Owady w naszym jadłospisie to niezbyt odległa przyszłość?

Autor: Piotr Doczekalski - PAP/ Rynek Zdrowia • • 29 lipca 2017 16:56

Niewykluczone, że owady na naszych talerzach to niekoniecznie daleka przyszłość. Są tańsze niż np. wołowina, a ich hodowla nie obciąża tak środowiska jak hodowla zwierząt rzeźnych - ocenia dr Anna Żołnierczyk z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Owady w naszym jadłospisie to niezbyt odległa przyszłość?
Specjalistka zwraca m.in. uwagę na wartości odżywcze owadów Fot. Archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

Naukowcy z wrocławskiej uczelni publikują materiały na temat jadalnych owadów w Atlasie Zasobów Otwartej Nauki (AZON). To internetowa, powszechnie dostępna platforma informacyjna. Powstaje ona w ramach projektu Aktywna Platforma Informacyjna e-scienceplus.pl w Centrum Wiedzy i Nauki Technicznej (CWiNT) Politechniki Wrocławskiej. Partnerami projektu AZON są inne wrocławskie uczelnie: Akademia Wychowania Fizycznego, Uniwersytet Przyrodniczy, Uniwersytet Medyczny oraz Instytut Badań Systemowych Polskiej Akademii Nauk z Warszawy.

Dr Anna Żołnierczyk z Wydziału Biotechnologii i Nauk o Żywności Uniwersytetu Przyrodniczego podkreśla, że owady są obecnie częścią codziennej diety mieszkańców 80 proc. krajów na świecie. - Są to kraje pasa równikowego, znacznie cieplejsze niż nasz. Owady jada się w Azji, Ameryce Środkowej i Południowej, Australii, Oceanii i Afryce. Jak widać, to my w tej kwestii jesteśmy w mniejszości - zauważa dr Żołnierczyk.

W jej ocenie niewykluczone, że owady na talerzach Europejczyków pojawią się w niedalekiej przyszłości. Ekspertka wskazuje, że - po pierwsze: hodowla owadów jest tańsza niż na przykład wołowiny. - Po drugie, przy ich hodowli nie są emitowane do atmosfery duże ilości gazów cieplarnianych czy amoniaku, co nieuchronnie towarzyszy wielkim hodowlom bydła. Po trzecie, w obliczu braku wody pitnej w wielu rejonach świata, niebagatelne znaczenie ma też fakt, że owady potrzebują wody znacznie mniej niż jakiekolwiek inne, duże zwierzęta - wyjaśnia.

Dr Żołnierczyk zwraca też uwagę na wartości odżywcze owadów. - Mają znacznie więcej białka niż tłuszczu w porównaniu np. z wołowiną. Larwy będą miały więcej tłuszczu niż dorosłe owady, ale wciąż mniej niż inne gatunki mięsa - zaznacza. Dlatego też, jej zdaniem, potrawy z owadami są dietetyczne, bo mniej kaloryczne.

Specjalistka dodaje, że obecnie współpracuje z naukowcami z Politechniki Wrocławskiej w ramach projektu, którego celem jest zbadanie biodostępności takich pierwiastków jak wapń czy żelazo w owadzim mięsie.

Rozmówczyni PAP zauważa, że już dziś, choć nieświadomie, jemy produkty pochodzące z owadów. - Owady są wykorzystywane w przemyśle spożywczym, choćby barwnik E120, czyli koszenila, który daje piękny, czerwony kolor, a powstaje z pluskwiaków - czerwców kaktusowych. Dodawany jest do napojów czy przecierów owocowych - przypomina.

Jako przykład potraw z owadów czy innych bezkręgowców podaje toffi z dżdżownicami i brownie z larwami mącznika. - Po zebraniu, dżdżownice zostały przegłodzone, następnie obgotowane i zmiksowane. Zarówno cukierki, jak i brownie były smaczne. Musimy również mieć na uwadze, że przewód pokarmowy owadów zasiedlają mikroorganizmy i pasożyty, które mogą być dla nas niebezpieczne, w związku z tym konieczna jest kontrola mikrobiologiczna, jak zresztą w przypadku wszystkich produktów spożywczych - mówi badaczka.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum