadzących, a tych po pierwsze jest za mało (myślę tu m.in. o klinicystach), a po drugie zajęci są nieprzerwanie opieką nad pacjentami. To rodzi napięcia po każdej ze stron.

I tu należy się zastanowić, czy części tej pracy nie powinny wykonywać zintegrowane, certyfikowane systemy edukacyjne, które będą wspierać i profesjonalistę, i studentów. Przy tych samych zasobach kadrowych, w tym samym czasie możemy wykształcić większą liczbę przyszłych lekarzy, oszczędzając czas profesjonalistów na pracę kliniczną i wykorzystując ich wiedzę w najbardziej efektywny sposób. 

Zostańmy więc przy kadrach w ochronie zdrowia i kryzysie, który je dotknął. Rozwiązanie tego kryzysu to dziś największe wyzwanie. I medal dla tego, kto go rozwiąże. 

Dlatego tak ważne są zmiany w procesie kształcenia. Kartka papieru, o której już mówiliśmy to najmniej efektywny sposób nauki. Amerykanie mówią: learning by doing. Uczmy się poprzez pracę. To jak z jazdą na rowerze, najszybciej się nauczymy jeździć na rowerze, gdy na niego wsiądziemy i zaczniemy pedałować. Z edukacją jest tak samo. Nowoczesne narzędzia edukacyjne pozwalają w sposób praktyczny zdobywać te umiejętności, z którymi student zetknął się w teorii, a dotykał dopiero gdzieś na końcu swojej ścieżki edukacyjnej, w niektórych przypadkach dopiero po egzaminie państwowym. Tak jest bardzo często u techników elektroradiologii – najpierw zdobywają uprawnienia poświadczone egzaminem państwowym do tego, żeby wykonywać procedury medyczne, a dopiero po jego zdaniu mogą je wykonywać. Uczą się więc „na sucho”. 

Dzięki nowoczesnemu podejściu do nauki możemy odwrócić ten proces. Student wcześnie dostaje rower, wcześnie z niego korzysta, ma czas na popełnianie błędów, a gdy kończy studia, umie już na nim świetnie jeździć, szybciej więc może wejść do systemu. 

Naszą rozmowę przeprowadzamy w Akademii Siemens Healthineers w Warszawie. Przed chwilą miałam okazję przetestować na sobie narzędzie do nauki robienia zdjęć rentgenowskich. To urządzenie dla techników elektroradiologów. Każdy kto chociaż raz miał na sobie gogle VR, bardzo szybo zrozumie mechanizm działania systemu. Proszę odpowiedzieć o jego działaniu. 

Stworzyliśmy narzędzie, dzięki któremu, w kontrolowanym i bezpiecznym środowisku wirtualnej rzeczywistości, student będzie mógł popełniać błędy i uczyć się na tych błędach, gdzie będzie mógł „bezkarnie” testować różne ustawienia. Zdobędzie wprawę, nie będzie bał się podejść do prawdziwego aparatu, zdobędzie wyczucie i pewność działań. 

Dzięki urządzeniu nauczy się ustawiania parametrów technicznych aparatu, ale to co ważniejsze, zdobędzie wiedzę, w jaki sposób ustawiać pacjenta, by dobrze go zobrazować. Nasz system odpowiada na tę potrzebę. Oferujemy kilkadziesiąt scenariuszy diagnostycznych i to jest to mięso, które da studentowi pewność, że jak przyjdzie do niego pacjent ze skomplikowanym schorzeniem łokcia, będzie wiedział jak go ułożyć, jak go wygiąć, żeby dobrze go zobrazować, żeby radiolog na kolejnym etapie nie miał problemu z opisem zdjęcia. 

Taka nauka w świecie rzeczywistym nie jest możliwa ze względu na promieniowanie jonizujące. Nie można robić takich „ćwiczebnych” zdjęć na pacjentach, nie można popełniać błędów. Więc przyszli elektroradiolodzy nim zaczną robić zdjęcia, muszą przez długi czas na sucho przyglądać się działaniom starszych kolegów. System, o którym mówimy, skraca ten proces, a student szybciej jest samodzielny.  

Zdjęcia oraz wszystkie czynności, które wykonuje student, zbierane są w formie raportu, który trafia do trenera-nauczyciela i tu dochodzi do weryfikacji. Trener zaglądając do raportu może ocenić studenta, powiedzieć: zrobiłeś 20 zdjęć barku, 15 było dobrych, w jednym popełniłeś duży błąd, 4 były nieczytelne. To jest naprawdę świetne uzupełnienie cyklu edukacyjnego, które pozwala na bieżąco wyrabiać prawidłowe nawyki i dobre praktyki. 

Kto korzysta z tej technologii w Polsce?

W ramach Akademii Siemens Healthineers urządzenie testowali studenci WUM-u. Reakcje? Na początku są zaskoczeni, ale i bardzo ciekawi, jak to działa. Zdają sobie sprawę, że system umożliwia im zdobycie doświadczenia, które poza światem wirtualnym trudno zdobyć. Urządzenie można również przetestować indywidualnie, wystarczą gogle VR. Udostępniamy licencje testowe.

Zmiana kształcenia, od którego zaczęliśmy rozmowę, to pieśń przyszłości, czy proces, który już puka do drzwi?

Proces, od którego nie ma już odwrotu. Pandemia w tym pomogła. Uczelnie, które nie popłyną z tym nurtem stracą studentów, a ci chcą kształcić się na najlepszych i najnowocześniejszych uczelniach. Gotowi są studiować na drugim końcu Polski, jeśli uczelnia spełni ich oczekiwania. Studenci rozumieją też, jak cenna jest ich wiedza oraz zdają sobie sprawę, że dzięki wiedzy zdobytej w nowoczesny sposób, szybciej znajdą pracę.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum