Wynalazek jest innowacją, kiedy zaczyna się sprzedawać

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 29 września 2015 10:52

Naukowiec, poza posiadaniem wiedzy i umiejętności badawczych, musi też postawić sobie bardzo ważne pytanie: w jaki sposób społeczeństwo może skorzystać z tego, co wymyśliłem - mówi Paweł Nowicki, prezes BTM Innovations Sp. z o.o.

Wynalazek jest innowacją, kiedy zaczyna się sprzedawać
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Rynek Zdrowia: - Potencjałowi branży life science w Polsce (niskie koszty pracy, wysoka jakość i odpowiednia liczebność kadr) nie towarzyszy intensywny proces transferu technologii do przemysłu i codziennej praktyki. Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy?
Paweł Nowicki, prezes BTM Innovations Sp. z o.o.*: - Pierwszy obszar problemów związany jest z instytucjami, w tym oczywiście z jednostkami naukowymi. Powinny one być ośrodkami, wokół których rozwija się myśl innowacyjna. W naszym kraju takich jednostek jest bardzo dużo.

Niestety, są to małe ośrodki uniwersyteckie, niezależne od siebie instytuty PAN, czy jednostki badawcze podległe Ministerstwu Gospodarki. Podmioty te realizują często swoje partykularne interesy, konkurują ze sobą wdrażając niezależnie od siebie różnego rodzaju działania mające na celu rozwój innowacji.

Tymczasem patrząc na wiele wiele innych krajów zobaczymy, że nie ma w nich tak rozdrobnionego modelu niewielkich jednostek naukowych. Ośrodki nie tylko są większe i silniejsze, ale też znacznie częściej niż u nas podejmują wspólne przedsięwzięcia, a nie rywalizują ze sobą.

Kolejna kwestia to różnego rodzaju instytucje finansujące innowacyjne badania naukowe w Polsce i znaczna liczba decydentów, od których zależy przyszłość danej technologii. Inną barierą utrudniającą i spowalniającą proces wdrażania technologii do praktyki gospodarczej są bardzo szybko zmieniające się, nieustannie nowelizowane regulacje prawne, za którymi naprawdę nie jest łatwo nadążyć. Przystosowanie się całej rozdrobnionej instytucjonalnie struktury do nowych przepisów zabiera sporo czasu.

Trzeba też powiedzieć o kapitale ludzkim. Innowacje nie są owocami pracy pojedynczych osób, ale całych zespołów włączonych w proces, który - wielkim skrócie - można określić tworzeniem „czegoś z niczego”. Technologia, jej ulepszenie czy nowatorskie rozwiązanie staje się innowacją, kiedy trafia do sprzedaży.

- Potrzebna jest więc zmiana zasad finansowego wspierania twórców technologii? Może ocena projektu powinna uwzględniać, w znacznie większym niż obecnie stopniu, jego praktyczną weryfikację przez biznes już na wcześniejszych etapach, aby premiować przedsięwzięcia o istotnym potencjale wdrożeniowym?
- Chodzi o całą filozofię podejścia do badań naukowych. Oczywiście badania podstawowe są bardzo ważne. Natomiast w krajach, gdzie nauka stoi na naprawdę wysokim warsztatowo poziomie, główny nacisk położony jest na tworzenie, a następnie wdrażanie przełomowych innowacji.

Naukowiec, poza  posiadaniem wiedzy i umiejętności badawczych pozwalających mu m.in. publikować prace i opisywać świat, musi też postawić sobie bardzo ważne pytanie: w jaki sposób społeczeństwo może skorzystać z tego, co wymyśliłem? Taki właśnie model pracy i projektowania kolejnych badań przyjmuje coraz więcej naukowców, na szczęście także w Polsce.

Wracając do kapitału ludzkiego - nad innowacjami zawsze musi pracować grupa ludzi podejmujących wspólne ryzyko, do czego z kolei niezbędne jest zaufanie i świetna wzajemna komunikacja. To bardzo ważne, gdyż w tym całym procesie często trzeba dołączać kolejne osoby, badaczy, firmy, a w pewnym momencie także inwestorów itp. Dla dobra przedsięwzięcia okres poznawania się oraz budowania zaufania i dobrych relacji w dużych zespołach powinien być możliwie jak najkrótszy.

Niestety, w naszym kraju często motorem wielu działań - także w nauce i biznesie - jest motywacja indywidualna, nastawienie na swój własny, a nie zespołowy sukces. Dlatego często mamy problemy z realizacją bardziej skomplikowanych, innowacyjnych projektów badawczych.

- A może wielu twórcom technologii brakuje umiejętności prowadzenia działalności gospodarczej, co jest barierą w rozwoju „przedsiębiorczości akademickiej”. Czy efektywnym rozwiązaniem dla tego typu spółek może okazać się klaster?
- Talenty są różne. Jedni chcą, lubią i potrafią robić dobrą naukę. Inni z kolei skutecznie prowadzą działalność biznesową. Rzecz w tym, aby jedni i drudzy mieli warunki do wspólnego realizowania przedsięwzięć badawczych.

Klastry, w swoim założeniu, stanowią pewną formę dobrze sprawdzonej idei spółdzielczości. Grupują np. ośrodki naukowe, firmy, instytucje, które w danym regionie tworzą wspólną przestrzeń wiedzy i biznesu.

Klastry pełnią więc funkcję narzędzia w polityce gospodarczej, poprzez efektywne wspieranie komunikacji pomiędzy różnymi podmiotami oraz finansowanie z pieniędzy publicznych projektów realizowanych wspólnie przez te podmioty. To bardzo ważna wartość dodana tego rodzaju przedsięwzięć.

Wokół naukowców funkcjonuje szeroka gama organizacji, instytucji czy podmiotów, z którymi trzeba rozmawiać, załatwiać formalności oraz koordynować współpracę między nimi. Klaster jest natomiast jednym, wspólnym okienkiem dla inwestorów i przemysłu w kontaktach z nauką oraz różnymi instytucjami.

- W jaki sposób powinna przebiegać komunikacja na linii nauka - biznes, aby innowacje rzeczywiście wzmacniały gospodarkę kraju? Jakie przykłady współpracy w tym zakresie mógłby pan przytoczyć?
- W samej Europie jest wiele miejsc, gdzie relacje nauki i biznesu mogą stanowić przykład dla innych, m.in. w Niemczech - w regionie Rhein-Neckar z Uniwersytetem w Heidelbergu, gdzie świetnie rozwija się biotechnologia, powstają liczne start-upy w tej dziedzinie. Tam również swoje siedziby mają duże firmy biotechnologiczne. Podobnie dzieje się w Wielkiej Brytanii w okolicach Cambridge. Oczywiście nie można w tym kontekście pominąć uczelni w Stanfordzie w Stanach Zjednoczonych, wokół której powstała słynna Dolina Krzemowa.

- Co należałby zrobić, aby w Polsce - oczywiście z zachowaniem wszelkich proporcji - powstała np. biotechnologiczna „mała Dolina Krzemowa”?
- Potrzebna jest przede wszystkim cierpliwa praca i bardziej sprawne funkcjonowanie instytucji, o których powiedziałem wcześniej.

- Jaka powinna być rola państwa oraz samorządów we wspieraniu współpracy nauki i biznesu w obszarze life science?
- Pamiętajmy, że wiele projektów realizowanych jest w oparciu o środki z Unii Europejskiej. Należy więc odpowiedzieć sobie na kilka pytań: Co dalej po zakończeniu projektu? Zespół ma się rozejść?

Jakie są praktyczne efekty danego przedsięwzięcia? Otóż właśnie samorządy - które biorą często udział w finansowaniu takich projektów - powinny tworzyć warunki nie tylko do realizacji pojedynczych zadań, ale tworzenia np. „Doliny Biomedycznej”, oczywiście nie w skali Doliny Krzemowej...

W naszej części Europy, właśnie w Polsce, mogłoby się rozwijać takie biomedyczne zagłębie. Do tego potrzebne są jednak strategiczne, długoterminowe decyzje samorządów. Obecnie ograniczają się one do przekazywania określonych środków unijnych na realizację pojedynczy projektów. To zdecydowanie za mało.

- Wspominał pan o barierach prawnych w rozwijaniu innowacyjności. W jakim kierunku powinny iść zmiany przepisów, aby efektem działalności badawczej znacznie częściej były praktyczne wdrożenia w przemyśle?
- Konieczne jest uproszczenie regulacji prawnych przede wszystkim w obszarze przedsiębiorczości. Prawo powinno sprzyjać podejmowaniu przez podmioty gospodarcze decyzji o inwestowaniu w projekty badawcze, także te bardziej ryzykowne, a nie tylko o kapitalizowaniu tego, co firma już posiada.

- BTM Innovations jest koordynatorem Klastra BioTechMed Mazovia. Jakie przedsięwzięcia Klaster będzie realizował w najbliższej przyszłości?
- Nadal będziemy rozwijać nasz Klaster w oparciu o komercjalizację wyników badań naukowych oraz współpracę nauki z przemysłem. Chcemy też, aby na Mazowszu powstawało jak najwięcej start-upów i przedsiębiorstw biotechnologicznych, bo to one tworzą nasz Klaster.

Do końca przyszłego roku chcemy udzielić wsparcia w procesie 15 komercjalizacji, m.in. urządzeń medycznych, rozwiązań biotechnologicznych, a także chemii, która łączy się z obszarem life science.

* Firma BTM Innovations Sp. z o.o., koordynator Klastra BioTechMed Mazovia, we współpracy z firmą badawczą ConQuest Consulting opracowała raport „Bridge to market - bringing life science to life. Transfer technologii do gospodarki w obszarze life-science ze szczególnym uwzględnieniem Polski”.
Więcej o raporcie: Warszawa: dyskusja o transferze wynalazków do przemysłu

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
    PARTNER SERWISU
    partner serwisu

    Najnowsze