Kolejne zawody medyczne domagają się podwyżek. Nie chcą już spokojnie czekać

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 13 listopada 2018 05:39

Na 14 listopada zaplanowano rozmowy związków zawodowych techników medycznych, fizjoterapeutów i diagnostów laboratoryjnych z kierownictwem Ministerstwa Zdrowia. To kolejne zawody (po lekarzach, pielęgniarkach i ratownikach medycznych), które w tym roku domagały się bądź domagają poprawy warunków pracy i podwyżek.

Diagności laboratoryjni czują się w pomijani w przyznawaniu podwyżek; FOT. PTWP (zdjęcie ilustracyjne)

W środowym spotkaniu, które odbędzie się w Radzie Dialogu Społecznego przy ul. Limanowskiego w Warszawie o godz. 15.00 (a nie jak wcześniej zapowiadano w MZ), udział wezmą szefowie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Diagnostyki Medycznej i Fizjoterapii (OZZPDMiF), Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych (KZZPMLD), a także Zarządu Głównego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych Elektrokardiologii (OZZTME).

Wspierająca związkowców pikieta zorganizowana zostanie przed siedzibą MZ przy ul. Miodowej. Jej organizatorzy podkreślili, że „wybierają się do nas nie tylko warszawiacy, ale i mieszkańcy Podkarpacia, Lubelszczyzny i Wielkopolski”.

Czy po drugiej stronie negocjacyjnego stołu zasiądzie minister Łukasz Szumowski? Tego jeszcze nie wiadomo, ale związkowcy oczekują jego obecności.

W stanowisku Zarządu Głównego OZZTME przesłanym mediom wieczorem, 7 listopada czytamy, że „bez osobistego zaangażowania Pana Ministra Zdrowia” zażegnanie konfliktów nie będzie możliwe. Podkreślono również, że „do chwili obecnej nasza grupa zawodowa zachowywała daleko idący spokój, podczas gdy inne grupy zawodowe stawiały kolejne żądania".

Czytaj: Elektroradiolodzy: niezadowolenie przekroczyło wszelkie granice

Czy spokój i cierpliwość zostaną docenione?
W porównaniu do innych grup zawodowych, technicy medyczni, fizjoterapeuci i diagności laboratoryjni wykazywali spokój i dużą wstrzemięźliwość. Co prawda ostatnio Związek Zawodowy Techników Medycznych Elektroradiologii nakazał podległym strukturom wchodzenie w spory zbiorowe z pracodawcami, dochodziło także do lokalnych konfliktów w laboratoriach medycznych (np. w Mielcu i Kolbuszowej), ale w tych środowiskach strajków i głodówek jednak nie było.

Czekali cierpliwie, gdy inne zawody ostro walczyły o swoje. Zwróciło na to uwagę Prezydium Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, które w stanowisku z 12 lipca br. wyraziło „stanowczy sprzeciw wobec pominięcia diagnostów laboratoryjnych oraz innych zawodów medycznych, np. fizjoterapeutów podczas przyznawania podwyżek”.

Zauważmy, że nawet w wezwaniu do udziału w pikiecie przed siedzibą resortu zdrowia KZZPMLD zaznaczył: „Pamiętajmy, że to nie manifestacja przeciwko działaniom Ministerstwa, ale wyraz wsparcia dla negocjatorów”.

Charakterystyczną formą nacisku był też list skierowany do posłów i senatorów zajmujących się ochroną zdrowia z merytorycznymi argumentami i prośbą „o wstawiennictwo w sprawie postulatów naszego środowiska, na które Ministerstwo Zdrowia pozostaje głuche od miesięcy”.

Czy ta koncyliacyjny postawa przyniesie negocjacyjny sukces? Trudno powiedzieć. Gdy w grę wchodzą pieniądze, na sentymenty jest niewiele miejsca. Serce ściska, ale kalkulator w dłoni ściska się jeszcze mocniej.

Przede wszystkim podwyżki
Iwona Kozłowska, przewodnicząca Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych, powiedziała nam przed spotkaniem w MZ, że pracownicy laboratoriów oczekują przede wszystkim rozwiązania problemu wynagrodzeń.

- Nasza sytuacja przypomina sytuację pielęgniarek, które po uzyskaniu dyplomu nie podejmują pracy w ochronie zdrowia z powodu upokarzająco niskiego wynagrodzenia. Podobnie jest w przypadku pracowników laboratoriów medycznych. Absolwenci kierunku medycyna laboratoryjna czy analityka medyczna próbują podjąć pracę w laboratoriach, ale oferuje się im 2,2 tys. zł miesięcznie - wyjaśniła przewodnicząca.

- Zrozumiałe, że zarobki na poziomie najniższego wynagrodzenia zmuszają ich do szukania innego zajęcia. Jeśli już podejmują pracę w laboratorium medycznym, to od razu rozglądają się za dodatkowym źródłem dochodów - wskazała Kozłowska i zaznaczyła, że „mówimy przecież o zawodach ważnych dla systemu ochrony zdrowia”.

- Minister Łukasz Szumowski w czasie spotkania z samorządem diagnostów laboratoryjnych powiedział, że do końca grudnia będzie zbierał informacje od pracodawców na temat zarobków pracowników laboratoriów medycznych. My dysponujemy takimi danymi - oświadczyła.

Według KZZPMLD, technicy analityki medycznej zarabiają na poziomie minimalnej płacy krajowej, do maksimum 3,3 tys. zł miesięcznie. Diagności laboratoryjni dostają od 2,2 tys. zł do 4 tys. zł - tyle otrzymuje młodszy asystent. Podstawa wynagrodzenia specjalisty to często 2,5 tys. zł. W wykazie zarobków nie uwzględniono dodatków, bo te zależą od stażu pracy i funkcji poszczególnych pracowników.

Pokażemy na "paskach", jak marnie zarabiamy
- Przedstawimy ministrowi dane, które pochodzą od naszych organizacji. Dowie się, jak marnie to wygląda - dodała szefowa KZZPMLD.

Z „paskami” wynagrodzeń techników elektroradiologii przyjdą także na rozmowy związkowcy z OZZTME. „Z danych, które posiadamy wynika, że średnia pensja zasadnicza wynosi około 2200 złotych” - poinformował we wspomnianym stanowisku Zarząd Główny OZZTME, a przewodniczący zarządu Cezary Staroń zapytał retorycznie, czy można diagnozować i leczyć za pensję minimalną?

Jak zauważył, bez diagnostyki obrazowej medycyna nie istnieje i nie pomogą nawet najlepiej wynagradzani lekarze i pielęgniarki. - Bez naszej grupy zawodowej ze szpitali zostaną tylko domy opieki - spuentował Staroń.

Na bagatelizowanie przez kolejnych ministrów spraw płacowych zwróciła również uwagę Iwona Kozłowska. - Uważali, że oddając polskie laboratoria w outsourcing nie będą ponosili odpowiedzialności za problemy kadrowe, bo prywatny pracodawca zatrudni pracowników i zapłaci im. Ale prywatne, sieciowe laboratoria też mają kłopoty z zatrudnieniem wykwalifikowanych pracowników. Co prawda nie zrzeszamy pracowników z sieciowych laboratoriów, bo mają opory przed zakładaniem związków zawodowych - jak to w korporacjach - ale wiem, że nie są zadowoleni ze swoich pensji - oceniła.

Doprecyzowała, że pracownicy laboratoriów należących do dużych sieci mają wyższą podstawę wynagrodzenia, najczęściej jednak bez dodatków stażowych. - Obiecuje się im też, że będą mogli dorobić do pensji - dodała.

Normy zatrudnienia i staże szkoleniowe
Oprócz postulatu dotyczącego podwyżek do poziomu wynikającego z porozumień zawartych z innymi zawodami medycznymi, przewodnicząca KZZPMLD ma zamiar upomnieć się o normy zatrudnienia. To w przypadku laboratoriów diagnostycznych dość skomplikowana sprawa. O ile np. pielęgniarki mogą je ustalić, wskazując liczbę pacjentów, którymi są w stanie opiekować się, o tyle pracownicy laboratoriów muszą odwołać się do zupełnie innych kryteriów.

- Pewne regulacje można jednak wprowadzić. Jeśli laboratorium medyczne funkcjonuje 24 godziny na dobę, to wiadomo, że 5 pracowników nie wystarczy; a tak teraz się zdarza. Można spróbować określić minimalną liczbę etatów - stwierdziła.

- Jeśli laboratorium wykonuje badania dla pacjentów onkologicznych, to potrzebni są diagności laboratoryjni mający doświadczenie i specjalizację w dziedzinie hematologii, diagnostyki laboratoryjnej czy immunologii. Jeśli laboratorium zajmuje się wysokospecjalistyczną genetyką, to musi mieć fachowców z tej dziedziny itd. W sumie chodzi o działania projakościowe - podkreśliła Iwona Kozłowska.

Dla KZZPMLD ważnym postulatem jest ujęcie badań laboratoryjnych w wycenie procedur medycznych i potraktowanie ich jako odrębnie opłacanych świadczeń. Ponadto pracownicy laboratoriów medycznych domagają się prawa do urlopów szkoleniowych.

Czytaj także: Kiedy dojdzie do wygaszenie płacowych protestów w ochronie zdrowia? Nie szybko...

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum