Antybiotyki. Pacjenci biorą je bez wiedzy lekarza. "To prosta droga do antybiotykooporności"

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia19 października 2022 18:00

Chociaż 9 na 10 infekcji gardła ma pochodzenie wirusowe, pacjenci oczekują recept na antybiotyki. Wielu chorych stosuje je również samodzielnie, bez konsultacji z lekarzem. - To prosta droga do antybiotykooporności - alarmują eksperci.

Antybiotyki. Pacjenci biorą je bez wiedzy lekarza. "To prosta droga do antybiotykooporności"
Pacjenci przyjmują antybiotyki bez wiedzy lekarza. To poważny problem - oceniają eksperci Fot. Shutterstock
  • 9 na 10 infekcji gardła ma pochodzenie wirusowe, ale pacjenci oczekują recept na antybiotyki, uważając je za panaceum na wszystko. Wiele osób nie wie, że antybiotyki nie są skuteczne w infekcjach wirusowych - wskazują eksperci
  • Od 1 lipca br. podczas wizyty u lekarza POZ pacjent z infekcją górnych dróg oddechowych może mieć wykonany strep test, który pomoże określić, czy zakażenie ma charakter bakteryjny czy wirusowy - przypomina dr hab. Tomasz Dzieciątkowski
  • Wielu pacjentów przyjmuje też antybiotyki samodzielnie, bez konsultacji z lekarzem. To prosta droga do antybiotykooporności - zaznacza
  • Zaczynamy żyć w epoce poantybiotykowej. Teraz musimy nauczyć się szanować antybiotyki, które mamy, bo chorzy znów zaczną zaczną nam umierać na choroby zakaźne, jak sto lat temu - ostrzega
  • Na ten temat będziemy rozmawiać podczas zbliżającego się Forum Rynku Zdrowia w dniach 24-25 października w Warszawie. ZAREJESTRUJ SIĘ

- Antybiotyki są wielkim osiągnięciem medycyny, ale abyśmy mogli korzystać z nich zarówno my, jak i następne pokolenia, musimy stosować je racjonalnie - przekonywali eksperci na konferencji prasowej.

Strep testy. "Pacjenci powinni wiedzieć, że istnieje taka możliwość"

Czy rzeczywiście tak się dzieje? Odpowiedź przynosi badanie przeprowadzone na zlecenie firmy Reckitt w czerwcu br. na grupie 600 Polaków. Wynika z niego, że ponad połowa ankietowanych doświadcza infekcji, którym towarzyszy ból gardła, co najmniej raz na kwartał, a co piąty ankietowany - raz w miesiącu. 9 na 10 osób zgodziło się ze stwierdzeniem, że infekcje te mogą mieć podłoże wirusowe lub bakteryjne.

Tylko połowa badanych ma świadomość istnienia strep testów, które - przy okazji wizyty u lekarza - pozwalają na określenie, czy mamy do czynienia z infekcją bakteryjną, czy wirusową.

- Strep testy wykrywają anginy, czyli infekcje spowodowane przez paciorkowce. Rzecz w tym, że większość angin paciorkowcowych ma tak charakterystyczny obraz kliniczny, że w większości przypadków wystarczy jeśli lekarz obejrzy gardło - mówił komentując wyniki badania dr hab. Tomasz Dzieciątkowski z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Dodał, że ponieważ 90 proc. zakażeń górnych dróg oddechowych to infekcje o podłożu wirusowym, bardziej istotne byłoby stwierdzenie, który z wirusów odpowiada za infekcję. Niemniej, jak ocenił, strep testy to krok w dobrą stronę.

- Takie testy powinny być dostępne dla lekarza rodzinnego systemowo i dobrze, że od 1 lipca br. tak się stało. W tej samej procedurze mamy też możliwość wykonania testu CRP. Służy to diagnostyce i efektywnemu monitorowaniu leczenia. Jest oczywiście wykładnia, kiedy należy te testy stosować. Jednak pacjenci o testy nie pytają, bo o nich nie wiedzą. Ich zastosowanie zależy wprawdzie od lekarza, ale byłoby dobrze, aby również chorzy mieli świadomość, że taka możliwość istnieje. Dlatego należy do nich dotrzeć z edukacją - przekonywał dr Michał Sutkowski z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

"Pacjenci oczekują antybiotyku na wszystko, łącznie z bólem kręgosłupa"

Eksperci skomentowali również wynik badania wskazujący, że 35 proc. ankietowanych leczyło ból gardła antybiotykiem bez zalecenia lekarza.

Dr Sutkowski zauważył, że pacjenci uważają antybiotyki za panaceum na wszystkie dolegliwości, łącznie z bólem kręgosłupa, i domagają się od lekarzy ich przepisywania.

- Uważają też, że lekarz, który antybiotyki przepisuje, leczy lepiej niż ten, który nimi nie szafuje. Często zdarza się, że przychodzą w piątek i chcą mieć antybiotyk „na zapas”, gdyby coś działo się w ciągu weekendu. Zdarza się również, że lekarze ulegają tym oczekiwaniom. Sytuacja ta wynika z długiej historii niefrasobliwości w stosowaniu antybiotyków i z przeświadczenia, że leczenie antybiotykami jest szybkie i proste. Zmiany, które są w tym zakresie bardzo potrzebne, wymagają teraz długich lat działań edukacyjnych i szeroko zakrojonych kampanii - uważa Michał Sutkowski.

Antybiotykooporność. "Pacjenci z chorobami zakaźnymi znów będą umierać"

Jak dodał dr Dzieciątkowski, antybiotyki nigdy nie były lekami przeciwgorączkowymi, tymczasem wielu pacjentów przestaje przyjmować antybiotyk przepisany przez lekarza z chwilą, gdy gorączka spada.

- To poważny błąd, bo antybiotyk bierze się do końca antybiotykoterapii. Często jest również tak, że resztki antybiotyków zostają w naszych domowych apteczkach i przyjmujemy je przy okazji kolejnej infekcji, bez wizyty u lekarza. A nowa infekcja wcale nie musi być taka sama, jak poprzednia. Takie „pół dawki” powodują, że pojawiają się problemy z lekoopornością - wyjaśnił ekspert.

Przypomniał, że antybiotykooporność oznacza zanik wrażliwości konkretnych szczepów bakterii na konkretne antybiotyki, a pierwsze szczepy antybiotykooporne pojawiły się w dekadę po wprowadzeniu penicyliny - w połowie lat 50. ub. wieku w Wielkiej Brytanii. Później problem zaczął już narastać lawinowo.

- Obecnie możemy mieć pacjenta z ciężkim zakażeniem, np. pęcherza moczowego, czy opon mózgowo-rdzeniowych, i mimo, że patogen jest zidentyfikowany, nie mamy czym go leczyć. Wielu mikrobiologów nie ukrywa, że zaczynamy żyć w epoce poantybiotykowej. Teraz musimy nauczyć się szanować antybiotyki, które mamy, bo chorzy znów zaczną zaczną nam umierać na choroby zakaźne, jak sto lat temu - alarmował dr hab. Tomasz Dzieciątkowski.

Antybiotyk bez zalecenia lekarza. "Problem jest większy niż sądzimy"

Dr Michał Sutkowski zwrócił uwagę, że z jego doświadczenia lekarskiego wynika, iż problem samodzielnego stosowania antybiotyków przez pacjentów, bez wiedzy lekarza, jest co najmniej dwukrotnie większy, niż wskazują wyniki badania.

- Wielkim problemem są także sytuacje, kiedy pacjenci przychodzą do lekarza już w trakcie antybiotykoterapii, którą zastosowali na własną rękę. Lekarz powinien wówczas porozmawiać z chorym w taki sposób, aby ten zrozumiał swój błąd i więcej go nie powtarzał. Trzeba jednak zauważyć, że skłonność żeby najpierw się leczyć, a dopiero potem konsultować to z lekarzem, zaczęła być w Polsce pewną normą. Tymczasem nic nie usprawiedliwia sytuacji, w której decydujemy się na antybiotyk nie zalecony przez lekarza - mówił dr Sutkowski.

Eksperci odnieśli się również do wyniku badania, który wskazuje, że połowa badanych jest zdania, iż antybiotyki działają nie tylko na bakterie, ale również na wirusy.

- Nie ma nic bardziej mylnego niż przekonanie, że w przypadku choroby zakaźnej, niezależnie od jej podłoża, antybiotyki powinny pomóc na wszystko. Pomagają w zakażeniach bakteryjnych, a pewna ich grupa także w infekcjach grzybiczych, ale nie wirusowych. Te ostatnie powinny być leczone lekami przeciwwirusowymi, które są dostępne także w infekcjach górnych dróg oddechowych - przekonywał Tomasz Dzieciątkowski.

- Takie błędy w myśleniu pacjentów wynikają z braku edukacji na temat własnego organizmu i braku pewnej kultury zdrowotnej. Pacjenci potrzebują prostych komunikatów i konkretnych przykładów, nawet dramatycznych, czym grozi niewłaściwe stosowanie antybiotyków - wskazywał Michał Sutkowski.

- Pilnie potrzebujemy również od dawna zapowiadanych lekcji o zdrowiu w szkołach - podkreślił dr hab. Tomasz Dzieciątkowski.




Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum