TVN24/Rynek Zdrowia | 15-04-2021 12:58

Prof. Maksymowicz: nie doszło do żadnych badań na płodach. Chcieliśmy pomóc ludziom po porażeniach

Nie było żadnych badań na żywych płodach ludzkich, ani na tych, które pochodziły z aborcji - mówi prof. Wojciech Maksymowicz. Wyjaśniamy, o co chodziło w badaniach.

Prof. Wojciech Maksymowicz potwierdza, że na uczelni nie prowadzono badań na płodach; FOTO: PTWP

  • Prof. Maksymowicz: Na UW-M nie było żadnego eksperymentu medycznego. Eksperyment w ujęciu medycznym, to jest działanie na żywym organizmie 
  • Zamysł badań sprowadzał się do tego, by móc w przypadku naturalnego poronienia, pobrać komórki w celu pomocy innym. Tak się dzieje w odniesieniu do każdych innych zwłok ludzkich
  • Badania miały na celu pomóc osobom w śpiączce, po porażeniach, po urazach rdzenia kręgowego, urazach mózgu. Do badań nie doszło

Prof. Wojciech Maksymowicz, neurochirurg, poseł Porozumienia, były minister zdrowia odniósł się na antenie TVN24 do pojawiającego się w przestrzeni publicznej pytania, czy na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim dochodziło, czy nie dochodziło do eksperymentów medycznych?

To pokłosie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez prof. Wojciecha Maksymowicza, które wpłynęło do Ministerstwa Zdrowia. Po jego przyjęciu przez resort, na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim wszczęto postępowanie wyjaśniające.

- Nie było żadnego eksperymentu. Eksperyment, to jest działanie na żywym organizmie, bo tak mówimy o medycznym eksperymencie. Nie było nic takiego prowadzone. Były jedynie prace przygotowawcze do tego, aby razem ze znanym ośrodkiem włoskim, wdrożyć pewne patenty w Polsce - podkreślił prof. Wojciech Maksymowicz.

Polska zachowuje najwyższe standardy etyczne

Ekspert wyjaśnił, że trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że Włochy to właściwie, jedyny obok Polski kraj europejski, który stosuje się do zasad dominującej etyki, w większości katolickiej, dopuszczającej tylko pewne formy badań.

- Chcieliśmy umożliwić zastosowanie patentów, które są prowadzone w laboratorium w Instytucie w San Giovanni Rotondo (w Casa Sollievo della Sofferenza, prywatnym szpitalu naukowo-badawczym we Włoszech, założonym przez świętego Pio z Pietrelciny i zarządzanym przez Watykan - przypisek redakcji). Niestety zostało to zawieszone. Warunki finansowe były tak wysoko postawione, że nie było to możliwe - tłumaczył prof. Wojciech Maksymowicz.

Dodał, że zamysł pierwotny był taki, i taka była zgoda komisji bioetycznej, żeby można było w przypadku, kiedy dochodzi do naturalnego poronienia (a ciało nie zostaje odebrane przez rodziców - przyp. red.), tak jak to się dzieje w odniesieniu do każdych innych zwłok ludzkich, pobrać komórki lub narządy w celu wykorzystania do pomocy innym. W odniesieniu do płodów mowa była tylko o komórkach, co zrozumiałe, bo narządy za małe. - Takie było założenie. Chodziło o ewentualne rozważenie możliwości leczenia chorych z ciężkimi uszkodzeniami mózgu, ale tak jak powiedziałem nie doszło do tego – podkreślił prof. Wojciech Maksymowicz.

Zarzut rykoszetem uderza w naukowców

Zaznaczył też, że atak, który został skierowany w jego stronę, jest też przy okazji atakiem na naukowców medycznych, którzy poszukują dróg pomocy chorym.

Jak wyjaśniał ekspert, wielu chorych marzy o tym, żeby móc poruszać nogami, kiedy są porażeni. - W planowanych badaniach chodziło o tych, którzy są porażeni, są po urazach rdzenia kręgowego, po urazach mózgu, którzy są w śpiączce. Nie można zamykać nauki, oczywiście nie naruszając zasad etycznych. Tym bardziej boleśnie to odczuwam, bo sam zacząłem wszystko od rozważań etycznych, od określenia tych zasad i nigdy tego nie naruszyłem - mówił prof. Wojciech Maksymowicz.

Powtórzył raz jeszcze. - Nie było żadnych eksperymentów na płodach. Nie było badań na żywych płodach ludzkich ani na tych, które pochodziły z aborcji - spuentował.