Szuster-Ciesielska: przejście do stanu zagrożenia epidemicznego ze stanu epidemii to różnica kosmetyczna

Autor: KM • Źródło: TOK FM/Rynek Zdrowia07 maja 2022 09:09

Zmiana stanu epidemii na stan zagrożenia epidemicznego to różnica kosmetyczna. - Z punktu widzenia "zwykłego Kowalskiego" nie ma to większego znaczenia - mówi prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska

Szuster-Ciesielska: przejście do stanu zagrożenia epidemicznego ze stanu epidemii to różnica kosmetyczna
Odporność poszczepienna, jak i populacyjna, spada z czasem - mówi prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska. Fot. Shutterstock
  • W ocenie prof. Agnieszki Szuster-Ciesielskiej dla przeciętnego człowieka nie ma większego znaczenia zmiana stanu epidemii na stan zagrożenia epidemicznego
  • - Obostrzeń już nie ma i w związku z tym, ponieważ to będzie tylko stan zagrożenia epidemicznego, znowu będzie można ewentualnie przywołać pewne ograniczenia - przyznała
  • Specjalistka jednak mówi, że jest jeszcze drugi punkt widzenia: w jaki sposób zostanie to odebrane przez społeczeństwo

Epidemię zniesiono, ludzie nie będą chcieli się szczepić

Jak zaznaczyła prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, "już samo zniesienie obostrzeń, a teraz zniesienie stanu epidemii nie będzie skłaniało ludzi do zaszczepienia się i do zwracania uwagi na ewentualne zakażenia wirusem, który przecież nie zniknął".

Jednak w ocenie specjalistki zagrożenie wróci. - Jestem tego zdania, że jesienią znowu koronawirus się pojawi - przekonywała profesor. - Pytanie, w jakiej postaci, w jakim wariancie - kontynuowała. Powołała się na "stosunkowo niepokojące informacje z Izraela", które zostały opublikowane w czasopiśmie "Science of the Total Environment". Jak relacjonowała Szuster-Ciesielska, dla gazety wypowiedział się profesor, który jest kierownikiem badania ścieków. - Badanie ścieków pod kątem obecności koronawirusów czy innych patogenów jest o tyle obiektywne, że nie bierze pod uwagę zmniejszenia ilości testowania, ale pokazuje rzeczywistą ilość wirusa czy materiału genetycznego - opowiadała.

W badaniu wykryto, że wariant Delta nie zniknął. - On w dalszym ciągu gdzieś skrycie przemieszcza się w populacji ludzkiej i autor tego artykułu, kierownik tego laboratorium, powiedział, że być może właśnie na jesieni albo nawet późnym latem może pojawić się koronawirus. Czy to będzie Delta czy to będzie jej pochodna, nie wiadomo, ale jest to o tyle zaskakujące, że do tej pory wszystkie nowe pojawiające się warianty wypierały poprzednie, a tutaj Omikron nie wyparł Delty, ona gdzieś skrycie krąży w społeczeństwie - zaznaczyła profesor.

Przechorowanie i szczepienie a odporność

Czy w wyniku przechorowania i szczepień wirus stanie się prawie niezauważalnym wirusem, podobnym do przeziębienia? Prof. Szuster-Ciesielska "polemizowałaby".

- W stosunku do wariantu BA.1 wytwarzana jest bardzo wąska odporność: osoby, które miały kontakt akurat z tą sublinią, są odporne na tego wirusa, natomiast nie są odporne na inne warianty - poinformowała, dodając, że pojawiły się wyniki badań w "Nature", zgodnie z którymi "w lepszej sytuacji są osoby, które się zaszczepiły i które uległy zakażeniu, ponieważ one mają szerszą obronę". - Ale wszyscy wiemy, że zarówno odporność poszczepienna, jak i populacyjna, spada z czasem, a więc może zdarzyć się, że osoby, które miały już kontakt raz czy dwukrotnie - a nawet więcej - z koronawirusem, w dalszym ciągu będą podatne na zakażenie. Dlatego tak ważne jest podawanie szczepionek, dawek przypominających - podkreśliła.

Jednak testowanie w zasadzie zanikło. Co dalej? Szuster-Ciesielska twierdzi, że w stopniu powszechności zakażeń będziemy mogli zorientować się "tylko po liczbie osób hospitalizowanych czy po liczbie zgonów, po wizytach osób zakażonych u lekarzy pierwszego kontaktu". - Jeśli nic się nie zmieni w zasadach testowania, tych, które zostały obecnie wprowadzone, to ustalenie zwiększonej liczby zakażeń będzie bardzo trudne - przyznała.

Skoro zatem testowane są osoby zagrożone, będące w określonej sytuacji zdrowotnej, w ocenie profesor "zostaje to zamiecione pod dywan". - W tej chwili będziemy uzależnieni od skierowań, które nam wystawią lekarze pierwszego kontaktu i oni będą decydować, czy dana osoba powinna zostać testowana, czy też nie - zauważyła specjalistka.

Jesteśmy zmęczeni pandemią, ale trzeba monitorować sytuację

Prof. Szuster-Ciesielska doskonale rozumie, że "wszyscy są zmęczeni" pandemią. - Chcielibyśmy już powrócić do życia sprzed pandemii, które, nawiasem mówiąc, nigdy nie będzie już takie samo, natomiast jeśli jeszcze się zmobilizujemy, jeśli rząd się zmobilizuje, to jest duża szansa że ta [sytuacja] zostanie zakończona w bieżącym roku - powiedziała specjalistka.

W ocenie Szuster-Ciesielskiej rząd "w dalszym ciągu powinien monitorować sytuację". - Wiem, że pan minister zapowiedział, że ta sytuacja będzie monitorowana pod kątem pojawienia się nowych wariantów, ale uważam, że powinien być szerszy dostęp do testów - podkreśliła.

Czym jest endemia i czy rzeczywiście mamy już endemię?

"Spełniające się prognozy pozwalają nam myśleć, że powoli epidemia zmierza w kierunku endemii, sytuacji, w której wirus jest cały czas w naszym otoczeniu, ale ze względu na szczepienia, przechorowanie nie stanowi już takiego zagrożenia dla życia" - mówił min. Adam Niedzielski. Ale czym właściwie jest endemia? Jak podkreśliła prof. Szuster-Ciesielska, "endemia jest to stale pojawiająca się na danym obszarze liczba zakażeń, w przeciwieństwie do epidemii, gdzie ta liczba zakażeń i infekcji jest wyższa niż przeciętna".

- Ja bym tutaj była ostrożna z tym stwierdzeniem, dlatego, że to wybrzmiało bardzo uspokajająco, słowo-klucz: endemia, która mówi o stałym narażeniu na patogen na danym terenie. Ale proszę pamiętać, że mamy już choroby endemiczne, które wcale nie są łagodne: na przykład malaria, która jest chorobą endemiczną, zabiera rocznie od 1,5 do 2, do blisko 3 milionów ofiar śmiertelnych - i to też jest choroba endemiczna. Poza tym, zanim dojdzie do endemii, upłynie jeszcze pewien okres, więc to nie jest tak, że już nagle na jesieni nie będziemy mieć epidemii tylko endemię - stwierdziła Szuster-Ciesielska.

Dodała, że może też pojawić się nowy wariant koronawirusa, chociaż "naukowcy mówią, że prawdopodobieństwo tego jest stosunkowo niskie". - Nawet jeśli się pojawi, to zbudowaliśmy pewien mur i przede wszystkim mamy narzędzia w postaci szczepionek, w postaci leków, które będą nasze społeczeństwo zabezpieczały przed tym - oceniła. - Natomiast pytanie jest, czy ten mur utrzymamy: krótko mówiąc, czy będziemy się szczepić i będziemy dbać o swoją odporność - zaznaczyła profesor.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum