Polska: starzejemy się, większe wydatki na zdrowie i dłuższy wiek emerytalny

Autor: Parkiet/Rynek Zdrowia • • 30 kwietnia 2009 11:20

Rok 2008 to pierwszy wzrostowy rok od 1996 r.

Ten rok zaczął się też dobrze. Czy ta jaskółka ma szansę uczynić demograficzną wiosnę? Zdaniem ekspertów, Polaków może przybywać jeszcze przez rok, dwa lata.

– Po 2011 r. w dorosłe życie będą wkraczać coraz mniej liczne roczniki. Najmniejszy przyrost naturalny mieliśmy w 2003 r. i wystarczy dodać do tego około 20 lat – mówi Wiesław Łagodziński, rzecznik GUS.

Prognozy GUS wskazują, że najgłębszy spadek przyrostu naturalnego będziemy mieć w latach 2025–2035. Za 26 lat ma nas być niespełna 36 mln, czyli o ponad 2,1 mln mniej niż obecnie. Na tym etapie prognozy GUS właściwie się kończą. Dalej jednak idzie unijny urząd statystyczny, Eurostat. Zdaniem jego ekspertów, w 2060 r. na trzech pracujących Polaków przypadać będzie przynajmniej dwóch emerytów, a odsetek osób po 80. wzrośnie 4,5-krotnie. Z powodu zbyt małego przyrostu naturalnego ubędzie aż ponad 7 milionów obywateli. Z trzeciej pozycji pod względem stosunku liczy osób w wieku produkcyjnym do seniorów – (po Cyprze i Irlandii) spadniemy na ostatnią w UE.

Opieka zdrowotna nad starzejącym się społeczeństwem będzie też generować poważne koszty dla systemu. Wraz z wydłużaniem się wieku coraz częściej niezbędne są kosztowne zabiegi chirurgiczne, np. bioder, stawów kolanowych czy serca. Starość wiąże się z wieloma chorobami neurologicznymi, takich jak Alzheimera.

- Już przynajmniej dwa razy czarne scenariusze dla Polski się nie sprawdzały – mówi rzecznik GUS. - Ale bez zmian szeroko pojętej polityki prorodzinnej czeka nas dołek demograficzny, który może przerodzić się w kryzys systemu zabezpieczenia społecznego. Bo poziom reprodukcji nadal nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń.

Zeszłoroczny wzrost zawdzięczamy m.in. dodatniemu przyrostowi naturalnemu (różnica między liczbą urodzeń i zgonów), który wyniósł ponad 35 tys. osób. W przeliczeniu na 10 tys. mieszkańców przybyło aż 9 osób – trzykrotnie więcej niż w 2007 r. Dodatni przyrost naturalny odnotowaliśmy trzeci raz z rzędu. Jednak w latach 2006–2007 po uwzględnieniu emigracji w rzeczywistości Polaków ubywało.

Do zakładania rodziny może zniechęcać kryzys gospodarczy, zwłaszcza rosnące bezrobocie. Kłopotem będą też kredyty hipoteczne, zwłaszcza że spadek cen mieszkań nie poszedł tak daleko jak obostrzenia ze strony banków. Także niestabilny złoty stanął na drodze wielu osób do własnego M – bo największą zdolność kredytową miały we frankach szwajcarskich.

– Od polityki prorodzinnej państwa zależy aż w 70 proc. to, ile będziemy mieć dzieci – uważa rzecznik GUS.

O tym, że sytuacja demograficzna się pogarsza, wiemy od przynajmniej kilkunastu lat. Właśnie z tego powodu w 1999 r. zdecydowano się na reformę emerytalną. Zdaniem prorektora Akademii Ekonomicznej w Poznaniu prof. Macieja Żukowskiego, do systemu emerytalnego stale trzeba będzie dopłacać. Dotacja do emerytur w tym roku wyniesie 3,5 proc. PKB, podczas gdy wydatki na ochronę zdrowia to około 4,4 proc. PKB.

Co więc nas czeka? Trudna dyskusja o wydłużaniu wieku emerytalnego. Na pierwszy front pójdą kobiety, mające teraz przywilej kończenia pracy o 5 lat wcześniej niż mężczyźni.

– W dłuższej perspektywie prawo do przejścia na emeryturę w wieku 65 lat wydaje się nie do obronienia – mówił jeszcze niedawno Michał Boni, minister w Kancelarii Premiera. – Wszystkie kraje reformujące systemy emerytalne wydłużają wiek aktywności zawodowej.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum