W Europie powstaną nowe ośrodki leczące bezsenność

Autor: frost.com/Rynek Zdrowia • • 20 kwietnia 2009 09:19

Z raportu sporządzonego przez Frost&Sullivan wynika, że coraz więcej Europejczyków cierpi na zaburzenia snu. Bezsenność dopadła co najmniej 20 mln mieszkańców starego kontynentu, a 10 mln coraz częściej ma problemy z zasypianiem.

Więcej pracy mają ostatnio ośrodki zajmujące się zaburzeniami leczenia snu. W ciągu ostatniego roku zanotowały bowiem 10 proc. wzrost liczby pacjentów. W raporcie czytamy również, że liczba ta będzie wzrastać i już w przyszłym roku przybędzie 13 proc. pacjentów.

Raport firmy doradczej Frost & Sullivan, noszący tytuł „Dostawcy usług w zakresie leczenia zaburzeń snu – zakres i możliwości sektora w Europie” informuje, że fundusze jakie przeznaczone są na leczenie zaburzeń snu wynoszą około 10 mld dolarów.

„Ten nagły wzrost liczby lecznic zaburzeń snu wynika po części z ciągle rosnącego odsetka dzieci i dorosłych cierpiących na otyłość, która może być głównym powodem niebezpiecznego bezdechu sennego. Ponadto, według lekarzy, rosnąca świadomość na temat różnych opcji leczenia, popularyzowana przez środki masowego przekazu oraz rekomendacje ze strony członków rodziny lub znajomych również przyczyniły się do wzrostu liczby placówek leczących zaburzenia snu” – pisze Janani Narasimhan, analityk Frost & Sullivan.

Zdaniem ekspertów choć diagnozuje się bardzo dużą liczbę osób cierpiących na bezsenność, to u wielu osób nie zdiagnozowano choroby. Jak informuje raport, dotychczas nie ma wystarczającej wiedzy o bezobjawowych zaburzeniach snu, co powoduje zmniejszenie wskaźników badań.

U wielu osób, które przez kilka nocy miały problemy z zasypianiem lub jakością snu, stwierdzono upośledzenie pewnych funkcji poznawczych wynikających z chronicznego niedoboru snu. Okazuje się, że brak snu powoduje wiele problemów zdrowotnych takich jak cukrzyca, zapalenia wirusowe, depresja, choroby serca czy też otyłość.

Kliniki leczące osoby cierpiące na bezsenność starają się o akredytację, by móc na jak najwyższym poziomie leczyć swoich pacjentów. Jednak uzyskanie takowej nie jest takie proste.

– Ośrodek leczenia zaburzeń snu musi działać w branży wykazując elastyczność, silną wolę i cierpliwość w przedzieraniu się przez bezmiar wymaganych dokumentów i zaświadczeń, takich chociażby jak konieczność udowodnienia, że posiada się wiarygodną bazę konsultacyjną. Całkowity okres ubiegania się o akredytację może trwać od roku do nawet pięciu lat, a to skutecznie hamuje rozwój rynku – wyjaśnia Narasimhan.

Część organizacji medycznych i rządowych miały zastrzeżenia co do akredytacji. Ich zdaniem byłyby zbyt kosztowne lub nie byłyby istotne dla praktyki klinicznej. Jednak w miarę upływu czasu szpitale zauważyły, że na posiadaniu akredytacji mogą tylko zyskać

 Jak czytamy w raporcie nabywcy i firmy ubezpieczeniowe dostrzegli potencjał akredytacji w zakresie zarządzania jakością i zasobami, a organizacje zawodowe uznały istniejące powiązania między szkoleniem klinicznym, praktyką i wynikami a środowiskiem opieki zdrowotnej.

 – Wiele mniejszych firm jest skrępowanych polityką ograniczania kosztów, co często kończy się zmniejszaniem nakładów na badania i rozwój. Ci mniejsi uczestnicy rynku powinni dążyć do generowania większych zysków poprzez reorganizację obecnej dystrybucji i strategii marketingowych – dodaje Janani Narasimhan.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum