PAP/Rynek Zdrowia | 17-02-2019 11:31

Palenie marihuany w młodości związane z większym ryzykiem depresji

Sięganie po marihuanę w okresie dojrzewania może się skończyć depresją we wczesnym okresie dorosłości - ostrzegają specjaliści brytyjscy i kanadyjscy na łamach "JAMA Psychiatry".

Fot. archiwum

Badacze z University of Oxford oraz McGill University w Montrealu mówią o większym ryzyku, bo nie ma jeszcze jednoznacznych dowodów, że wypalenie "skręta" w młodości bezwzględnie grozi depresją w okresie dorosłości.

Sugerują oni jednak, żeby wzięli to pod uwagę dorośli, którzy zbyt przychylnie patrzą na to, że ich pociechy sięgają po marihuanę, traktując to jako element dojrzewania.

Przeanalizowano 11 dotąd przeprowadzonych badań obejmujących ponad 23 tys. młodzieży, która zetknęła się z marihuaną. Wyłączono z tej grupy tych, którzy mieli już epizod depresji lub wykazywali rodzinne skłonności do tego schorzenia.

Okazało się, że osoby, które w okresie dojrzewania miały kontakt z marihuaną, po dorośnięciu o 37 proc. wykazywały większe ryzyko depresji przed ukończeniem 35. roku życia.

Wyliczono, że choroba ta może się zdarzać u jednego nastolatka na dziewięcioro spośród tych, którzy sięgali po "zioło". Oznacza to, że w Wielkiej Brytanii na 14 przypadków depresji jeden może być związany z paleniem "skręta".

Jeden z autorów badania prof. Andrea Cipriani podejrzewa, że zażywanie marihuany może zaburzać rozwój mózgu w okresie dojrzewania, np. zakłócając prawidłowe wydzielanie neuroprzekaźnika serotoniny.

Podejrzewa się nawet, że może ona zwiększać ryzyko myśli samobójczych, ale na to - zastrzegają autorzy badań - nie ma jeszcze dowodów.

Psychiatra z King's College London prof. Robin Murray zwraca uwagę, że zażywanie marihuany bardziej grozi wzrostem skłonności do psychoz niż depresją w okresie dorosłości. Jego zdaniem, może to zależeć od tego, jak często była ona stosowana i jak dużo zawierała substancji psychoaktywnych.

Prof. Lucy J. Troup z Colorado State University ma jeszcze inny pogląd na ten temat. Jej zdaniem skłonność do depresji może zależeć od tego, jak często sięgamy po marihuanę.

Z badań, jakie przeprowadziła specjalistka wynika, że osoby, które sporadycznie zażywają marihuanę częściej odczuwają pogorszenie nastroju (mierzonego przy użyciu ankiety CES-D - Center for Epidemiological Studies Depression Scale).

Prof. Troup uważa zatem, że ludzie jedynie okazyjnie sięgający po marihuanę mogą być bardziej narażeni na stany przeddepresyjne w porównaniu do tych osób, które często ją stosują lub nigdy tego nie robią. 

Zbigniew Wojtasiński (PAP)