Elektroniczna dokumentacja medyczna: papier nadal jest cierpliwy

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 27 sierpnia 2018 05:58

Czas, pieniądze, bardziej precyzyjne, przyjazne lecznicom przepisy? Jakie warunki muszą zostać spełnione, aby prowadzenie dokumentacji medycznej w formie elektronicznej stało się w Polsce powszechnie obowiązującym standardem? Publikujemy drugą część wypowiedzi ekspertów i menedżerów szpitali dotyczących tego wyzwania.

Droga od papierowej do cyfrowej dokumentacji medycznej jest u nas daleka; FOT. Arch. Fotolia; zdjęcie ilustracyjne

Nasi rozmówcy wskazują między innymi na rozproszenie przepisów w sprawie elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) w kilku aktach prawnych oraz na fakt, że część z tych regulacji wciąż wymaga doprecyzowania.

Przypomnijmy, że kwestie związane z różnymi aspektami ucyfrowienia medycznej dokumentacji zawierają:
• Ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta
• Ustawa z dnia 28 kwietnia 2011 r. o systemie informacji w ochronie zdrowia
• Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 8 września 2015 r. w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej (zakłada obowiązkowe prowadzenie od 1 stycznia 2019 r. m.in. historii choroby)
• Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 9 listopada 2015 r. w sprawie rodzajów, zakresu i wzorów dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania
• Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 8 maja 2018 r. w sprawie rodzajów elektronicznej dokumentacji medycznej.

To ostatnie rozporządzenie przewiduje, że wymóg prowadzenia dokumentacji w formie elektronicznej będzie od 1 stycznia 2019 roku obejmował:
• Informację m.in. o rozpoznaniu choroby, wynikach przeprowadzonych badań i innych udzielonych w placówce świadczeniach, a także o przyczynie odmowy przyjęcia do szpitala
• Informację dla lekarza kierującego pacjenta do poradni specjalistycznej lub leczenia szpitalnego
• Kartę informacyjną z leczenia szpitalnego.

Kto to wszystko przeczytał?
- E-dokumentacji nie wprowadzimy szybko z kilku powodów. Po pierwsze, zaryzykuję twierdzenie, że na ponad 170 tys. lekarzy czynnych zawodowo, a więc tych, którzy taką dokumentację mieliby tworzyć od 1 stycznia 2019 r. roku, akty prawne dotyczące tworzenia EDM przeczytało nie więcej niż kilka procent - uważa Wojciech Zawalski, ekspert systemu ochrony zdrowia.

I dodaje: - Ci, którzy odpowiednie ustawy i rozporządzenia przeczytali, mieli bez wątpienia problem ze zrozumieniem szczególnie kilkakrotnie już zmienianej ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia. To, co najbliższe, czyli termin wejścia w życie EDM jest opisany w tej ustawie poprzez zaprzeczenie. Art. 56 ust 1. stanowi, że: dokumentacja medyczna określona w przepisach wydanych na podstawie art. 13a może być prowadzona w postaci papierowej do dnia 31 grudnia 2018 r. - przypomina Zawalski.

Podkreśla, że od 1 stycznia 2019 r. wyłącznie w formie elektronicznej należy prowadzić wspomniane trzy grupy dokumentów (m.in. o rozpoznaniu choroby, informację dla lekarza kierującego i wypis z szpitala).

- A reszta dokumentacji? O tym rozporządzenie milczy. Tylko trzy elementy, czy raczej aż trzy? O ile szpitale poradzą sobie tworząc m.in. wersje elektroniczną karty informacyjnej i odmowy przyjęcia - bo każdy szpital w Polsce ma system HIS - to na pewno nie poradzą sobie poradnie specjalistyczne. W niektórych nie ma nawet komputerów. Jedyny sprzęt, będący w posiadaniu części poradni jest wykorzystywany do sprawozdawczości - stwierdza Wojciech Zawalski.

Sprzęt i oprogramowanie to nie wszystko
Zwraca też uwagę, że znaczna część lekarzy nie posiada profilu zaufanego ePUAP, podpisów kwalifikowanych i certyfikatów ZUS. - A tylko tak można podpisywać wymienione dokumenty. Z kolei ci, którzy mają te narzędzia, i tak ich nie wykorzystają, gdyż systemy użytkowane w tej chwili w szpitalach nie posiadają funkcjonalności autoryzacji tych dokumentów - podsumowuje ekspert.

Czytaj także: Na powszechne prowadzenie e-dokumentacji medycznej jeszcze poczekamy

Natomiast Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, informuje, że według szacunków tej organizacji tylko jedna trzecia lecznic jest już bardzo zaawansowana technologicznie pod względem tworzenia EDM. Kolejne ok. 30 proc. znajduje się na średnim poziomie zinformatyzowania, a pozostałe szpitale, niestety, mają jeszcze wiele do zrobienia w tej materii.

- Nie jest więc zbyt dobrze, a zasadniczy problem w informatyzowaniu podmiotów leczniczych tkwi w zbyt małych środkach, które placówki są w stanie przeznaczać na ten cel. W przepisach regulujących kwestię e-dokumentacji zawarte są liczne wymogi i zadania, ale nie wskazują one źródeł ich finansowania - zaznacza Jarosław Fedorowski.

Kolejna kwestia, na jaką wskazuje, to konieczność takiego wdrażania systemów informatycznych, aby ze sobą współpracowały. - Dlatego postulowaliśmy, aby e-dokumentacja była prowadzona na portalu NFZ. Fundusz posiada bardzo dużą bazę danych o leczeniu pacjentów oraz administruje tymi zasobami informacji w skali całego kraju - podkreśla prezes PFSz.

- Interoperacyjność systemów można więc zapewnić poprzez platformę internetową NFZ. Szpitale i inne placówki, mając - poprzez odpowiednio zabezpieczone logowanie - dostęp do takiej platformy, nie będą musiały wydawać pieniędzy m.in. na własne serwery - mówi Jarosław Fedorowski.

Zarządzający szpitalami: nadal musimy drukować
Barbara Szubert, dyrektor SPZOZ w Lublińcu przyznaje, że w jej szpitalu obecnie prowadzona jest równolegle papierowa i elektroniczna dokumentacja medyczną. - Dzieje się tak ze względu na brak unormowań odnośnie podpisu elektronicznego. Drukujemy wszystkie dokumenty i podpisujemy je odręcznie, a to spore utrudnienie. Jeśli chodzi o sam elektroniczny obieg, to ze względu na koszty nie zostały jeszcze do niego włączone takie urządzenia, jak endoskopy, laparoskopy, USG - wylicza dyrektor Szubert.

- Jesteśmy po audycie, wiemy dokładnie, czego potrzebujemy, aby spełnić wymogi i prowadzić dokumentację w formie elektronicznej, ale wciąż nie mamy na to pieniędzy - informuje nas Mariusz Wołosz, dyrektor Szpitala nr 2 w Mysłowicach, wiceprezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.

- Brakuje nam oprogramowania i części sprzętu. Powód jest prosty: szpitale powiatowe nie miały możliwości aplikowania o żadne środki unijne w tym zakresie. A nawet gdyby miały, to w przypadku naszego szpitala problemem mogłyby się okazać nawet środki potrzebne na wkład własny - przyznaje dyr. Wołosz.

Nie chodzi tylko o czas i pieniądze
W opinii dr. Marcina Murawskiego wiceprezesa zarządu Szpitala Praskiego w Warszawie - wbrew popularnej tezie, że największą barierą dla wdrożenie EDM są czas i pieniądze - główną barierę stwarza samo Ministerstwo Zdrowia. - To ono jest bowiem autorem rozporządzeń określających, co ma zawierać dokumentacja medyczna i zapisów innych aktów prawnych, które obecnie w praktyce nie pozwalają na wdrożenie EDM - uważa dr Murawski.

I wylicza kluczowe, jego zdaniem, bariery wdrożenia e-dokumentacji: brak ogólnopolskiego systemu autoryzacji lekarzy i pielęgniarek umożliwiającego cyfrowe zatwierdzanie dokumentacji; nieokreślone wzory standardowych składowych dokumentacji medycznej tożsamych dla wszystkich podmiotów leczniczych.

- Problemem jest też obowiązek przekazywania i odbierania danych w formie elektronicznej przez wszystkie jednostki służby zdrowia. Dla laboratoriów oraz pracowni specjalistycznych muszą być określone osobne standardy zlecania i przekazywania oraz autoryzowania wyników badań, w szczególności krwi - stwierdza dr Murawski.

W jego opinii zarządzający szpitalami i przychodniami, bez pokonania wymienionych barier, nie podejmą ryzyka kupowania dużych systemów do prowadzenia EDM, obawiając się, że poniesione spore nakłady okażą się niegospodarnością. - Bo zamiast pozyskać EDM będą dysponowali potwornie drogim i skomplikowanym edytorem dla części dokumentacji medycznej, a do tego i tak zmuszeni będą do prowadzenia dokumentacji papierowej - konkluduje wiceprezes zarządu Szpitala Praskiego.

Do czego placówki mają być przygotowane?
Z kolei zdaniem Krzysztofa Groyeckiego, wiceprezesa zarządu Asseco Poland S.A przede wszystkim należy sobie odpowiedzieć na pytanie, do czego tak naprawdę placówki mają być gotowe? - Obecne regulacje prawne wskazują jeden termin - 1 stycznia 2019, ale z drugiej strony wprowadzają dwa różne określenia - „elektroniczna dokumentacja medyczna” oraz „dokumentacja prowadzona w postaci elektronicznej” - przypomina ekspert.

Wskazuje, że pierwsze z tych określeń jest jasno zdefiniowane w rozporządzeniu ministra zdrowia z dnia 8 maja 2018 r. w sprawie rodzajów elektronicznej dokumentacji medycznej. Wymienia ono trzy rodzaje dokumentów elektronicznych, które stanowią elektroniczną dokumentację medyczną (m.in.: kartę informacyjną leczenia szpitalnego, odmowę przyjęcia, informację dla lekarza kierującego).

Z drugiej jednak strony od 1 stycznia 2019 zacznie obowiązywać paragraf 10a rozporządzenia ministra zdrowia 1 z dnia 8 września 2015 r. w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. - Zobowiązuje on placówki do prowadzenia w postaci elektronicznej dokumentacji m.in.historii choroby i historii zdrowia i choroby. Nie określono jednoznacznie, czego się od świadczeniodawców oczekuje (co jest miernikiem sukcesu), więc nie są oni pewni zakresu nowych obowiązków - zaznacza prezes Groyecki.

Czytaj także: Należy sprecyzować oczekiwania wobec placówek medycznych dotyczące EDM

Przegląd regulacji i realne cele
Czy mimo wskazywanych przez naszych rozmówców problemów, e-dokumentacja medyczna stanie się wreszcie powszechnym, obowiązującym standardem w polskiej ochronie zdrowia?

- Wierzę, że jest to możliwe. I coraz bardziej realne. Działania Ministerstwa Zdrowia dotyczące wdrożenia e-recepty pokazały, że można dokonać ucyfrowienia opieki zdrowotnej w Polsce. Należy tylko urealnić cele, przeanalizować zarówno obie ustawy, jak i rozporządzenia, a także stworzyć proste, przyjazne przepisy umożliwiające dobrowolne, sukcesywne wprowadzanie dokumentacji elektronicznej - odpowiada Wojciech Zawalski.

- Bez przeglądu regulacji, wyrzucania zbędnych elementów dokumentacji medycznej i dopuszczenia możliwości uznawania jako dokumentacji danych generowanych automatycznie, po prostu przesuniemy wdrożenia EDM o kolejny termin - przewiduje dr Marcin Murawski.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum