Zakażenia HCV wykrywajmy na możliwie wczesnym etapie. To ratuje pacjentom zdrowie i życie

Autor: Wojciech Kuta • Źródło: Rynek Zdrowia   • 08 maja 2022 07:00

Wirusowe zapalenie wątroby typu C. Badania dowodzą, że umieralność wśród pacjentów zakażonych HCV odpowiadających na leczenie jest zdecydowanie niższa niż wśród osób, które nie poddały się terapii. Niestety, większość zakażonych tym wirusem nie wie, że choruje - mówi prof. Krzysztof Tomasiewicz.

Zakażenia HCV wykrywajmy na możliwie wczesnym etapie. To ratuje pacjentom zdrowie i życie
Wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW C). Ten problem zdrowotny można rozwiązać testowaniem Fot. AdobeStock
  • Ryzyko raka wątrobowokomórkowego u osób, które poddały się skutecznemu leczeniu zakażenia wirusem HCV spada do zera - podkreśla prof. Krzysztof Tomasiewicz
  • Dodaje: - Od momentu zakażenia HCV do rozwoju marskości wątroby może upłynąć nawet kilkadziesiąt lat. Ale u części osób takie zmiany następują już w ciągu 3-5 lat
  • Wyeliminowanie wirusowego zapalenie wątroby typu C (WZW C) jako problemu zdrowia publicznego wymaga badań w kierunki HCV w tzw. niewidzialnych populacjach - informuje specjalista
  • Są to, między innymi osoby przyjmujące środki narkotyczne oraz osadzeni w zakładach karnych. Odsetek zakażonych HCV w tych grupach wynosi nawet kilkadziesiąt proc. - zaznacza ekspert

HCV atakuje w różnych miejscach

Prof. Krzysztof Tomasiewicz z Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, lekarz kierujący Kliniką Chorób Zakaźnych Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie zaznacza, że wirusowe zapalenie wątroby typu C (WZW C) jest nadal bardzo poważnym problemem zdrowotnym o zasięgu globalnym, choć w dobie pandemii koronawirusa choroba ta zeszła na dalszy plan.

- Hepatotropowy wirus HCV atakuje oczywiście wątrobę. Jednak mamy również do czynienia z licznymi pozawątrobowymi manifestacjami HCV - tłumaczy specjalista.

I dodaje: - Jest to o tyle istotne, że nasi koledzy lekarze innych specjalności, niestety, muszę się mierzyć z różnymi konsekwencjami zakażenia HCV. Jego odległym skutkiem u części pacjentów jest skrajne uszkodzenie wątroby prowadzące, między innymi do jej niewydolności, nadciśnienia wrotnego, także, niestety, do raka wątrobowokomórkowego.

Prof. Tomasiewicz informuje, że liczbę chorych z przewlekłym WZW C na świecie szacuje się obecnie na około 71 mln. W Polsce ta choroba występuje u ok. 150 tys. osób.

- Wśród specjalistów nie ma zgodności co do tego, czy rośnie zachorowalność na wirusowe zapalenie wątroby typu C. Dane dotyczące walki ze szpitalnymi zakażeniam mówią, że zakażonych HCV nie powinno przybywać, ale w praktyce odnoszę wrażenie, że co chwilę rozpoznajemy nowe przypadki zakażenie tym wirusem - stwierdza profesor.

Ekspert zwraca uwagę, że Polska jest krajem o dość niskiej zapadalności na HCV: - Musimy jednak bardzo poważnie zastanowić się nad strategią testowania pacjentów w kierunku HCV - podkreśla i dodaje, że ten wirus możemy znaleźć w bardzo różnych miejscach, przede wszystkim z komórach wątrobowych, ale również we krwi, nasieniu, wydzielinie szyjki macicy, ślinie, żółci czy w kale.

- Oczywiście wpływa to na epidemiologię szerzenia się zakażeń. Dominują zakażenia krwiopochodne, ale inne drogi przenoszenia HCV również są brane pod uwagę - stwierdza specjalista.

Przybywa zakażeń w spowodowanych czynnikami pozamedycznymi

- Zakażenia krwiopochodne mogą być związane z transfuzjami, chociaż obecnie już bardziej w sensie historycznym. Badania genetyczne wszystkich dawców krwi w kierunku HCV RNA minimalizuje praktycznie do zera ryzyko zakażeń na w czasie transfuzji - wyjaśnia.

Jednocześnie przestrzega: - Tak dobrze nie jest już innymi procedurami medycznymi, bo nadal zdarza się, że zakażenia HCV są przenoszone w naprawdę w dziwnych miejscach. Pamiętam, że do zakażeń dochodziło, na przykład w trakcie badania radiologicznego przy podawaniu kontrastu - mówi prof. Krzysztof Tomasiewicz.

Zaznacza, że do tego dochodzą pozamedyczne czynniki przenoszenia zakażeń HCV, w tym przede wszystkim drogą iniekcji wśród osób używających dożylne środki odurzające. Inne drogi transmisji HCV to, między innymi: zabiegi kosmetyczne; zakładanie kolczyków; tatuaże; zakażenia drogą płciową; przenoszenie HCV z matki na dziecko.

W Polsce dominują zakażenia jatrogenne HCV (ok. 84 proc. przypadków), czyli związane z postępowaniem personelu medycznego, w tym, między innymi drogą iniekcji, przy pobieraniu krwi, w trakcie zabiegów stomatologicznych. Do ok. 16 proc. zakażeń HCV dochodzi w naszym kraju poza placówkami medycznymi. Jednak, jak wskazuje prof. Tomasiewicz, w ostatnich latach przybywa zakażeń spowodowanych czynnikami pozamedycznymi.

Wykrywajmy zakażenia HCV na możliwie wczesnym etapie

- WZW C rzadko objawia się ostrym, szybkim przebiegiem. Zwykle zakażenie HCV ma charakter przewlekły, a progresja choroby prowadzi z czasem do rozwoju marskości wątroby i raka wątrobowokomórkowego. Cały ten proces - od momentu zakażenia do rozwoju marskości wątroby - może trwać nawet kilkadziesiąt lat. Ale u części osób te zmiany następują znacznie szybciej, bo w ciągu 3-5 lat - informuje specjalista.

Zaznacza: - Niestety, dodatkowe czynniki, takie jak, m.in. spożywanie alkoholu, otyłość, współzakażenie HIV lub WZW B, przyspieszają progresję zakażenia HCV. Jest to o tyle istotne, że większość osób zakażonych wirusem HCV nie wie, że choruje na WZW C.

- To jest kolejny argument przemawiający za tym, abyśmy dążyli do wykrywania zakażeń HCV na możliwie wczesnym etapie, czyli wśród osób, u których nie doszło jeszcze do zaawansowanego wirusowego zapalenie wątroby typu C - wskazuje prof. Tomasiewicz.

"Każdy powinien przynajmniej raz w życiu zbadać się w kierunku HCV"

- Możemy dziś stosować bardzo skuteczne oraz bezpieczne leczenie HCV. Od około 7 lat są u nas dostępne - bezpłatne dla chorych w ramach programu lekowego - terapie bezinterferonowe, pozwalające praktycznie wyleczyć każdego pacjenta z 99-procentową skutecznością w ciągu 8-12 tygodni. Co więcej, terapie te nie powodują działań niepożądanych - stwierdza ekspert.

Podkreśla, że badania jednoznacznie dowodzą, że umieralność wśród pacjentów z HCV, które odpowiedziały ma leczenie jest zdecydowanie niższa niż wśród osób, które nie były leczone. Ryzyko raka wątrobowokomórkowego u osób, które zostały wyleczone z HCV spada do zera. Z kolei u osób, których nie wyleczono, to ryzyko sięga 4 proc. Wśród leczonych pacjentów z HCV ryzyko rozwoju marskości wątroby jest aż o około 50 proc. niższe niż u osób nieleczonych.

Kogo więc należy badać  w kierunku zakażenia HCV? - Każdy z nas w ciągu swojego życia powinien przynajmniej raz przejść takie badanie - mówi profesor i wymienia szczególne wskazania do takiej diagnostyki:

  • Przetoczenie krwi przed 1992 rokiem
  • Wielokrotne pobyty w szpitalu
  • Operacje i drobne zabiegi chirurgiczne (zwłaszcza wykonane przed laty)
  • Przewlekłe choroby wymagające licznych pobrań krwi i zastrzyków (szczególnie przed 15-20 laty), m.in. pacjenci z cukrzycą
  • Kobiety w okresie prokreacji
  • Dożylne przyjmowanie narkotyków, tatuaże

"Niewidzialne populacje" zwiększają ryzyko zakażeń HCV

Prof. Krzysztof Tomasiewicz podkreśla, że jeśli chcemy skutecznie wyeliminować WZW C jako problem zdrowia publicznego - a taki jest cel Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) - konieczne są badania w kierunki zakażenia HCV w tzw. niewidzialnych populacjach.

- To, między innymi osoby przyjmujące środki narkotyczne. Według różnych badań odsetek zakażonych HCV w tej grupie sięga od 20 do nawet 80 proc. - podaje lekarz kierujący Kliniką Chorób Zakaźnych Szpitala Kliniczny nr 1 w Lublinie.

Zwraca uwagę, że kolejną "niewidzialną" dla systemu (pod kątem wykrywana HCV) populacją są osoby osadzone w zakładach karnych. - Badania prowadzone w wieli krajach dowodzą, że wśród więźniów odsetek zakażonych HCV wynosi nawet kilkadziesiąt proc. Niestety, w Polsce nie prowadzimy takich badań, bo nikt nie chce diagnozować pacjentów w więzieniach w kierunku HCV - stwierdza prof. Krzysztof Tomasiewicz.

Zakażenia HCV wśród pacjentów psychiatrycznych

- Inną grupą pacjentów, już badaną w Polsce pod kątem zakażenia HCV - w ramach projektu, który realizujemy wspólnie z Polskim Towarzystwem Psychiatrycznym i firmą Gilead - są chorzy leczeni psychiatrycznie. Zaczęło się od pilotażu zrealizowanego w Lublinie w 2020 roku - informuje profesor.

Okazało się, że częstość występowania czynników ryzyka zakażenia HCV wśród pacjentów psychiatrycznych jest bardzo duża. Badanie przesiewowe w badanej grupie 786 pacjentów wskazało, że prawie 14,76 proc. z nich miało tatuaże; u 2,16 proc. badanych przeprowadzano transfuzję krwi przed 1992 r.; pracę w narażeniu na kontakt z krwią wykonywało 2,29 proc. uczestników badania.

- Testem kasetkowym zakażenie HCV wykryliśmy u ok. 2 proc. badanych, a więc 4-5-krotnie więcej niż w populacji ogólnej - dodaje prof. Tomasiewicz.

"Nie mieliśmy świadomości zagrożenia"

- Jako psychiatrzy żyliśmy w dość dużej nieświadomości skali zagrożenia HCV, szczególnie w grupie naszych pacjentów - przyznaje prof. Piotr Gałecki, kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii.

Dodaje, że wielu psychiatrów było też zaskoczonych tym, jak łatwe jest dzisiaj diagnozowanie oraz leczenie HCV. - Mój szpital także uczestniczy w tym projekcie. Ważny w kontekście tego problemu zdrowotnego jest fakt, że nasi pacjenci są często rehospitalizowani. A im więcej kontaktów z placówkami ochrony zdrowia, tym większe ryzyko zakażenia HCV - wskazuje prof. Gałecki.

- Dotychczas w naszym szpitali badaliśmy pacjentów w kierunku HCV, ale tylko ma oddziałach detoksykacyjnych.Tymczasem udział w omawianym projekcie uświadomił nam, że największą grupę ryzyka HCV stanowią wracający do nas pacjenci, między innymi z chorobą afektywną dwubiegunową, schizofrenią, lekooporną depresją, czy zaburzeniami osobowości - wylicza konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii.

- Kolejną grupą ryzyka HCV, a zarazem często rehospitalizowaną w szpitalach psychiatrycznych, stanowią nasi pacjenci z różnymi uzależnieniami, w tym od alkoholu - dodaje prof. Gałecki.

Pamiętajmy o edukacji dotyczącej HCV

Z kolei Paweł Mierzejewski, dyrektor ds. relacji zewnętrznych, refundacji i cen w Gilead Sciences Poland zaznacza, że ze względu na społeczną odpowiedzialność, przemysł farmaceutyczny powinien na ochronę zdrowia patrzeć znacznie szerzej, niż tylko z perspektywy tworzenia oraz dostarczania nowoczesnych, coraz skuteczniejszych terapii. Dlatego Gilead zaangażował się w projekt badania pacjentów szpitali psychiatrycznych w kierunku wirusa HCV.

- Dla wyeliminowania tego problemu zdrowotnego konieczna jest nie tylko odpowiednio szeroka diagnostyka i skuteczne leczenie. Dodałbym do tego jeszcze trzeci, nie mniej ważny filar, czyli właściwie prowadzoną i możliwie efektywną edukację dotyczącą zagrożenia HCV. Być może nawet od niej trzeba zacząć proces eliminowania tego zakażenia - podkreśla dyrektor Paweł Mierzejewski.

I dodaje - Edukacja i profilaktyka chorób zakaźnych są wręcz kluczowe. Szczególnie w przypadku WZW C, ponieważ nie dysponujemy jeszcze szczepionką przeciwko tej chorobie.

Wszystkie wypowiedzi pochodzą z sesji dotyczącej WZW C podczas VII Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (3-4 marca 2022 r.). Zobacz retransmisję tej debaty:

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum