Prof. Polz-Dacewicz: jest mniej przypadków COVID-19, ale znacznie spadła liczba badań

Autorzy: PAP; oprac. WOK • Źródło: PAP, Rynek Zdrowia15 maja 2022 09:27

- Bezpłatne testy dla pacjentów nie są tak powszechnie dostępne jak w trakcie epidemii. Dlatego uważam, że część zakażeń nie jest zdiagnozowana, mimo że ludzie chorują na COVID-19 - mówi prof. Małgorzata Polz-Dacewicz, komentując zniesienie od 16 maja stanu epidemii.

Prof. Polz-Dacewicz: jest mniej przypadków COVID-19, ale znacznie spadła liczba badań
Koronawirus nie zniknie wraz ze zniesieniem stanu epidemii Fot. PAP/EPA
  • Przypadków COVID-19 jest faktycznie mniej, ale wykonuje się też znacznie mniej badań w tym kierunku - mówi prof. Małgorzata Polz-Dacewicz
  • I dodała: - W szczytowych momentach pandemii wykonywaliśmy w laboratorium ok. 700 badań w ciągu doby. Teraz to kilka przypadków dziennie
  • Wirusolodzy odnosząc się do informacji, że od 16 maja stan epidemii będzie przekształcony w Polsce w stan zagrożenia epidemicznego zauważają, że nadal hospitalizowani są pacjenci z COVID-19
  • - Pojawiają się też nieustannie ogniska zakażeń szpitalnych SARS-CoV-2 - podkreślał w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dr hab. Jerzy Jaroszewicz

"Trudno jest wyrokować, co nas czeka jesienią"

Prof. Małgorzata Polz-Dacewicz, kierownik Zakładu Wirusologii z Laboratorium SARS Uniwersytetu Medycznego w Lublinie odniosła się w rozmowie z PAP do zastąpienia - od poniedziałku, 16 maja - stanu epidemii, stanem zagrożenia epidemicznego. Potwierdziła, że przypadków COVID-19 jest faktycznie mniej, ale wykonuje się też znacznie mniej badań w tym kierunku.

- Bezpłatne testy dla pacjentów nie są tak powszechnie dostępne jak w trakcie epidemii. Dlatego uważam, że część zakażeń nie jest zdiagnozowana, mimo że ludzie chorują - stwierdziła wirusolog. Dodała, że trudno jest wyrokować, co nas czeka jesienią. Zwróciła uwagę, że co roku w tym czasie występuje okres zwiększonej zapadalności na zakażenia układu oddechowego, czyli grypę i inne wirusy grypopodobne.

- Ile wśród nich będzie przypadków koronawirusa, trudno stwierdzić w tym momencie - zaznaczyła prof. Polz-Dacewicz. Podkreśliła, że z jej obserwacji wynika, że teraz COVID-19 traktowany jest powszechnie w społeczeństwie jako zwykła grypa lub przeziębienie.

Przekazała, że w szczytowych momentach pandemii wykonywano w jej laboratorium ok. 700 badań w ciągu doby. - Teraz to kilka przypadków dziennie. Jak ktoś już się decyduje obecnie na test, to zazwyczaj wynik jest dodatni. Chyba że są to badania przed wyjazdem za granicę - wtedy wyniki są przeważnie ujemne" - sprecyzowała profesor.

"Zniesienie stanu epidemii wcale nie oznacza, że koronawirus nagle zniknie"

Odnosząc się do wskaźnika odporności populacyjnej przeciw COVID-19, podkreśliła, że odporność nabyta w sposób naturalny jest niższa niż odporność poszczepienna.

- Niektóre osoby uzyskały odporność hybrydową, czyli przeszły zakażenia i są jeszcze zaszczepione. Z moich obserwacji wynika, że po 9-10 miesiącach od szczepienia nadal jest spore miano przeciwciał. Poziom przeciwciał wraz z upływem czasu spada, ale u osób szczepionych nie tak gwałtownie - powiedziała prof. Polz-Dacewicz.

Nawiązując do zakończenia stanu epidemii w Polsce, zaznaczyła, że to wcale nie oznacza, że koronawirus nagle zniknie. - Gdyby wirusy były na co dzień widoczne, to łatwiej byłoby się przed nimi uchronić. Dlatego w dalszym ciągu trzeba uważać, ale też z drugiej strony w miarę normalnie się zachowywać, bo nie można popaść w jakąś nadmierną panikę czy w paranoję - zwróciła uwagę wirusolog.

"Sytuacja jest lepsza, ale wymaga ścisłego monitorowania"

Jak z kolei powiedział Rynkowi Zdrowia dr hab. Jerzy Jaroszewicz, kierownik Katedry Chorób Zakaźnych i Hepatologii  SUM, członka Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, zastąpienie stanu epidemii stanem zagrożenia epidemicznego ma przede wszystkim wydźwięk społeczny.

- To sygnał dla opinii publicznej, że sytuacja pod względem zagrożenia COVID-19 jest lepsza. Temu sygnałowi musi jednak towarzyszyć drugi: sytuacja jest lepsza, ale wymaga ścisłego monitorowania, bo niestety SARS-CoV-2 już niejednokrotnie nas zaskakiwał, zaś najskuteczniejszą formą ochrony są nadal szczepienia - powiedział specjalista.

Podkreślił, że przechodzimy teraz „okres uspokojenia pandemii”, ale to nie oznacza, że zwiększona liczba zakażeń nie powróci do nas jesienią. Nadal hospitalizowani są pacjenci z COVID-19: - Są w nieco lepszym stanie niż w poprzednich miesiącach, ale zdarzają się pacjenci, którzy wymagają terapii wysokoprzepływowej czy respiratora. Pojawiają się też nieustannie ogniska zakażeń szpitalnych COVID-19 - podsumował dr hab. Jerzy Jaroszewicz.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum