Eksperci: telemedycyna to nie jest moda, ale konieczność

Autor: JJ/Rynek Zdrowia • • 12 marca 2018 21:36

W trakcie sesji "Telemedycyna - moda czy potrzeba" podczas III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (HCC 2018) uczestnicy dyskusji podkreślali, że wiele twardych dowodów i badań klinicznych wskazuje na liczne korzyści stosowania telemedycyny - redukcję śmiertelności i hospitalizacji, a także kosztów leczenia.

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Jak mówił dr hab. Krzysztof Milewski, dyrektor generalny Centrum Badawczo-Rozwojowego American Heart of Poland, tylko w Wielkiej Brytanii dzięki zastosowaniu rozwiązań telemedycznych nastąpiło skrócenie czasu poświęcanego przez lekarzy na wypełnianie dokumentacji medycznej aż o 60 procent.

- Telemedycyna ma znaczący wpływ nie tylko na zdrowie, ale także na gospodarkę. Jak się szacuje, globalny rynek telemedycyny do końca 2020 roku będzie miał wartość 34 mld dolarów - mówił Milewski.

Jak powinien wyglądać prawidłowy model telemedycyny w placówce ochrony zdrowia, a jak to wygląda w praktyce? Jak tłumaczył Jacek Czapla, dyrektor ds. medycznych Centrum Zdrowia w Mikołowie, które wspomaga w opiece medycznej polarników w Polskiej Stacji Polarnej w Horsund na Spitsbergenie, w tym przypadku telemedycyna polega głównie na seansach łączności z polarnikami przebywającymi w odległej stacji naukowej.

- Na co dzień korzystamy w kontakcie z polarnikami ze skype, messengera, dzięki którym rozmawiamy z nimi, radzimy jak pomóc w prostych przypadkach, na przykład skaleczeń, oparzeń. Jeżeli sytuacja jest bardziej poważna, pomagamy im podjąć decyzję w wezwaniu helikoptera.

- W szpitalu mamy opiekę nocną i świąteczną, a jedną z usług, którą w jej ramach wykonujemy, jest porada telefoniczna. Pamiętam wypowiedź jednego z ministrów, który mówił, że użycie telefonu do takich zastosowań to jest archaizm. Być może tak jest. Ale to jest coś, czym dysponujemy w tej chwili i z czego możemy aktywnie korzystać. Chętnie wykorzystywalibyśmy narzędzia bardziej zaawansowane, ale to jest kwestia dużo większych nakładów - podkreślał Jacek Czapla.

Jak mówił prof. Krystian Wita, p.o. zastępcy ds. medycznych dyrektora ds. lecznictwa Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach, 14-15 lat temu zastosowano po raz pierwszy transmisję EKG z karetki pogotowia jako coś nowatorskiego, a dzisiaj jest to powszechne.

- To spowodowało przełom w leczeniu pacjentów z ostrym zespołem wieńcowym - skrócenie czasu od pierwszego kontaktu medycznego do momentu wdrożenia terapii. Zmniejszyło to w sposób istotny śmiertelność.

- Nie można też nie wspomnieć o programie KOS-zawał, który jest tak naprawdę pierwszą refundowaną usługą z zastosowaniem telemedycyny - zaznaczył prof. Wita.

O pacjentach monitorowanych za pomocą narzędzi telemedycznych mówił mówił dr Mateusz Tajstra z III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii i Oddziału Chorób Serca i Naczyń Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Ośrodek ten ma pod opieką blisko 4 tys. pacjentów, głównie kardiologicznych, z wszczepionymi urządzeniami takimi jak kardiowerter-defibrylator czy urządzenie resynchronizujące.

- Każdy taki pacjent wyposażany jest w urządzenie do zdalnego monitorowania. Czy to był tylko gadżet? Nie. Wraz z upływem czasu i gromadzeniem twardych danych - możemy jasno powiedzieć - to nie jest moda, a efektywne przełożenie na końcowy efekt kliniczny - podkreślał.

W jego ocenie podstawowym elementem efektywności nadzoru telemedycznego pacjentów kardiologicznych, głównie z niewydolnością serca, jest organizacja tego systemu.

- Monitorowanie telemedyczne i weryfikacja alarmów to decyzje, czy pacjent ma zmienić farmakoterapię, czy ma się zgłosić do lekarza rodzinnego, czy ma zostać wezwany do naszej poradni, a może ma być w trybie pilnym przyjęty na oddział specjalistyczny - wyliczał dr Tajstra.

Odrębnym problemem, który poruszyli w dyskusji goście sesji była kwestia wrażliwości danych przesyłanych między placówkami ochrony zdrowia oraz między nimi a pacjentem. Jak podkreślał Wojciech Szefke, prezes Organizacji Pracodawców Przemysłu Medycznego Technomed, UE dopracowała się w tym zakresie standardów w postaci rozporządzenia RODO, które uchyla w dużej części przepisy funkcjonujące w poszczególnych krajach członkowskich związane z przetwarzaniem danych osobowych.

- Jaki wpływ będzie miało RODO na funkcjonowanie jednostek leczniczych? Generalnie przerzuca odpowiedzialność za stworzenie mechanizmów ochrony danych osobowych na podmioty, które fizycznie przechowują te dane i tworzy zupełnie inną jakość prawną - dodał Szefke.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum