Prof. Golik: nieśmiertelność przegrała w wyścigu ewolucyjnym

Autor: PAP - Nauka w Polsce/Rynek Zdrowia • • 19 kwietnia 2014 14:32

W toku ewolucji mogły powstać mechanizmy przedłużające życie, ale priorytetem nie było trwanie indywidualnych istot, tylko genów. O tym, z czego wynika długość życia organizmów mówił genetyk prof. Paweł Golik w wywiadzie dla serwisu PAP Nauka w Polsce.

Dyrektor Instytutu Genetyki i Biotechnologii Uniwersytetu Warszawskiego prof. Paweł Golik zaznaczył, że istnieją organizmy, np. bakterie rozmnażające się przez symetryczny podział, o których trudno powiedzieć jednoznacznie, czy się starzeją i czy są śmiertelne.

- Czy istnienie oryginalnej komórki w momencie podziału się kończy, czy trwa ona w dwóch potomnych, to kwestia do rozważania przez filozofów - powiedział. Dodał jednak, że za nieśmiertelną można uznać samą linię klonalną, a również linię komórek płciowych u wyższych organizmów.

Badacz mówił też, dlaczego organizmy rozmnażające się płciowo są śmiertelne. Wyjaśnia to tzw. teoria ciała jednorazowego użytku (ang. disposable soma). Prof. Golik przypomniał, że rzeczami jednorazowego użytku są np. kubki tekturowe czy plastikowe sztućce, które nie są trwałe, bo trwałe być nie muszą. Niedużą trwałość mają też najnowsze urządzenia elektroniczne - np. komputery, które sprzedaje się z myślą, że przetrwają tylko kilka lat.

- Teraz nie produkuje się rzeczy bardziej trwałych niż jest to konieczne, bo jest to nieopłacalne. W biologii jest podobnie - każdy organizm ma swój ograniczony zasób energii, którą pozyskuje z otoczenia - powiedział naukowiec. Wyjaśnił, że energię tę może wydatkować albo na podtrzymanie funkcjonowania organizmu - utrzymywanie go w dobrej kondycji przez wiele lat - albo na rozród.

- Każdy organizm znajduje w ewolucji swoje optimum pomiędzy swoim wydatkiem na jedno i na drugie zadanie - powiedział prof. Golik. Tłumaczy, że różne organizmy przyjęły różne strategie rozrodcze. Np. u myszy ryzyko, że zostaną pożarte czy nie przeżyją zimy, jest spore. Dlatego opłacalne jest, by sporo energii zwierzęta te przeznaczały na rozmnażanie się, a nie na naprawę własnych komórek. Z kolei inna strategia wygrała u słoni czy drzew.

Tam, kiedy osobnik dorośnie już do wieku, kiedy może się rozmnażać, prawdopodobieństwo przeżycia kolejnego roku jest duże. Wydłużenie życia oznacza więc w tym przypadku dalsze szanse na rozród. Dlatego drzewom czy słoniom opłaca się inwestować w podtrzymanie funkcji życiowych - to się przekłada na więcej potomstwa wydawanego na świat w kolejnych latach.

- Ewolucja optymalizuje jedno - sukces reprodukcyjny. Cała reszta to sposoby dochodzenia do tego efektu - skomentował badacz.

Prof. Golik mówił też o związku między starzeniem się i rozmnażaniem wśród ludzi. - Człowiek jest organizmem szczególnym - jedynym, który żyje tak długo po ustaniu aktywności reprodukcyjnej - zaznaczył rozmówca PAP.

Podkreślił, że sukces reprodukcyjny człowieka zależy nie tylko od tego, czy wyda na świat potomstwo. Ważny jest również proces wychowania i przekazywania dzieciom wiadomości o świecie. A w wychowaniu kolejnego pokolenia biorą udział, także te osobniki, które już nie mogą same mieć potomstwa. Osoby, które wyszły już z wieku reprodukcyjnego, pełnią więc również istotne funkcje dla nowego pokolenia.

Pełny tekst wywiadu dostępny jest w serwisie PAP - Nauka w Polsce: naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum