Chorzy z COVID na oddziałach kardiologicznych i wewnętrznych. Niedzielski: fundamentalna zmiana

Autor: KM • Źródło: PR3/Rynek Zdrowia20 lipca 2022 10:38

W czwartek ma zostać ogłoszona decyzja Ministerstwa Zdrowia w związku z drugą dawką przypominającą szczepionki przeciw COVID-19 - zapowiada minister zdrowia Adam Niedzielski. - Wskazania potwierdzają to, co w ostatnim czasie ogłosiła EMA: druga dodatkowa dawka przeznaczona jest dla populacji po 60. roku życia. Ustalamy jeszcze, jakie powinny być odległości między szczepieniami - dodaje.

Chorzy z COVID na oddziałach kardiologicznych i wewnętrznych. Niedzielski: fundamentalna zmiana
Oddział Chorób Wewnętrznych i Hepatologii Szpitala MSWiA (zamieniony na jednoimiennmy szpital zakaźny) przy ulicy Wołoskiej w Warszawie w pierwszej fali pandemii Fot. PAP/Leszek Szymański
  • Decyzja co do drugiej dawki przypominającej szczepionki na COVID-19 zostanie ogłoszona w czwartek - mówi na antenie radiowej Trójki minister zdrowia Adam Niedzielski
  • - Jesteśmy już po spotkaniu z zespołem ds. wakcynacji i radą ds. COVID. W zasadzie wskazania są potwierdzające to, co w ostatnim czasie ogłosiła EMA, czyli, że ta 4 dawka - bo tak będę ją nazywał, bo to jest druga dodatkowa - jest przeznaczona dla populacji powyżej 60. roku życia - dodaje
  • - Ustalamy jeszcze, jakie powinny być odległości między poszczególnymi szczepieniami - informuje minister

Dla kogo czwarta dawka szczepionki przeciw COVID-19?

W rozmowie z programem trzecim Polskiego Radia w audycji "Salon polityczny Trójki" minister zdrowia Adam Niedzielski mówi o dalszych losach szczepionki przeciw COVID-19 i o tym, dla kogo będzie druga dawka przypominająca.

- Do tej pory mieliśmy takie rozwiązanie, że była dedykowana osobom powyżej 80. roku życia, więc ta grupa 60-79 będzie na nowo miała możliwość pobrania tej czwartej dawki. My technicznie jesteśmy już też przygotowani do tego, tak, że wszystko będzie się działo na przestrzeni piątku i przyszłego tygodnia - dodaje.

Jak zapisać się na to szczepienie? - Wystawimy skierowania, będzie możliwość zapisania się, używając wszystkich z tych kanałów, które są możliwe, więc tutaj nic nowego: standardowe postępowanie - wyjaśnia Niedzielski.

Zauważa jednak, że chętnych do szczepienia jest dzisiaj zdecydowanie mniej. I podkreśla:

- To jest cały czas najważniejsza broń w naszej walce z koronawirusem i warto pamiętać, że, jak widzimy te kolejne fale, które się pojawiają, to też [istnieje] polityka ochrony osób najbardziej wrażliwych względem konsekwencji zachorowania, czyli seniorów, osób z upośledzoną odpornością - to są te grupy, na których teraz będziemy koncentrowali naszą walkę z COVID-em - mówi minister. 

- Absolutnie będziemy zachęcali grupy wskazane w rekomendacji EMA - informuje. - Rzeczywiście trzeba publicznie przypomnieć, że cały czas szczepienia są tą najsilniejszą bronią, jeżeli chodzi o walkę z COVID-em. Pojawiają się leki, ale też ich skuteczność na razie nie nie jest aż tak dobra, jak kampanie szczepienne - zauważa Niedzielski.

Przyznaje, że kampanie promujące szczepienia nie przyniosły oczekiwanych rezultatów: o ile z początku było dobrze, tak później już zdecydowanie gorzej. - Taką mamy rzeczywistość, trudno z nią dyskutować - mówi.

- Próbowaliśmy bardzo wielu różnych rozwiązań; również w tych rozwiązaniach, które miały promować akcję szczepień było uwzględnione rozwiązanie, które polegało na tym, że płaciliśmy lekarzom rodzinnym za to, im więcej osób na ich listach pacjentów było zaszczepionych. To też była zachęta, motywator finansowy do tego, żeby dzwonić do pacjentów, żeby zapraszać na szczepienie. Tutaj naprawdę użyliśmy całego arsenału środków i myślę, że nie możemy sobie zarzucić, że w sensie przekazu informacji zostało zrobione za mało - przekonuje minister.

Nowa szczepionka? Na razie zostaje  rekomendacja, by przyjmować już istniejącą

Ma powstać nowy wariant szczepionki, uwzględniający również ochronę przed najnowszymi wariantami koronawirusa. Szczepionka jednak prawdopodobnie nie powstanie tak szybko, ponieważ nowy wariant jest bardzo odmienny od pozostałych. Czy zatem warto szczepić się obecnie dostępnymi szczepionkami, czy jednak lepiej poczekać?

- Rzeczywiście, ten dylemat rozważaliśmy, bo to był główny znak zapytania, jeśli chodzi o podjęcie decyzji dotyczącej rekomendacji. Jeżeli bylibyśmy pewni, że w perspektywie miesiąca września będziemy mieli w Polsce nowe szczepionki - a ten odstęp między szczepieniami musi być co najmniej trzymiesięczny, przynajmniej w takiej standardowej wersji - to w tej sytuacji oczywiście można by się zastanawiać, czy nie czekać, ale tu jest za dużo znaków zapytania, tu jest za dużo ryzyk, producenci już zaczynają nieśmiało przebąkiwać, że w zasadzie wrzesień to będzie dopuszczenie, ale jest proces produkcyjny i być może nie będą robili tylko szczepionki, która jest przeciwko oryginalnemu szczepowi z Wuhan i BA.1 - wariantowi omikrona - mówi minister.

- Pojawia się głos, że być może trzeba dodać jeszcze oddziaływanie, które będzie przeciwko BA.4, czyli tej najnowszej wersji omikrona, która dominuje w Europie. Pod tym względem oczywiście deklaracja jest, że jeżeli dołączymy BA.4, przesunie się cały proces produkcyjny. W obliczu tych informacji zdecydowanie będziemy rekomendowali tę bieżącą czwartą dawkę - zaznacza.

Czy jednak mimo wszystko jest sens szczepienia, skoro BA.5 jest w natarciu, a nie mamy przed nim ochrony? - Absolutnie tak - mówi minister.

- Oczywiście jest dużo racji w tym, że ta skuteczność szczepienia spada, ona spada przede wszystkim w aspekcie ochrony przed zakażeniem, natomiast w aspekcie ochrony przed ciężkim przebiegiem cały czas te parametry są stosunkowo wysokie - zaznacza.

- Od początku całej kampanii szczepiennej podkreślałem, że nie najważniejszym parametrem, jeśli chodzi o opis czy jakość szczepienia jest to, czy ono nas ochroni przed zakażeniem, tylko to, czy ochroni przed ciężkim przebiegiem - przypomina minister. - Jeżeli choroba COVID-19 ma mieć przebieg podobny do przeziębienia, do infekcji górnych dróg oddechowych, bez wyraźnych powikłań, bez ciężkiego stanu, który wymagałby hospitalizacji, to wystarczy, żeby nie zaburzać życia społecznego, być pewnym swojego zdrowia, jeśli można tak powiedzieć, i po prostu mieć ochronę - dodaje Niedzielski.

BA.5 i ryzyko zachorowania

Czy BA.5 dopadnie każdego? - Trzeba zastanowić się, co to znaczy, bo jeżeli mamy w populacji - a mamy w tej chwili ponad 90 proc. osób, które mają przeciwciała - to w sensie kontaktu z tym wirusem każdy z nas będzie na niego narażony. Tutaj nie ma wątpliwości, każdy się z tym musi liczyć, że będzie narażony. Pytanie jest, co się zadzieje, jeżeli to będzie tylko taki kontakt, który nawet się nie będzie przejawiał zachorowaniem, a będzie oddziaływał na nasz system immunizacyjny - zastanawia się Niedzielski. I wyjaśnia:

- To jest najlepsza sytuacja , bo wtedy zyskujemy dodatkową ochronę: nasz system zapoznał się, była tak zwana ekspozycja na wirusa - nie mówię o zakażeniu, tylko ekspozycji - i mamy w związku z tym pewnego rodzaju poprawioną immunizację względem tego szczepu, który rzeczywiście jest najbardziej zakaźny.

- Dlatego między innymi w wielu krajach Europy w zasadzie nie wprowadza się obostrzeń, bo przy tak dużym poziomie immunizacji kraje decydują się na to, że to jest ten moment, kiedy wirus jest stosunkowo słaby, kiedy można pozwolić, żeby część populacji zachorowała. Głównym elementem nacisku w polityce antycovidowej jest wtedy ochrona grup szczególnie wrażliwych, bo one nie mogą sobie pozwolić - zresztą to też wynika z różnych modeli, które przyjmujemy, żeby prognozować przebieg sytuacji przez najbliższe miesiące - mówi Niedzielski.

- Jeżeli ktoś jest młody, zdrowy, zaszczepiony, ryzyko związane z zachorowaniem jest skrajnie niskie. To ryzyko jest zdecydowanie większe w przypadku grup senioralnych i osób z upośledzoną odpornością i tam trzeba stosować szczególne środki ostrożności. Dlatego dedykujemy tej grupie szczepienia, dlatego mówię o czwartej dawce i dlatego tej grupie już zaleciliśmy, żeby chociażby w transporcie czy w przestrzeniach zamkniętych używać maseczek - bo to nie jest to samo, jak zderzy się z wirusem osoba, która jest zdrowa, zaszczepiona, a osoba, która ma problemy immunologiczne - zauważa minister.

- Przyjęliśmy, że przede wszystkim ten system monitorowania i podejmowania decyzji jest przekierowany z liczby infekcji, zmieniliśmy też politykę testowania na liczbę hospitalizacji. W tej chwili mamy około 1100 hospitalizacji - informuje Niedzielski.

- Zgony to są cały czas pojedyncze liczby i to też jest o tyle charakterystyczne, że jeśli nawet widzimy pewne przyrosty hospitalizacji, to liczba pacjentów, którzy są pod respiratorami tak naprawdę utrzymuje się na stałym poziomie około 20 osób w skali kraju, więc też widać, że jest zupełnie inna struktura pacjentów, którzy trafiają do szpitali. Ten procent zajętości płuc przez COVID jest zdecydowanie mniejszy, część z tych pacjentów dostaje leki w trybie hospitalizacji - zauważa szef resortu zdrowia.

Pacjenci ci jednak nie leżą na oddziałach covidowych, a często np. na kardiologicznych, czyli na oddziałach dotyczących ich podstawowej dolegliwości.

- To jest ta fundamentalna zmiana w podejściu do walki z COVID-em: zaczynamy go powoli traktować jako jedną z chorób zakaźnych - nie mówię "zwykłą", nie mówię "bezpieczną", tylko jako chorobę zakaźną, taką jak każda inna, która jest leczona. Jeżeli ta choroba zaczyna wymagać jakiegoś specjalnego leczenia, to oczywiście można pacjentów przesuwać na oddziały zakaźne, ale generalnie, jeżeli pacjent zgłasza się z dolegliwością kardiologiczną, z inną dolegliwością, i okazuje się, że ma COVID, to przede wszystkim ma być leczony na tę dolegliwość, która była powodem hospitalizacji - podsumowuje minister.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum