Zaostrza się spór w samorządzie diagnostów. "Nie chcemy dłużej wypowiadać się anonimowo"

Paulina Gumowska odpowiada za rozwój treści segmentu zdrowie w Grupie PTWP, w tym serwisu rynekzdrowia.pl, którego jest redaktor naczelną. Przed dołączeniem do Grupy PTWP, przez blisko dziewięć lat związana była z Wirtualną Polską. Ostatnio była redaktor naczelną obszaru lifestyle i zdrowie, m.in. WP Kobiety i portalu WP abcZdrowie. Wcześniej była zastępcą redaktora naczelnego WP oraz wiceszefową Strony Głównej i Newsroomu, a także wydawcą i redaktorem. Autor: Paulina Gumowska • Źródło: Rynek Zdrowia   • 04 lipca 2022 08:00

Ustawa o medycynie laboratoryjnej, którą wkrótce zajmie się Sejm i zastrzeżenia, jakie zgłasza do niej część środowiska diagnostów, uwidoczniły toczący się w samorządzie spór. O co? Alina Niewiadomska twierdzi, że o władze. Choć jej oponenci dystansują się od takiej narracji, jednocześnie przyznają, że nie jest im dziś po drodze z polityką prowadzoną przez prezeskę KRDL. - To nie jest prywatny folwark jednej osoby - mówi dr Tomasz Anyszek.

Zaostrza się spór w samorządzie diagnostów. "Nie chcemy dłużej wypowiadać się anonimowo"
Diagności walczą o ustawę i władzę. Fot: PAP/ Tomasz Wiktor
  • Kilka dni temu środowisko diagnostów zelektryzował artykuł w "Gazecie Wyborczej", w którym anonimowi rozmówcy zarzucili obecnej prezes KRDL, że Ministerstwo Zdrowia kupiło przychylność Izby wobec ustawy za 25 mln złotych. Tyle resort przeznaczył bowiem na szkolenia diagnostów 
  • W rozmowie z Rynkiem Zdrowia Alina Niewiadomska odniosła się do zarzutów, wskazywała, że krytyka ustawy przez część środowiska to nic innego jak element gry wyborczej
  • Dr Tomasz Anyszek, diagnosta laboratoryjny, członek Rady był jednym z rozmówców "Gazety". Dziś już nie chce pozostawać anonimowy. - Wypowiadam się również w imieniu moich kolegów - mówi w rozmowie z nami. 

Kto ma rację w sporze o ustawę o medycynie laboratoryjnej?

Paulina Gumowska, Rynek Zdrowia: W Krajowej Radzie Diagnostów Laboratoryjnych wybuchła właśnie bomba. Jedną z osób, które ją zdetonowały jest pan. Jeszcze kilka dni temu, diagności przeciwni polityce prowadzonej przez Alinę Niewiadomską, wypowiadali się w tekście w „Gazecie Wyborczej” anonimowo. Dziś, po udzieleniu wywiadu w Rynku Zdrowia przez prezes Niewiadomską, mówicie już pod nazwiskami. Co się zmieniło?

Dr Tomasz Anyszek, diagnosta laboratoryjny, członek Prezydium Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych: Ta sytuacja jest po prostu żenująca.

Mocne słowa.

Trudno inaczej nazwać to co się dzieje. Krajowa Rada publikuje (z opóźnieniem, ale jednak) stanowisko częściowo krytyczne wobec projektu ustawy o diagnostyce laboratoryjnej, wskazujące na niedoskonałości projektu, a kilka dni później na stronie internetowej Izby pojawia się informacja kontrująca, pod którą nie podpisuje się nikt, choć wszyscy wiemy, że to zdanie pani prezes. Czy miała prawo je wyrazić? Miała, ale nie anonimowo i jako osoba prywatna, a nie jako prezes, którego zadaniem jest reprezentowanie Krajowej Rady i prezentowanie jej stanowiska.

Alina Niewiadomska mówi, że to co dziś dzieje się wokół ustawy i w samej Izbie to wynik rozgrywek jej oponentów. I gdyby ustawa była procedowana pół roku temu, gdy wyborów w Izbie jeszcze nie było, narracja wokół ustawy byłaby inna. 

Od początku funkcjonowania Rady w obecnej kadencji zarysowały się w niej dwie frakcje. Frakcja zwolenników polityki obecnej prezes jest nieco większa. Dopóki tarcia w Radzie odbywały się z poszanowaniem zasad demokracji, uwzględniany był głos obu stron, respektowane były uchwały i stanowiska Rady  procedowane w formie głosowania, to wszystko było w porządku. Dziś te zasady są łamane. I jest to bardzo niepokojące. Pani prezes, która nie jest organem ustawowym KIDL, a tylko najważniejszym członkiem Rady , zaczęła prowadzić własną politykę, kontaktuje się samodzielnie z Ministerstwem Zdrowia, wysyła opinie sygnowane swoim nazwiskiem sugerując, że jest to stanowisko Krajowej Rady, a często tak  nie jest. W ustawie o diagnostyce laboratoryjnej  w art. 47 punkt 3 jest wyraźnie zdefiniowane, że komentowanie i opiniowanie aktów prawnych znajduje się  kompetencjach Krajowej Rady - to nie jest to prywatny folwark jednej osoby.

Jakie zarzuty macie wobec ustawy?

Obecny projekt nowej ustawy o medycynie laboratoryjnej pojawił się latem 2020 roku. Projekt koszmarny, do którego zgłosiliśmy kilkaset uwag, które wyrażane były w formie przegłosowywanych większością głosów uchwał  KRDL i przekazywane do Ministerstwa Zdrowia. Przez półtora roku nie mieliśmy żadnych informacji zwrotnych dotyczących dalszych losów projektu. Na pytania członków KRDL, co dzieje się z ustawą słyszeliśmy, że pani prezes nadzoruje ten proces, że wszystko jest w porządku. I nagle, wiosną tego roku okazało się, że nowy projekt pojawił się już w październiku ubiegłego roku. Nikt nie poinformował formalnie członków Rady o tym. Projekt sami odnaleźliśmy na stronach ministerialnych. Być może oficjalna informacja byłe przesłana do KIDL, ale nikt nie raczył przekazać jej członkom KRDL. Co się okazało? Że projekt nie uwzględnia wielu naszych uwag. Co więc mogliśmy zrobić? Wyrazić krytyczne zdanie wobec niego i tak też zrobiliśmy przegłosowując stanowisko podczas ostatniej Rady.

Można zapytać poszczególnych członków KRDL dlaczego popierają to stanowisko. Głosów za była większość. Dostałem od części koleżanek i kolegów zgodę na podanie ich nazwisk: Piotr Brzyśkiewicz, Dariusz Duma, Aleksandra Frydrych, Sylwia Gernand, Anna Grudniewska, Magdalena Kościelniak-Ziemniak, Renata Krygier, Waldemar Malinowski, Iwona Nierzwicka, Elżbieta Rabsztyn, Dawid Radziszewski, Renata Staniec, Sandra Wrońska, Jacek Zeuschner, Iwona Zubowicz.

Alina Niewiadomska powołując się na opinię prawną wskazuje, że to nie uchwała a stanowisko, ponieważ po stronie zgłaszającego nie zostały zachowane procedury formalno-prawne. Przede wszystkim projekt uchwały zgłoszono za późno. 

Projekt stanowiska został przekazany do wszystkich członków KRDL  dwa dni przed Radą. Mówienie więc, że to za późno jest zwyczajnym nieporozumieniem. Projekt został przedstawiony, omówiony, formalnie przyjęty w drodze głosowania członków KRDL jako stanowisko na posiedzeniu KRDL, a uwagi, które się w nim znalazły są wiążące dla pani prezes. Koniec kropka. A odnosząc się do zarzutu, że projekt uchwały wpłynął za późno, odpowiem, że inny projekt – w sprawie wynagradzania z tytułu pełnienia funkcji z wyboru w KIDL  wpłynął dzień przed posiedzeniem, po godz. 19. I o dziwo, prawnie nie było żadnych zastrzeżeń. Został przegłosowany i wynagrodzenia osób pełniących funkcje z wyboru zostały podniesione.

Kto popiera ustawę a kto jest przeciwko?

Trudno mówić, że ktokolwiek jest przeciwko ustawie, całe środowisko czeka na nią od 20 lat. Zdajemy sobie sprawę, że jest to dokument, który będzie obowiązywał latami i ustanowi podwaliny pod rozwój diagnostyki laboratoryjnej na kolejne dekady. Zastrzeżenia, które dzisiaj zgłaszamy są fundamentalne, są głosem środowiska i nie mogą być pominięte.

Porozmawiajmy więc o tych zastrzeżeniach, które są dziś osią niezgody. 

Przede wszystkim ustawa w niekontrolowany sposób otwiera dostęp do zawodu diagnosty laboratoryjnego, obniżając kompetencje przyszłych pracowników laboratoriów medycznych. 

Czy pana zdaniem diagnostów mamy wystarczającą liczbę?

W dużych miastach tak, na „peryferiach” jest problem, podobnie zresztą jak w innych zawodach medycznych. Przez ostatnie lata największym problemem były zarobki i utrudnienia w robieniu specjalizacji, wielu absolwentów studiów kierunkowych nie wybierało pracy w zawodzie właśnie z tego powodu. Dziś sytuacja zmieniła się. Wynagrodzenia rosną i to w sposób znaczący, a w projekcie ustawy pojawiły się zapisy o dofinansowaniu specjalizacji dla diagnostów laboratoryjnych. Jest więc zachęta do wyboru tej drogi zawodowej i nie ma powodu, by otwierać zawód dla chemików, biologów, czy weterynarzy.

Mamy więc dwie interpretacje tych samych przepisów. Alina Niewiadomska odnosząc się do tego zarzutu mówi: nieprawda że otwieramy dostęp do zawodu, wręcz przeciwnie.

To jest udowadnianie swojej racji na zasadzie: nikt nam nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne.  

Jakie więc, pana zdaniem, jest oczekiwanie środowiska wobec ustawy?

Środowisko oczekuje, że absolwenci kierunkowych studiów medycznych z analityki medycznej/medycyny laboratoryjnej, które co roku kształcą kilkuset absolwentów, będą mieć po prostu odpowiednią drogę rozwoju zawodowego. Będą pracować w laboratoriach medycznych nie budząc wątpliwości co do swoich kompetencji.  

Kontrą do tego stanowiska jest sytuacja mówiąca: zatrudniajmy w zawodzie osoby bez wykształcenia medycznego, obniżajmy wymagania, aby dostęp do zawodu był jak najprostszy. Będziemy mieć więc na rynku osoby, które są w zawodzie i mają ukończone pięcioletnie, kierunkowe studia medyczne  oraz osoby, np. po biologii, które albo ukończyły studia podyplomowe (których program chyba nie został nawet jeszcze formalnie zdefiniowany) albo zaczęły specjalizację (której program nie został jeszcze formalnie zdefiniowany), ale nigdy jej nie ukończyły, bo tego już zapisy projektu ustawy z kwietnia 2022 od nich nie wymagają.

Kto może być zadowolony z takiego rozwiązania? Uczelnie medyczne, bo będą miały więcej studentów studiów podyplomowych, zapewne płatnych. Myślę, że takie zapisy ustawy ucieszą też środowiska niemedyczne, które dostaną opcję ubiegania się o nowy zawód. Dla pracodawców to też może być dobra opcja: więcej ludzi, większa konkurencja. Ale co na to powie pacjent? Czy będzie zadowolony z obniżenia kompetencji osób pracujących w laboratoriach medycznych?

Prezes Niewiadomska przyznaje, że lobby wokół tej ustawy jest bardzo silne. W rozmowie z Rynkiem Zdrowia powiedziała, że ścierają się różne grupy interesów. Część zapisów w ustawie nie jest korzystna dla pracodawców, czyli np. dla pana, przedstawiciela prywatnej Diagnostyki. 

A co to ma ze sobą wspólnego? Nie rozumiem tego ciągłego podkreślania i różnicowania na laboratoria prywatne i publiczne. To nonsens i argument, którego nie rozumiem, a który przytaczany jest na każdym kroku. Obecnie mamy mniej więcej po pół laboratoriów publicznych i niepublicznych, w związku z tym trudno mówić, że któraś z tych form prowadzenia działalności jest lepsza lub gorsza. Natomiast mamy na pewno laboratoria duże i małe, zlokalizowane w szpitalach i poza nimi, wykonujące mniejszą i większą liczbę badań – a we wszystkich tych laboratoriach pracują diagności laboratoryjni, członkowie KIDL, których reprezentują członkowie KRDL, a jedną z ról prezesa jest scalanie środowiska, a nie dzielenie i konfliktowanie diagnostów.

I mówi pan to jako niezależny członek Rady, a nie lobbysta?

Za niczym nie lobbuję. Ja chcę żeby ta ustawa była dobra, rozsądna, bo wiem, jakie są oczekiwania diagnostów, z którymi pracuję każdego dnia. A argument o lobby prywatnych laboratoriów? Powtarzam: nonsensowny – idąc tym tropem można przecież postawić zarzut o lobbowaniu na rzecz laboratoriów publicznych i wskazać na pewne przykłady i działania, ale nie można tak postępować.

To ma być ustawa dla wszystkich diagnostów laboratoryjnych i wszystkie głosy i opinie trzeba wziąć pod uwagę. Opiniowanie aktów prawnych pozostaje jedną z kompetencji KRDL. Ten organ KIDL jest złożony z prawie czterdziestu członków pochodzących z różnych regionów kraju z różnych laboratoriów i z różnych dziedzin diagnostyki laboratoryjnej. Dlatego też demokratycznie przegłosowane stanowisko KRDL jest głosem środowiska.

Dzięki wprowadzeniu np. porady diagnostycznej, zwiększy się oferta dla pacjentów, będziecie więc mogli – prywatne laboratoria – więcej zarobić.

Jestem lekarzem i diagnostą laboratoryjnym i przez ostatnie 27 lat pracowałem w różnych rolach w prywatnej i publicznej ochronie zdrowia. Obecna sytuacja jest taka, że pacjenci w Polsce sami zlecają ok. 40 proc. wykonywanych badań. Wielu z nich dlatego, bo nie może dostać się do lekarza, skracają więc ścieżkę, czas oczekiwania i idą bezpośrednio do laboratoriów. Część z nich nigdy z wynikiem nie trafia do lekarza. I jeśli wyniki są w prawidłowe – zagrożenia nie ma, gorzej jeśli wyniki wskazują na jakiś problem, a pacjent nie mogąc dostać się do lekarza, zaczyna interpretować je na podstawie dr Googla, albo w ogóle je bagatelizuje. Propozycja więc jest taka, żeby diagnosta, absolwent studiów medycznych, mógł powiedzieć pacjentowi: szanowny panie, problem jest tu i tu, proszę jak najszybciej zgłosić się do lekarza. Tak się zresztą dzieje od lat, tylko że to szara strefa, a my chcemy formalnych uprawnień.

Szara strefa za którą nikt diagnostom nie płaci a mógłby. 

Nikt o tym na razie nie mówi. Nawet jeśli pani idzie tym tropem to przecież nie będzie to zapewne refundowane, a usługa jeśli miałaby być płatna będzie czymś dodatkowym i to pacjent będzie decydował czy z niej skorzysta czy nie. Poza tym w czasie pandemii wiele zawodów medycznych otrzymało dodatkowe uprawnienia, np. farmaceuci, którzy mogą wykonywać testy diagnostyczne w aptekach. A diagności? Prawie nic – jedynie umożliwiono im szczepienie na COVID, tak jak innym zawodom medycznym. A wiemy, że dziś nasza wiedza i doświadczenie  pozwalają na poszerzenie naszego zakresu kompetencji. Porada diagnostyczna jest wyjściem naprzeciw potrzebom i myśleniem o przyszłości i zmieniającej się sytuacji w ochronie zdrowia. Mamy ogromny dług zdrowotny, problem z dostępem do lekarzy i szybkiej diagnostyki i leczenia. Komercyjne aspekty nie są clue tego wszystkiego. A retoryka prezes sprowadza się do tego: źli prywaciarze chcą zablokować ustawę, żeby więcej zarobić. Nie mogę zgodzić się z takim podejściem, dlatego zacząłem głośno protestować. Zresztą nie tylko ja. Dowodzi tego stanowisko Krajowej Rady, przyjęte w demokratycznym głosowaniu, które wywołało poruszenie i od którego dyskusja w przestrzeni publicznej się zaczęła.

Jak odpowiada pan na zarzut o walce wyborczej? 

To jest szukanie wymówek. 

A zamierza pan startować w wyborach?

Nie zamierzam kandydować na stanowisko prezesa. Nie wiem nawet, czy będę wybrany na delegata na kolejny zjazd, chociaż chciałbym, brać udział w wyborach nowych władz. Z prowadzoną przez obecną prezes polityką nie zgadzam się.

Czyli jest to rozgrywka personalna, a celem jest odebranie władzy. Tak interpretuje to co pan mówi. 

Nie. Za chwilę będą wybory i ta władza się zmieni. Celem jest wypracowanie dobrej ustawy, nad którą z Ministerstwem Zdrowia dziś proceduje jednoosobowo prezes Alina Niewiadomska.  

Jest prezesem. Dostała do tego mandat Rady. 

Dostała mandat do reprezentowania stanowiska Rady, a nie swojego własnego. 

Czy w związku z napiętą sytuacją zamierzacie zwoływać nadzwyczajny zjazd? Takie sugestie w środowisku pojawiają się. Potrzebowalibyście 500 podpisów.

Rzeczywiście są takie głosy. To byłaby sytuacja bez precedensu. Ja nie będę tego robił, nie będę zbierał podpisów. Jeśli środowisko się zorganizuje, proszę bardzo. Ale zjazd nadzwyczajny przy zaplanowanym za kilka miesięcy krajowym zjeździe wyborczym nie jest dobrym pomysłem.

Co dalej?

To co mnie dziś najbardziej interesuje i zapewne wystąpię z pytaniem do ministerstwa, to jak wyglądała korespondencja między resortem a Izbą między październikiem 2021, kiedy pojawił się nowy projekt ustawy a majem 2022, gdy odkryliśmy, że jest już on dostępny i procedowany. Jakie pisma przychodziły w tym czasie do KIDL-u, jakie stanowisko reprezentowała prezes, jakie sygnowane przez prezes dokumenty były przekazywanie do ministerstwa? Tego nie wiem. Mam nadzieję, że pani prezes nie przekroczyła w tym czasie swoich uprawnień wypowiadając się w imieniu Rady, bez zgody Rady i że prywatne opinie pani prezes nie zostały przekazane do ministerstwa jako uwagi i opinie KRDL. Chciałbym też potwierdzić, że wszystkie uchwały i stanowiska KRDL były terminowo przekazywane do ministerstwa.

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum