Lekarz w sieci: najlepszy profil i lajki nie zastąpią rozmowy z pacjentem

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 02 lutego 2018 05:49

Szpitale, przychodnie lub praktyki lekarskie nie mogą się reklamować. Mają jednak prawo informować o swoich usługach i osiągnięciach. Sprzyja temu rozwój technologii komunikacyjnych, a także mediów społecznościowych. Czy placówki i lekarze w pełni wykorzystują te narzędzia?

W Polsce z umawiania wizyt online korzystają najczęściej osoby w wieku do ok. 35 lat; FOT. PTWP; zdjęcie ilustracyjne

Trudno o jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. Coraz więcej lekarzy zakłada m.in. profile w mediach społecznościowych, ale często ich aktywność jest później znikoma lub wręcz kończy się na „akcie założycielskim”.

- Nadal obserwujemy w środowisku lekarskim dwa „obozy” - jedni są bardzo aktywni w sieci, inni podchodzą z dużą rezerwą do takiej aktywności, obawiając się negatywnych opinii o sobie. To zrozumiałe, że krytyka boli, szczególnie wyrażana publicznie - przyznaje w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Iwona Dziedzic-Gawryś, PR manager portalu ZnanyLekarz.pl.

To się zaczyna zmieniać
- Zauważamy jednak, że to zaczyna się powoli zmieniać i coraz więcej lekarzy docenia znaczenie internetu, także jako miejsca nieuniknionej oceny ich pracy - dodaje.

O tym, jak można wykorzystać internet do utrzymywania kontaktów ze pacjentami, przekonuje Anna Bilkiewicz-Pawelec, bydgoska okulistka, która założyła kanał na YouTube. - Bardzo chciałam, żeby moja praca była kreatywna. A tworzenie krótkich filmików edukacyjnych takie właśnie jest: trzeba pomyśleć, odświeżyć swoją wiedzę, poczytać światową literaturę - opowiada dziennikarzowi Gazety Wyborczej.

- W środowisku zostało to dobrze przyjęte: koledzy lekarze z Warszawy pytają, jak to się robi. Niektóre moje posty dotarły do 100 tys. osób. Mam spory odzew, dużo zapytań, widzowie sugerują, czego jeszcze chcieliby się ode mnie dowiedzieć - mówi okulistka.

Czy aktywność lekarzy w sieci jest dla nich promocją? - Do pewnego stopnia tak. Uważam jednak, że najważniejszym elementem tej promocji jest jakość bezpośrednich kontaktów z pacjentami. Mówię to także jako pediatra - podkreśla dr Michał Brzeziński z Zakładu Zdrowia Publicznego i Medycyny Społecznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

- Oczywiście sprawne funkcjonowanie w internecie jest bardzo ważne dla wielu grup zawodowych, także lekarzy - dodaje. - Udzielanie się na forach internetowych czy blogach jest dziś istotną formą publicznej aktywności wielu lekarzy. Są to również bardzo dobre narzędzia do prowadzenia przez profesjonalistów rzetelnej edukacji zdrowotnej - uważa dr Brzeziński.

Z perspektywy gabinetu i szpitala
Z kolei Bartłomiej Wnuk, właściciel agencji Wnuk Consulting, rzecznik Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego przypomina, że na całym świecie społeczność Facebooka liczy już 2 mld ludzi, a w Polsce z serwisu korzysta ok. 15 mln osób, z których 11 mln robi to codziennie.

- Wyraźnie widać więc, że może być to niezwykle skuteczne narzędzie w promocji placówek medycznych i kadry lekarskiej. Zwłaszcza, jeśli główny kanał komunikacji w serwisie Marka Zuckerberga obudujemy aktywnością na Instragmie, Twitterze czy YouTube - wylicza.

Dodaje, że pierwsi potencjał Facebooka zaczęli wykorzystywać dentyści: - Wygląd wielu stron klinik stomatologicznych i przygotowywana zawartość (kreacja, wysoka jakość treści wideo, animacje, zdjęcia) wskazują, że korzystają z pomocy fachowców - zaznacza Bartłomiej Wnuk.

Przyznaje zarazem, że nasze szpitale „podchodzą do tematu ostrożnie, gdyż pokutuje przekonanie, że Facebook to punkt zapalny wielu kryzysów”.

- Nic bardziej mylnego, pod dwoma warunkami. Po pierwsze, jeśli problem faktycznie występuje, musimy być gotowi na reakcję nie tylko w świecie wirtualnym. Po drugie, opiekę nad mediami społecznościowymi należy powierzyć profesjonalistom lub przynajmniej osobie odpowiednio przeszkolonej, dla której administracja stroną nie jest tylko kolejnym zadaniem na liście obowiązków w sekretariacie czy dziale IT - uważa Wnuk.

Podkreśla, że dzięki otwarciu na media społecznościowe lecznice mogą komunikować się bezpośrednio z pacjentami, np. chwaląc się inwestycjami, nowym sprzętem. - Z drugiej strony stwarza to nowe możliwości w komunikacji z mediami tradycyjnymi, które dzięki naszej aktywności zawsze będą na bieżąco jeśli chodzi o życie placówki - stwierdza Bartłomiej Wnuk.

Promocja nie kończy się na internecie
Natomiast dr Brzeziński wskazuje, że internet oraz obecność w mediach społecznościowych to tylko jedna z form promowania swojej działalności. Równie ważny dla szpitali jest udział w różnego rodzaju rankingach.

- Ciekawym, ale - w mojej opinii - wciąż jeszcze niedocenianym przez szpitale narzędziem promocyjnym są też wyniki analiz tworzonych przez resort zdrowia w zakresie map potrzeb zdrowotnych. W tych zestawieniach niektóre lecznice wypadają zdecydowanie lepiej od innych - m.in. pod względem liczby wykonywanych zabiegów czy wskaźnika śmiertelności wewnątrzszpitalnej - tłumaczy ekspert.

Dodaje, że placówki mogę pochwalić się dobrymi wynikami zawartymi w mapach na swojej stronie internetowej czy prasie. - To nie jest reklamą, ale informowaniem pacjenta o jakości i zakresie swoich usług, do czego jednostki ochrony zdrowia mają prawo - zastrzega.

Wskazuje, że dozwolonym narzędziem marketingowym jest również informowanie o wykonywaniu przez daną placówkę unikatowych w skali kraju zabiegów. - Także fakt zatrudnienia przez placówkę znanego specjalisty może stanowić element jej promocji. Tym bardziej, że takie transfery są zazwyczaj nagłaśniane przez media - podsumowuje dr Michał Brzeziński.

Wróćmy jednak do internetu. - Lekarze coraz częściej dostrzegają, że warto mieć profil w naszym serwisie. Z jednej strony jest to dla nich forma pokazania w przestrzeni publicznej dozwolonej prawem informacji o swojej działalności, z drugiej strony zdają sobie sprawę, jak ważna dla pacjentów jest możliwość umówienia wizyty online, ale także opinia dotycząca lekarza - zaznacza Iwona Dziedzic-Gawryś z portalu ZnanyLekarz.pl.

Nie uciekniemy od ocen w sieci
- Przeprowadziliśmy niedawno badanie pt. Pacjent 3.0., które pokazało, że w Polsce z opcji umawiania wizyt online korzystają najczęściej osoby w wieku do ok. 35 lat. Co ciekawe, np. w Hiszpanii, Brazylii, czy Meksyku, gdzie również jesteśmy obecni, ta granica przesunęła się już w stronę osób po 44. roku życia. Taka tendencja będzie zapewne występowała także w naszym kraju - stwierdza Dziedzic-Gawryś.

Zwraca uwagę, że w wielu przypadkach przy wyborze specjalisty to właśnie opinie - także funkcjonujące w internecie - odgrywają znaczącą rolę.

- Nie chodzi rzecz jasna o reklamę. Nasz portal stanowi nie tyle platformę autoprezentacji lekarzy, co stał się miejscem budującym ich relacje z pacjentami. Tym bardziej, że dobra komunikacja w internecie jest dzisiaj wręcz koniecznością, także za sprawą rozwoju mediów społecznościowych - mówi Iwona Dziedzic-Gawryś.

Zauważa, że w zasadzie każda grupa zawodowa może być dzisiaj i jest oceniana w internecie, nie tylko w mediach społecznościowych, ale też na różnego rodzaju forach. - Coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę. Ponadto przybywa lekarzy, naprawdę w różnym wieku, którzy wypełniając u nas starannie swój profil (ze zdjęciem, kompletną informacją) oraz odpowiadając na pytania pacjentów - notują więcej umawianych wizyt - informuje Iwona Dziedzic-Gawryś.

Ładny profil to za mało
Dodaje, że lekarz buduje w ten sposób nie tylko wizerunek profesjonalisty, ale i osoby otwartej na media i dyskusję m.in. z użytkownikami portali.

Jak jednak zaznacza dr Michał Brzeziński, tak naprawdę pacjent nie ma możliwości, a także wiedzy, aby w pełni obiektywnie oceniać merytoryczne kompetencje lekarza. - Natomiast opinie pacjentów odnoszą się przede wszystkim do odbioru samej relacji - sposobu podejścia lekarza do chorego, empatii, umiejętności nawiązania dobrego kontaktu z pacjentem i prowadzenia rozmowy - dodaje.

- Na nic zda się lekarzowi najlepiej prowadzony profil w portalu społecznościowym czy platformie internetowej, jeśli nie potrafi budować dobrych, bezpośrednich relacji ze swoimi pacjentami - podkreśla dr Michał Brzeziński.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum