Polski start-up potrafi: laboratorium genetyczne zmieści się w kieszeni

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 14 lipca 2018 08:00

Dzięki nowatorskiemu rozwiązaniu, badania genetyczne - wykrywające między innymi groźne dla zdrowia i życia zakażenia - będzie można wykonywać przenośnym urządzeniem już podczas wizyty domowej czy w karetce. - Zyskujemy cenny czas, co z kolei pozwoli szybciej wdrażać skuteczną terapię - mówi nam Miron Tokarski, współzałożyciel i partner zarządzający Genomtec S.A.*

Miron Tokarski: - Masowa produkcja przenośnego analizatora laboratoryjnego rozpocznie się w 2021 r.; FOT. Materialy prasowe

Rynek Zdrowia - Czy laboratorium diagnostyczne może zmieścić się w kieszeni? Ma to umożliwić rozwiązanie Genomtec ID, seryjnie zbierające ostatnio nagrody, m.in. podczas tegorocznej edycji European Start-up Days w kategorii Health & Biotechnology.
- Miron Tokarski: - Genomtec ID to nazwa przenośnego systemu diagnostycznego, który za pomocą technik biologii molekularnej dokonuje identyfikacji patogenu w materiale biologicznym. To system diagnostyczny, w którym cały proces analizy zachodzi na niewielkim chipie, który w ciągu zaledwie 20 minut jest w stanie wykryć obecność DNA lub RNA w dowolnym materiale biologicznym.

- Na czym polegać będzie zastosowanie takiego systemu w codziennej pracy lekarzy?
- Przede wszystkim to rozwiązanie pozwoli na wykonanie badań diagnostycznych już w miejscu opieki nad pacjentem, na przykład w gabinecie lekarskim, karetce pogotowia lub w szpitalu. Jest to także rozwiązanie możliwe do zastosowania w trakcie wizyt domowych, gdyż ze względu na małe rozmiary lekarz może to urządzenie zabrać ze sobą.

Co również jest bardzo istotne, karty mikroprzepływowe jednorazowego użytku - stanowiące ważną część tego rozwiązania - są ukierunkowane na bardzo różne typy zakażeń, na przykład zakażenia górnych dróg oddechowych, zakażenia przenoszone drogą płciową, jak również zakażenia uogólnione, jak MRSA, czy zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych.

Lekarz może taki analizator przechowywać w szufladzie, nie musi wykorzystywać w tym celu zamrażarki lub lodówki. Dotychczas wszystkie technologie diagnostyczne oparte na biologii molekularnej wymagały przechowywania odczynników w niskich temperaturach. Nam udało się przygotować mieszaniny reakcyjne w taki sposób, aby możliwe było ich przechowywanie w temperaturze pokojowej, nawet przez sześć miesięcy.

- Taki analizator służy głównie do wykrywania chorób zakaźnych?
- Nasz system nie ma ograniczeń w zakresie rodzaju identyfikowanych patogenów czy też mutacji genetycznych, chociaż na razie mówimy przede wszystkim o zakażeniach. Ograniczeniem jest tylko, nazwijmy to, potencjał rynkowy danego projektu, a więc to, czy istnieje zapotrzebowanie na określoną diagnostykę. Na przykład niektórych patogenów nie musimy identyfikować genetycznie, ponieważ lekarz rozpoznaje chorobę innymi dostępnymi i skutecznymi metodami diagnostycznymi lub nawet wyłącznie w trakcie zwykłego fizykalnego badania pacjenta podczas wizyty.

My natomiast chcemy skoncentrować się przede wszystkim na tych przyczynach zakażeń, wobec których nie ma obecnie możliwości odpowiedniego diagnozowania. Dotyczy to, między innymi, bakterii atypowych, jak Chlamydophila pneumoniae czy Mycoplasma pneumoniae.

To bakterie, które obecnie tak naprawdę nie są diagnozowane. Ponieważ są atypowe, mają zupełne inne schematy leczenia, a jedyne możliwości ich rozpoznawania tkwią właśnie w diagnostyce genetycznej, która z kolei trwa bardzo długo. Próbki trzeba wysyłać do laboratorium, tam poddawane są analizom, na których wyniki czekamy np. kilkanaście dni.

- Czyli „kieszonkowy” analizator skraca ten czas?
- Tak, ponieważ cała droga laboratoryjna zamyka się na wspomnianej już mikroprzepływowej karcie reakcyjnej. Jednak przede wszystkim jest to bardzo istotne z punktu widzenia parametrów diagnostycznych takich jak czułość i specyficzność. Nie wprowadzamy zatem całkowicie sposobu identyfikacji patogenów, natomiast udało nam się tak dostosować procesy wykonywane dziś w laboratoriach, aby można było je umieszczać na karcie mikroprzepływowej.

- Na jakim etapie są obecnie prace nad systemem Genomtec ID?
- Trwają laboratoryjne testy kliniczne. Bazujemy na próbkach, które pozyskujemy dzięki współpracy z Uniwersytetem Medycznym we Wrocławiu i Uniwersytetem Wrocławskim. Wyniki są bardzo obiecujące. Jesteśmy już w stanie stwierdzać patogeny w rekordowo niskim stężeniu - mówimy o pięciu kopiach bakterii (Borrelia) czy wirusa (HPV 16 i HPV 18) w reakcji. Dla porównania - obecnie używane testy służące do diagnostyki genetycznej wykrywają co najmniej 125 kopii w materiale.

Ponadto w naszej metodzie nie wykonujemy tego w ciągu 1,5 godziny, ale w czasie poniżej 20 minut. Dzięki temu pacjenci będą poznawać wyniki już w trakcie wizyty u lekarza POZ czy specjalisty, co z kolei pozwoli od razu wdrożyć odpowiednie leczenie. Przekłada się to m.in. na krótszy czas terapii, mniejszą liczbę skutków ubocznych i niższe koszty leczenia.

Genomtec ID - dzięki wykorzystaniu czułych markerów w postaci kwasów nukleinowych znajdujących się w krwiobiegu - znajdzie też zastosowanie w wykrywaniu nowotworów, nawet na bardzo wczesnym ich etapie. Chodzi m.in. o raka trzustki, a także raka płuc, jajników oraz nowotwory hematologiczne.

- Co o tym nowatorskim rozwiązaniu sądzą lekarze?
- Naszą metodę cały czas konsultujemy ze środowiskiem medycznym, bo przecież to głównie lekarze będą ją stosować w swojej codziennej pracy. Są bardzo zainteresowani korzystaniem z rozwiązania, nad którym pracujemy, gdyż znacznie skróci ono czas oczekiwania na wyniki badań diagnostycznych.

Dotarłem do amerykańskich analiz, z których wynika, że opóźnienie podjęcia skutecznego leczenia wskutek długiego okresu oczekiwania na rezultaty badań diagnostycznych powoduje wzrost kosztów terapii średnio o 50 procent.

- W jaki sposób jest finansowany Państwa projekt? Łatwo było znaleźć inwestora?
- Przede wszystkim są to środki prywatne z różnych funduszy oraz od tzw. aniołów biznesu. Udało nam się także uzyskać częściowe publiczne dofinansowanie ze strony Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, która wsparła nas między innymi grantem w zakresie międzynarodowej ochrony patentowej.

Obecnie oczekujemy na wstępną decyzję Narodowego Centrum Badań i Rozwoju dotyczącą finansowania kontynuacji prac nad naszym systemem diagnostyki genetycznej, a także pokrycia kosztów uzyskania niezbędnej certyfikacji.

- Kiedy można spodziewać się wdrożenia przenośnego analizatora laboratoryjnego do produkcji i praktyki?
- Możliwości komercjalizacji naszego rozwiązania są bardzo duże. Dowodzą tego chociażby wyróżnienia dla Genomtec przyznawane przez specjalistów w zakresie analiz dotyczących finansowania takich przedsięwzięć. Eksperci nie wątpią w potencjał biznesowy tego projektu, a więc realną szansę na stosowanie naszego systemu przez lekarzy.

Dodam, że wysyłając zgłoszenie do udziału w tegorocznej edycji European Start-up Days (Katowice, 15-16 maja 2018 r. - red.) nie spodziewaliśmy się tak dużego zainteresowania naszym projektem ze strony potencjalnych inwestorów, jak również mediów.

Planujemy, że masowa produkcja przenośnego analizatora laboratoryjnego rozpocznie się w 2021 roku. Projektowaniem i wytwarzaniem kart mikroprzepływowych zajmą się podwykonawcy zagraniczni, gdyż w Polsce nie mamy jeszcze odpowiedniego zaplecza technologicznego. Natomiast całe urządzenia będą już produkowane w naszym kraju przez firmy posiadające niezbędne certyfikaty.

* Genomtec S.A. działa od 2016 roku. Współzałożycielem i CEO wrocławskiej spółki jest Miron Tokarski, diagnosta laboratoryjny, absolwent Wydziału Farmaceutycznego z Odziałem Analityki Medycznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, doktorant z dziedziny biologii molekularnej. W Genomtec aktywnie uczestniczy między innymi w pracach badawczo-rozwojowych obejmujących biologię molekularną w obszarze chorób zakaźnych.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum