Stetoskop ma ponad 200 lat. Udoskonalają go polscy naukowcy

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 03 marca 2018 06:00

Wydawałoby się, że w wynalezionym w 1816 r. stetoskopie, poza drobnymi ulepszeniami, niewiele można już zmienić. Ma głowicę, przewód i lirę zakończoną wkładanymi do uszu oliwkami. Co tu modyfikować? A jednak naukowcy i praktycy wciąż próbują go udoskonalić. Są w tym gronie polskie ośrodki.

- Głowica działa na zasadzie akustyki, a zatem to wciąż stetoskop - wyjaśnia dr Jędrzej Kociński z UAM. Fot. amu.edu.pl

W Polsce pracują nad tym przynajmniej dwie placówki badawcze: Zakład Technologii Inteligentnych PAN i Zakład Akustyki Pomieszczeń i Psychoakustyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

O dokonaniach pierwszej wiemy niewiele, prócz tego, że dr inż. Łukasz Nowak z PAN chce skonstruować cyfrowy stetoskop nowej generacji, który ma przetwarzać dźwięki tak, by lekarz wyraźniej słyszał wszystkie niepokojące sygnały powstające w ciele pacjenta.

Jak donosiły media, przy okazji prowadzonych badań jego zespół przeanalizował właściwości tradycyjnych akustycznych słuchawek lekarskich. Wyniki były zaskakujące. Okazało się, że działają trochę inaczej, niż tłumaczą to książki, z których uczą się przyszli lekarze. Nowak uznał, że stetoskop - choć wydawałoby się, że to prosty instrument - jest najmniej rozpoznanym dotąd urządzeniem diagnostycznym.

Czytaj: Podręczniki do poprawki: stetoskop działa inaczej, niż się wydawało

Efektów dokonań naukowców z PAN nad stetoskopem nie znamy. Dr Łukasz Nowak nie zechciał odpowiedzieć na prośby o kontakt. Dużo więcej wiadomo o stetoskopie stworzonym na UAM.

Stetoskop dla każdego
Jest w fazie gotowego do produkcji prototypu. W konkursie dla startupów z branży medycznej, odbywającym się w ramach konferencji InfoShare 2017 w Gdańsku, firma StethoMe z Poznania, z którą współpracują akustycy z UAM, otrzymała drugą nagrodę w wysokości 12,5 tys. euro za - jak podała firma - pierwszy na świecie, elektroniczny, bezprzewodowy stetoskop współpracujący ze smartfonem, z wbudowanym termometrem i inteligentnym systemem analizy dźwięków.

Niewiele to jeszcze wyjaśnia, ale z rozmów z twórcami wiemy, że ich stetoskop daje pacjentowi - nawet zupełnemu laikowi - olbrzymie możliwości w badaniu stanu zdrowia, a ponadto wpisuje się w rozwijaną także w Polsce telemedycynę, co stwarza spore szanse na komercyjny sukces przedsięwzięcia.

Zresztą oddajmy głos samym naukowcom.

Pomysł skonstruowania bezprzewodowego stetoskopu współpracującego ze smartfonem miał związek z osobistymi doświadczeniami jego pomysłodawców.

- Zarówno ja, jak i moja koleżanka z Instytutu Akustyki UAM dr Honorata Hafke-Dys mamy małe dzieci, z którymi musimy często chodzić do lekarzy - opowiada dr Jędrzej Kociński.

- Moje dziecko leczone było w kierunku astmy od drugiego roku życia. Najczęściej lekarze mówili po badaniu, że osłuchowo dziecko jest czyste, ale proszę przyjść na kontrolę za 3 dni - wspomina.

Jak zauważa, w tym czasie jedynym narzędziem kontroli zdrowia dziecka, jakie ma w domu rodzic zaniepokojony np. atakami kaszlu i dusznościami, jest termometr. Na rynku nie ma przyrządu do kontroli zdrowia w warunkach domowych.

- Jako akustycy pomyśleliśmy, że przecież można stworzyć urządzenie, które zdalnie prześle sygnały z klatki piersiowej do lekarza i nie trzeba będzie jeździć z dzieckiem do przychodni, narażając je na kolejne choroby w czasie spotkania z innymi dziećmi - tłumaczy naukowiec.

Nauczył się lekarz, nauczy się też komputer
Nagranie i przesłanie sygnałów ze stetoskopu na odległość to technicznie nic nadzwyczajnego - nie tym zaprzątali sobie głowę naukowcy. Zwrócili uwagę na coś innego. Osłuchiwanie pacjenta jest czysto subiektywnym działaniem lekarza - musi się tego nauczyć, tak jak i interpretacji wyników, od czego zależy dalsze postępowanie.

Skoro lekarzy uczy się osłuchiwania, to komputer też może się tego nauczyć - pomyśleli. Wraz z informatykami stworzyli start-up, który zaczął rozwijać projekt domowego statoskopu. Jest to projekt interdyscyplinarny. Pracują nad nim akustycy, informatycy, lekarze, a także biznesmeni dbający o to, żeby rozwiązanie trafiło szybko i sprawnie na rynek.

Start-up, poza pozyskaniem międzynarodowych inwestorów i współpracą z Instytutem Akustyki UAM, współpracuje także z Kliniką Pneumonologii, Alergologii Dziecięcej i Immunologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu. Dzięki tej współpracy udało się opracować odpowiednie algorytmy umożliwiające identyfikację dźwięków, które wskazują na niepokojące patologie.

- To duże ułatwienie nie tylko dla lekarza, ale także dla rodzica korzystającego z naszego urządzenia, bo i on uzyska podpowiedź, że coś złego dzieje się w organizmie dziecka i potrzebna jest konsultacja z lekarzem - ocenia nasz rozmówca. - Poza tym dźwięki z osłuchu można nagrać. Lekarz może skonsultować się więc z innym lekarzem - dodaje.

To ważne zalety przyrządu, gdyż różne doniesienia wskazują, że lekarze miewają problemy z klasyfikacją tzw. dźwięków osłuchowych. Np. w badaniu, w którym wzięło udział 600 lekarzy rodzinnych ze Stanów Zjednoczonych, tylko 25 proc. z nich po osłuchaniu pacjentów za pomocą stetoskopu, prawidłowo zidentyfikowało dźwięki charakterystyczne dla zapalenia płuc. W Polsce może być podobnie.

- Solidnie przyłożyliśmy się do tego, żeby sygnał z naszego urządzenia brzmiał tak, jak z tradycyjnego stetoskopu. Oboje z Honoratą jesteśmy akurat psychoakustykami, więc zrobiliśmy badania psychoakustyczne i zadbaliśmy o to, żeby sygnał miał taką samą barwę jak w stetoskopie, bo do tego przyzwyczaili się lekarze. Natomiast w naszym urządzeniu jest jeszcze możliwość wzmocnienia sygnału, czego nie można uzyskać w zwyczajnym stetoskopie.

Osłuchiwanie na odległość
StethoMe™ - tak twórcy nazwali to elektroniczne urządzenie - zupełnie nie przypomina tradycyjnego stetoskopu. Ma głowicę nieco większą od zwykłego stetoskopu (przykłada się ją do ciała) z wbudowanym panelem, na którym wyświetlają się użyteczne informacje. Nie ma natomiast przewodu i liry, choć istnieje możliwość podpięcia słuchawek do głowicy.

Czy to jeszcze stetoskop?

- Głowica działa na zasadzie akustyki, a zatem to wciąż stetoskop. Natomiast odbierany sygnał jest przetwarzany cyfrowo i przesyłany bezprzewodowo do smartfonu z odpowiednią aplikacją. Sygnał trafia do lekarza albo do serwera, gdzie za pomocą algorytmów następuje jego analiza - kontynuuje dr Kociński.

Podkreśla, że ponieważ urządzenie działa w połączeniu z aplikacją mobilną, pacjent może sam szybko przeprowadzić badanie osłuchowe płuc i serca, a wyniki przesłać lekarzowi.

Obecnie StethoMe™ sprawdzany jest w różnych placówkach medycznych (także w szpitalach) w ramach wdrożenia pilotażowego. Po zakończeniu tego etapu weryfikacji, będzie można wystąpić o unijny certyfikat i wprowadzić urządzenie na rynek europejski, a w przyszłości także na amerykański.

Jędrzej Kociński uważa, że już w przyszłym roku stetoskop wraz z algorytmami sztucznej inteligencji pojawi się w ofercie komercyjnej na rynku polskim. Duże zainteresowanie wykazują nim przedstawiciele prywatnych placówek medycznych oraz szpitali, którzy widzą szanse wykorzystania urządzenia w zdalnych konsultacjach.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum