Są kłopoty z finansowaniem reaktora - pozwala m.in. na produkcję radiofarmaceutyków

Autor: PAP-Nauka w Polsce/Rynek Zdrowia • • 01 października 2016 08:46

Narodowe Centrum Badań Jądrowych w Świerku ma poważne kłopoty finansowe związane m.in. z wysokością dotacji na reaktor Maria. Czy zagrozi to produkcji radiofarmaceutyków, w której uczestniczy Instytut?

Izotopy promieniotwórcze w postaci radiofarmaceutyków są wykorzystywane w diagnostyce. Fot. archiwum

Narodowe Centrum Badań Jądrowych to jeden z największych instytutów badawczych w Polsce. Na jego wyposażeniu znajduje się jedyny w Polsce badawczy reaktor jądrowy Maria. Z działania Marii korzystają zarówno naukowcy prowadzący badania podstawowe, jak i naukowcy pracujący nad rozwiązaniami stosowanymi w praktyce.

Maria uczestniczy też w badaniach komercyjnych, np. w produkcji radiofarmaceutyków, którymi leczono już dziesiątki milionów osób z nowotworami - z Polski, Europy, i nie tylko.

Są granty, ale nie ma na pensje
Instytut ma kategorię naukową A - jest dobrze oceniany, jeśli chodzi o jakość prowadzonych badań. Ostatni ranking "Nature" dotyczący "wschodzących gwiazd" w naszej części Europy i Rosji ustawia NCBJ na 3. pozycji wśród polskich instytucji naukowych - po Uniwersytetach Jagiellońskim i Warszawskim.

Dyrektor NCBJ Krzysztof Kurek podkreśla jednak, że placówka boryka się z problemami finansowymi. - Paradoksem tego instytutu jest to, że mamy bardzo dobre badania naukowe i dużą liczbę grantów, świetnie dajemy sobie radę w projektach europejskich, ale nie mamy na pensje ani na utrzymanie reaktora - opowiada w rozmowie z PAP Kurek.

Jak wyjaśnia, w reaktorze Maria w przyszłym roku trzeba wymienić paliwo jądrowe.  To oznacza wydatek rzędu 20 mln zł. Instytut nie ma na to zagwarantowanych środków - brakuje mu kilkunastu milionów.

- Jeśli nie dostaniemy na to dotacji, będziemy zmuszeni wziąć kredyt. A to może zagrozić płynności finansowej instytutu - alarmuje Kurek.

Miliony dotacji
Formalnie od września 2016 r. NCBJ nadzorowane jest przez Ministerstwo Energii, wcześniej nadzorował je resort rozwoju. "Obecnie trwają prace związane z diagnozą problemów występujących w NCBJ i możliwościami ich rozwiązania" - poinformował PAP resort energii. Tymczasem główne środki na placówkę w Świerku wykłada na razie resort nauki.

"Minister właściwy ds. nauki przyznaje środki finansowe na utrzymanie potencjału badawczego, a nie na całościowe utrzymanie jednostki" - zastrzega biuro prasowe Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW).

Proszony przez PAP o informacje na temat finansowania NCBJ resort nauki przypomina, że w 2016 r. na utrzymanie potencjału badawczego placówka ta otrzymała dotację w wysokości 23 mln zł (co stanowi ponad 112 proc. w stosunku do kwoty z roku poprzedniego). NCBJ otrzymało też dotację na działania B+R (badania i rozwój) służące rozwojowi młodych badaczy - ok. 300 tys. zł (ponad 2 razy więcej niż w ub.r.), i dotację na utrzymanie specjalnego urządzenia badawczego (reaktora) w wysokości 7,8 mln zł - poinformowało MNiSW.

- Ta dotacja obejmuje zaliczkę na paliwo jądrowe, a wnioskowaliśmy o sumę ok. 15 mln zł bez paliwa, bo takie są koszty utrzymania tego urządzenia - komentuje dyrektor Kurek. "Jednostka wniosła o ponowne rozpatrzenie sprawy i zwiększenie dotacji – wniosek jest w trakcie rozpatrywania" - wyjaśnia sytuację biuro prasowe resortu nauki.

Poza tym środki na eksploatację reaktora MARIA może też przeznaczać Ministerstwo Energii. W tym roku - zgodnie z informacją tego resortu - taka dotacja wyniosła ponad 4,6 mln zł.

MNiSW: oczekiwania nieuzasadnione
Resort nauki tymczasem wyjaśnia, że NCBJ ubiegało się dotację na utrzymanie MARII wynoszącą 52 mln zł. Z tego 38 mln zł miało być przeznaczone na sam 2016 rok. To jednak przekraczało możliwości finansowe MNiSW. - 38 mln zł, o jakie ubiegaliśmy się w 2016 roku, to suma zawierająca ok. 23 mln zł na zakup paliwa jądrowego - komentuje dyrektor NCBJ. W budżecie resortu nauki na 2016 r. na utrzymanie wszystkich specjalnych urządzeń badawczych przeznaczonych było w sumie 88 mln zł.

- Oczekiwanie, że minister właściwy ds. nauki pokryje wszystkie koszty związane z zapewnieniem bezpieczeństwa reaktora i jego eksploatacji, jest w tej sytuacji nieuzasadnione i niemożliwe do spełnienia. Tym bardziej, że NCBJ prowadzi z użyciem reaktora nie tylko badania naukowe, ale też świadczy usługi badawcze, prowadzi zajęcia dydaktyczne i produkcję radiofarmaceutyków - zwraca uwagę MNiSW.

Kurek przyznaje, że chociaż pracownicy pozyskują wiele grantów na badania i realizują projekty europejskie, to - z formalnych względów - NCBJ nie może przeznaczyć środków z tych źródeł na wypłaty. Na pracę tych osób przeznaczane są więc częściowo zyski wypracowane przez NCBJ w projektach komercyjnych. Tu jednak - według dyrektora - środki są dość ograniczone.

- Instytut badawczy powinien żyć z patentów i wynalazków. Ale w Polsce nie ma przemysłu jądrowego, który dawałby nam zlecenia - zauważa dyrektor.

- Chciałbym, żeby pracownikom można było zapewnić pensje na poziomie 3-4 tys. zł brutto. A to i tak jest sumą żenującą, bo mamy tu zatrudnioną wysoko wykwalifikowaną kadrę specjalistów, w tym 65 profesorów i doktorów habilitowanych - przyznaje Krzysztof Kurek.

Formuła laboratorium narodowego?
Dyrektor NCBJ zaznacza, że w 2015 roku instytut w Świerku wypracował zysk dzięki temu, że spora część kosztów mogła być finansowana z pieniędzy projektów międzynarodowych.

- Te projekty się obecnie kończą, a w nowej perspektywie unijnej nie ma możliwości takiego gospodarowania projektami, aby z ich pieniędzy utrzymywać bieżącą działalność NCBJ - mówi dyrektor Kurek.

Dodaje: Wygraliśmy kolejny projekt na budowę dużego cyklotronu dla badań i produkcji nowych radiofarmaceutyków o wartości ponad 100 mln zł, ale na razie musimy włożyć wkład własny w wysokości 20 proc. i nie ma mowy o użyciu środków z tego projektu na utrzymanie bieżącej działalności instytutu.

Dyrektor NCBJ sugeruje, że stabilne finansowanie NCBJ mogłaby zapewnić nowa formuła - laboratorium narodowego. Laboratoria narodowe świetnie spisują się w wielu wysoko rozwiniętych krajach i są na ogół skupione wokół dużej infrastruktury badawczej.  

- Tam prowadzone są przełomowe badania - zarówno podstawowe, jak i stosowane - mówi Kurek i dodaje: - Może i za dwa lata istnienie laboratorium narodowego w Świerku jeszcze by nie dało zysku, ale za 10 lat - prawdopodobnie tak. Prawdopodobnie, bo prawdziwe badania naukowe zawsze są projektami podwyższonego ryzyka.

Zaznacza: - To ryzyko opłaciło się w wielu wysoko rozwiniętych krajach świata. Może warto zastanowić się nad taką długofalową strategią badań? Bez długofalowego programu nie będzie prawdziwych innowacji. W wielu dziedzinach Polska ma raczej małe szanse, aby być liderem badań na skalę światową czy nawet europejską, ale w dziedzinie technologii jądrowych ciągle jesteśmy w czołówce.

Więcej: PAP-Nauka w Polsce

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum