Pierwsza taka operacja w Polsce. "Alternatywa dla tradycyjnej laparoskopii"

Paulina Gumowska odpowiada za rozwój treści segmentu zdrowie w Grupie PTWP, w tym serwisu rynekzdrowia.pl, którego jest redaktor naczelną. Przed dołączeniem do Grupy PTWP, przez blisko dziewięć lat związana była z Wirtualną Polską. Ostatnio była redaktor naczelną obszaru lifestyle i zdrowie, m.in. WP Kobiety i portalu WP abcZdrowie. Wcześniej była zastępcą redaktora naczelnego WP oraz wiceszefową Strony Głównej i Newsroomu, a także wydawcą i redaktorem. Autor: Paulina Gumowska • Źródło: Rynek Zdrowia   • 31 stycznia 2022 14:20

W Centrum Medycznym Salve Medica przeprowadzono pierwszą w Polsce operację z użyciem robota CMR Surgical. Operacja się udała, pacjent czuje się bardzo dobrze. O możliwościach robota, przyszłości robotyki w medycynie i tradycyjnej laparoskopii rozmawiamy z Arturem Dolnym, Commercial Executive Poland w CMR Surgical.

  • Centrum Medycznym Salve Medica to pierwsza w Polsce placówka, która używa zrobotyzowany system chirurgiczny Versius do wykonywania operacji z zakresu urologii.
  • W planach jest też rozszerzenie jego zastosowań na chirurgię ogólną i ginekologię w ramach programu robotyki wielospecjalistycznej. 
  • Artur Dolny z CMR Surgical: To jest technologia, która ma pomagać chirurgowi - głównemu operatorowi, ale to on ma całkowitą kontrolę nad tym co się dzieje na sali operacyjnej. Jeszcze kilkanaście lat temu po wiedzę szliśmy do papierowych encyklopedii, dziś sobie nie wyobrażamy życia bez szukania informacji w internecie. Tak samo jest z robotami w salach operacyjnych. To jest rozwój, którego już nie zatrzymamy, który staje się standardem.

Paulina Gumowska, Rynek Zdrowia: W jakich dziedzinach jest wykorzystywany robot CMR Surgical? 

Artur Dolny, Commercial Executive Poland, CMR Surgical: Robota Versius możemy używać we wszystkich przypadkach, w których stosujemy zabiegi laparoskopowe. Specjalizacje obejmują ginekologię, urologię, chirurgię ogólną, chirurgię kolorektalną i torakochirurgię.

Skoro stosujemy chirurgię laparoskopową, to po co stosować chirurgię robotyczną?  

Dlatego, że przy chirurgii robotycznej mamy dużo większe możliwości obrazowania w 3D, mamy większą precyzję ruchów, dzięki temu, że poruszamy instrumentami w siedmiu płaszczyznach. Lekarz ma też większą swobodę ruchów, może w czasie operacji siedzieć lub stać, a to ważne przy długich i zaawansowanych procedurach. Chirurdzy stoją przy stołach operacyjnych wiele godzin, często w niewygodnych, w nienaturalnych pozycjach. To potęguje zmęczenie, wpływa na koncentrację, a w rezultacie na zdrowie i bezpieczeństwo pacjenta.  

Przed chwilą zobaczyłam jak sprzęt wygląda w użyciu. To co rzuca się w oczy w pierwszej chwili to jego kompaktowość. Przyzwyczailiśmy się do widoku maszyn, które zajmują dużą cześć sali operacyjnej. Wy odwracacie to podejście. To nie sale operacyjne muszą dostosować się do sprzętu, to sprzęt musi się dostosować do możliwości lokalowych szpitali. Wydaje się jednak, że nic przełomowego w tym nie ma, a jednak. Dlaczego dopiero teraz takie narzędzie? 

To dobre pytanie. Pierwszy system  chirurgii robotycznej powstał ponad 20 lat temu. Jego pierwotne przeznaczenie było inne, kierunek był związany z bezpieczeństwem wojskowym i tam te systemy były wykorzystywane. Dodatkowo fakt, że był jeden producent na rynku nie wymuszał potrzeb rozwoju w tym kierunku.  

Natomiast jeśli popatrzymy na rozwiązanie firmy CMR Surgical czyli na rozwiązanie modułowe, i na to co dzieje się na rynku, zobaczymy, że pojawiają się już kolejne projekty, kolejne firmy, które zaczynają tworzyć projekty właśnie w koncepcji modułowej.  

To myślenie, o którym pani wspomniała to jest odpowiedź na potrzeby szpitali, które często nie mają odpowiedniej sali, by zmieścić specjalistyczny sprzęt, mają stare stropy z niską nośnością, wąskie przejścia, i dostosowanie sali do sprzętu staje się ogromnym wyzwaniem logistycznym i finansowym. Stąd systemy modułowe, które likwidują takie ograniczenia.  

Przed nami stoi robot. Roboty przy stole operacyjnym wciąż budzą wiele obaw.  

To jest technologia, która ma pomagać chirurgowi - głównemu operatorowi, ale to on ma całkowitą kontrolę nad tym co się dzieje na sali operacyjnej.  

Jeszcze kilkanaście lat temu po wiedzę szliśmy do papierowych encyklopedii, dziś sobie nie wyobrażamy życia bez szukania informacji w internecie.  

Tak samo jest z robotami w salach operacyjnych. To jest rozwój, którego już nie zatrzymamy, który staje się standardem. Chirurg dostaje narzędzie, które daje mu większe możliwości w polu operacyjnym, do którego bardzo szybko się przyzwyczaja, a to dzięki bardzo prostej architekturze. My widzimy że, lekarze których szkolimy, bardzo szybko przestają zastanawiać się nad czynnościami do wykonania, wykonują je odruchowo. W laparoskopii mamy odwrócone ruchy, ruch narzędzia w lewą stronę powoduje, że kocówka narzędzia przesuwa się w drugą. I to jest duże utrudnienie dla chirurga. W przypadku robotyki, chirurg łapie kontroler i przesuwając go w lewą stronę, przesuwa narzędzie w lewą. To jest intuicyjne, a tam, gdzie działa intuicja pracuje nam się lepiej. 

W naszej technologii nie ma skomplikowanego menu, nie ma panelu guzików, konstrukcja ma być maksymalnie prosta, tak, żeby lekarz mógł w maksymalnie prosty sposób z tego narzędzia korzystać.  

Infrastruktura szpitali to problem, ale nie największy. Dziś wyzwaniem są braki kadrowe i kolejki do specjalistów. Jak wasz robot w tym zakresie pomoże szpitalom? 

System jest nie tylko systemem modułowym, ale też mobilnym. Bardzo łatwo go transportować z sali do sali, z oddziału na oddział, z jednego budynku szpitala do drugiego budynku. To nie jest żadna bariera. Sprzęt możemy więc bardzo intensywnie wykorzystywać, bardzo łatwo przystosować go do kolejnej operacji, i nie ma znaczenia, że teraz wykorzystywany jest na oddziale ginekologii, w każdej chwili możemy go przenieść na oddział urologii itd. To wszystko zależy od możliwości i potrzeb szpitala, od wyobraźni chirurga i dyrektora placówki, w jaki sposób, na jakich zasadach i z jaką częstotliwością sprzęt będzie wykorzystywany i w jakiej infrastrukturze własnościowej. 

Przy tej infrastrukturze własnościowej zatrzymajmy się na chwilę. Co pan ma na myśli?

To co widzi pani za moimi plecami to skrzynie transportowe. W ciągu kilkudziesięciu minut jesteśmy w stanie cały sprzęt do tych skrzyń spakować i przewieźć do innego szpitala. Jedno ramię robotyczne waży 100 kg (w zestawie są cztery), konsola waży 180 kg. Ta mobilność otwiera kolejne możliwości przed szpitalami, które mogą się porozumieć i wspólnie z niego korzystać.

Czy dzięki robotowi, w czasie operacji może być mniej personelu? 

W ekstremalnych sytuacjach tak. Myślę tu np. o nocnej pracy SORu, gdy jest tylko jeden lekarz i pojawia się nagła i pilna potrzeba. Lekarz może wówczas bez asysty wykorzystywać w sposób manualny kamerę. Natomiast dedykowany zespół tworzy: dwóch lekarzy, dwie pielęgniarki oraz zespół anestezjologiczny. Nie jest więc tak, że robot zmniejsza liczbę osób, które konieczne są przy operacji. To tak nie działa, i nie taka jest filozofia. Są też przepisy prawne, które obligują szpitale do zapewnienia odpowiedniej liczby osób przy stole operacyjnym. 

Czy w takim razie czas zabiegu się skraca?

Na początku, do momentu, kiedy lekarz nie nabierze precyzji, ten czas może się wręcz wydłużyć w porównaniu do innych procedur. Standardowo czas wykonania procedury będzie porównywalny.  

Robot dopiero wchodzi do Polski. Na świecie są już placówki, które z niego korzystają. Ile do tej pory przeprowadzono takich operacji?

Wykonano ponad 3000 operacji na całym świecie.

W jakich dziedzinach robot jest najczęściej wykorzystywany?

Jest on szeroko stosowany w wielu specjalnościach, jednak Versius jest najczęściej używany w chirurgii kolorektalnej, ginekologii oraz chirurgii ogólnej i górnego odcinka przewodu pokarmowego. Inne specjalizacje jak: urologia, torakochirurgia czy przepukliny także są szybko rosnącą grupą specjalizacji, w których wykorzystywany jest Versius.

W jakich krajach? 

Jesteśmy w Europie, Australii, na Bliskim Wschodzie i w Indiach. Wkrótce nasz robot będzie dostępny w kolejnych miejscach na świecie, więc działamy globalnie. 

A Polska?

Weszliśmy na polski rynek w 2021 roku. Pierwsza instalacja, pierwsze zabiegi, wykonujemy w Salve Medica w Łodzi, w prywatnym szpitalu o profilu ginekologiczno - urologicznym. Wkrótce będziemy mogli pochwalić się kolejnymi ośrodkami.

Czy wasz robot to tylko sport dla bogatych?

Nie, i jestem pewien, że wkrótce będzie on stosowany w coraz większej liczbie szpitali. 

CMR wyeliminowało potrzebę dużych inwestycji kapitałowych, oferując usługę zarządzania, za którą płaci się przez okres obowiązywania umowy - zazwyczaj około siedmiu lat. Ta miesięczna opłata obejmuje cały sprzęt, a także serwis, szkolenia i narzędzia. Opcja ta działa częściowo jak usługa abonamentowa, umożliwiając placówkom służby zdrowia korzystanie z innowacji bez konieczności ponoszenia wydatków z góry i z wyraźną widocznością związanych z tym kosztów stałych. 

Ostatecznie program Versius oferuje stały koszt przez 7 lat, który jest przystępny dla wszystkich szpitali, pomagając zwiększyć umiejętności chirurga i zapewniając korzyści płynące z chirurgii minimalnego dostępu jeszcze większej liczbie pacjentów.

Alternatywnie, szpitale mogą zdecydować się na zakup Versiusa jako wstępną inwestycję kapitałową (jeśli tak wolą) lub wykorzystując inne narzędzia finansowe. Jesteśmy pod tym względem bardzo elastyczni i wychodzimy na przeciw potrzebom klienta.

Wróćmy do tematu od którego rozpoczęliśmy naszą rozmowę, czy wasz system wyprze chirurgię laparoskopową?

Laparoskopia jest złotym standardem i jeszcze długo tym standardem zostanie. Natomiast rozwój robotyki na polskim i światowym rynku będzie na pewno dużo bardziej dynamiczny, ale w krótkim czasie na pewno laparoskopii nie zastąpi.

Robotyka dzisiaj jest czymś co ma wspomóc polskich lekarzy i pacjentów, bo czas rekonwalescencji po takich zabiegach jest dużo krótszy, pacjent może już w drugiej dobie po operacji wrócić do domu, co w przypadku innych technik chirurgicznych jest często niemożliwe. 

Robotyka to też ogromne wsparcie dla właścicieli placówek, nie tylko z powodów, o których mówiliśmy. Za świetną bazą idzie też świetna kadra, która chce pracować na nowoczesnym sprzęcie, a to się przekłada na budowanie prestiżu placówki. Tu bez wątpienia działa efekt kuli śnieżnej. 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum