Epidemia nie zatrzyma informatyzacji ochrony zdrowia, ale też jej nie przyspieszy

Autor: WOK/Rynek Zdrowia • • 12 listopada 2020 06:00

Pierwsze kroki związane z digitalizacją dokumentacji medycznej oraz innych obszarów działalności szpitali przypominały dom w stanie surowym, do którego oczywiście można już wejść, ale mieszkać w nim jeszcze się nie da - mówią obrazowo eksperci. Czy budowanie cyfrowej ochrony zdrowia w Polsce zostanie opóźnione przez epidemię koronawirusa?

Epidemia nie zatrzyma informatyzacji ochrony zdrowia, ale też jej nie przyspieszy
E-zdrowie w czasie epidemii koronawirusa jest szansą dla systemu, ale i poważnym wyzwaniem; FOT. Fotolia

Rozpoczął się już pilotaż prowadzenia i wymiany elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM). Jej powszechne wdrożenie ma wręcz kluczowe znaczenie dla uruchamiania kolejnych rozwiązań w obszarze e-zdrowia. Celem pilotażu jest nie tylko wymiana e-dokumentacji między placówkami, ale też jej umieszczanie na centralnej platformie P1.

Trwa także wdrażanie elektronicznych skierowań. Za niespełna dwa miesiące (od 8 stycznia 2021 r.) staną się obowiązującym standardem. Według danych resortu zdrowia, e-skierowanie wystawia obecnie 54 proc. placówek medycznych, a kolejne 34 proc. jest gotowych do ich realizowania.

CeZ: staramy się, aby tempo cyfryzacji nie zwalniało
- Mamy świadomość, że obecna sytuacja epidemiczna powoduje potrzebę koncentrowania się placówek medycznych głównie na bieżących zadaniach związanych z walką z koronawirusem, staramy się jednak, żeby tempo cyfryzacji zdrowia nie zwalniało - zaznacza dyrektor Centrum e-Zdrowia Agnieszka Kister.

- Warto pamiętać, że e-skierowania przynoszą realne korzyści również w warunkach pandemii, pozwalają m.in. na skierowanie pacjenta w trakcie teleporady na kolejną wizytę czy badanie oraz umożliwiają zdalną rejestrację - wskazała.

Przypomnijmy, że NFZ premiuje finansowo placówki, które obsługują e-skierowania. Przychodnia POZ mająca 5 tys. pacjentów i wystawia ponad 90 proc. skierowań w postaci elektronicznej, może otrzymać miesięcznie dodatkowe 3,5 do 4,4 tys. zł (jeśli posiada również certyfikat akredytacyjny). Natomiast AOS prowadzący 15 poradni specjalistycznych, który udzieli w miesiącu świadczeń na kwotę 835 tys. zł może otrzymać miesięcznie dodatkowo nawet do 30 tys. zł, jeśli minimum 20 proc. rejestrowanych skierowań jest w postaci elektronicznej.

- Mobilizowanie lekarzy do wdrażania nowego rozwiązania przez NFZ jest w mojej ocenie trafionym pomysłem. Ten system zachęt ze strony publicznego płatnika pozwala także w pewien sposób zrekompensować finansowo świadczeniodawcom wysiłek organizacyjny, a także nierzadko inwestycyjny związany z wdrażaniem e-skierowań - powiedziała niedawno Rynkowi Zdrowia dyrektor Kister.

Czytaj także: E-skierowanie jest kolejnym ważnym etapem cyfryzacji ochrony zdrowia w Polsce

Informowała, że między czerwcem a lipcem br., kiedy wprowadzone zostało dodatkowe finansowanie związane z e-skierowaniami, ich liczba w ciągu zaledwie kilku tygodni wzrosła aż 6-krotnie. MZ podaje, że dynamika przyrostu nowych e-skierowań w ostatnich miesiącach znacząco wzrosła. Tylko w październiku wystawiono prawie tyle samo elektronicznych skierowań, co w pierwszych ośmiu miesiącach 2020 roku.

Zachęcanie do osiągnięcia cyfrowego sukcesu
Wróćmy do elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM). - Można powiedzieć, że pierwsze kroki związane z wdrażaniem EDM przypominają dom w stanie surowym, do którego oczywiście można już wejść, ale mieszkać w nim jeszcze się nie da - tłumaczył obrazowo Andrzej Osuch, dyrektor ds. transformacji biznesowej w Lux Med Sp. z o.o. podczas październikowego Internetowego XVI Forum Rynku Zdrowia.

Dodał, że na początku drogi do osiągnięcia cyfrowej dojrzałości podmiotów leczniczych „wysiłek informatyzacyjny jest znacznie większy niż podpowiada intuicja”. Wskazywał, że nie chodzi tylko o prostą zamianę kartki papieru na dokument w edytorze tekstu. Informacja medyczna w postaci EDM jest wysoko wystandaryzowana. Dlatego wymagane rejestrowanie dowodów działań personelu, szczególnie na początku, może okazać się dość uciążliwe.

Dyrektor Osuch zwraca uwagę, że dla pomyślnego wdrożenia EDM niezbędny jest też wysiłek inwestycyjny, a procesowi temu sprzyja świadomość szeregu korzyści wynikających z ucyfrowienia dokumentacji - chociażby szybszy dostęp do oryginału, łatwa wymiana dokumentów między jednostkami organizacyjnymi, zdecydowanie mniejsza ilość błędów pisarskich itp.

- Z drugiej strony ważny jest system zachęt, również finansowych, chociażby ze strony publicznego regulatora. Dobrym przykładem jest pomyślne wdrożenie e-recepty, czemu sprzyjało wprowadzenie korzystnych mechanizmów podatkowych dla aptek - zaznaczył dyrektor Osuch, także przypominając, ze obecnie NFZ premiuje finansowo placówki obsługujące e-skierowania.

Głównym wyzwaniem dla szpitali jest ilość danych
- Wyzwaniem dla naszego szpitala, podobnie jak dla wielu innych placówek jest to, by sprostać wszelkim formalnym wymogom prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej, w tym obejmującym przygotowanie zapisów dowodowych związanych z procesem diagnostyczno-terapeutycznym. Ustawodawca oraz płatnik nakładają na nas kolejne obowiązki w tym zakresie - podkreślał Jakub Kraszewski, dyrektor naczelny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, odpowiadając, między innymi na pytanie, w jakim zakresie e-dokumentacja funkcjonuje w UCK.

Wskazał, że dzisiaj lekarze muszą dokumentować swoją pracę w znacznej mierze poprzez systemy informatyczne: - Dlatego skupiliśmy się na rozwiązaniach, dzięki którym te zapisy są jak najmniej hybrydowe, czyli aby jak najwięcej informacji trafiało bezpośrednio z komputera lekarza do systemu. Dążymy też do możliwie jak najszerszego zautomatyzowania tych czynności - wyjaśniał podczas XVI Forum Rynku Zdrowia.

W jego opinii największy problem stanowi obecnie ilość danych w zakresie wszelkich procesów, które muszą zostać zarejestrowane w ramach elektronicznej dokumentacji medycznej.

Chmura czeka na ochronę zdrowia
Z kolei Tomasz Jaworski, Senior Industry Expert w Microsoft zwracał uwagę podczas Forum na rolę decydentów kształtujących politykę zdrowotną. W jego opinii politycy powinni stwarzać warunki do szerszego wdrażania nowych rozwiązań cyfrowych w medycynie, aby z jednej strony łączyć bezpieczeństwo pacjenta z efektywnością kliniczną, a z drugiej strony, by te rozwiązania były tworzone w Polsce, a nie emigrowały wraz ich twórcami.

- Wydaje się, że dotychczasowe doświadczenia wskazują, iż budowanie przez regulatora centralnych systemów w ochronie zdrowia nie do końca zdaje egzamin. Kiedy przeprowadzamy studium wykonalności, następnie wchodzimy w etap kontraktowania i rozliczania takich dużych przedsięwzięć - bo często są to inwestycje finansowane ze środków Unii Europejskiej - to okazuje się, że ów projekt ma już kilkuletnie technologiczne zapóźnienie - mówił Tomasz Jaworski.

- Mój postulat pod adresem regulatora dotyczy więc stymulacji nowego rozdania na rynku, w którym istniejąca rzeczywistość będzie uzupełniana, między innym przez rozwiązania chmurowe - podkreślał ekspert.

Także Krzysztof Groyecki, wiceprezes Asseco Poland SA przyznaje, że „w dość bliskiej perspektywie będzie potrzebna poważna oferta obejmująca repozytorium EDM w chmurze”. - Konieczność ta wynika głównie z ogromnego przyrostu danych oraz oczekiwanego dużego tempa ich wymiany, m.in. pomiędzy podmiotami leczniczymi - podkreślił w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

I dodał: - Pamiętajmy jednak, że ostatnie wdrożenia związane z projektem P1 to nie tylko EDM, ale także dostępne już od dawna e-zwolnienie, e-recepta i nadchodzące e-skierowanie. Te elementy znacząco poprawiające komfort obsługi pacjenta i przyspieszające wymianę informacji.

Epidemia jest szansą czy zagrożeniem dla cyfryzacji?
Na to pytanie odpowiadał Jan Butkiewicz, dyrektor sprzedaży pionu opieki zdrowotnej Asseco Poland SA: - Nie uważam, że epidemię SARS-CoV-2 należałoby traktować w kategoriach szansy dla branży teleinformacyjnej w ochronie zdrowia. Wręcz przeciwnie, ta sytuacja stawia przed nami coraz więcej trudnych wyzwań - stwierdził.

Eksperci zgodni są natomiast co do tego, że plusem w dobie koronawirusa stało się przełamanie bariery nieufności wobec wielu rozwiązań w zakresie cyfryzacji sektora medycznego i znacznie większa niż wcześniej gotowość do przekazywania swoich danych, czego dowodem jest powszechna już akceptacja e-recepty.

- Zapewne nie będzie już powrotu do tradycyjnej, papierowej formy w skali całego kraju, między innymi w przypadku takich zewnętrznych elementów EDM, jak e-recepta oraz e-skierowanie. Taki powrót nie jest już także realny w dużych sieciowych podmiotach leczniczych. Sama ilość operacji cyfrowych oraz czas dostępu do dokumentacji warunkuje stosowanie właściwie wyłącznie postaci elektronicznej - podkreśla dyrektor Andrzej Osuch.

- Tempo rozwoju pandemii w istotny sposób spowolniło wdrażanie wielu nowych rozwiązań teleinformacyjnych. Wymaga to pewnego procesu edukacyjnego, który w obecnych warunkach jest z oczywistych względów utrudniony. Nie mam jednak wątpliwości, że narzędzia IT, które pojawiły się właśnie w dobie koronawirusa, będą rozwijane i zostaną z nami po pandemii - podsumowuje Krzysztof Groyecki.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum