Naukowcy poszukują alternatywnych metod leczenia zakażeń bakteriami H. pylori

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 03 stycznia 2019 08:47

Rosnąca oporność bakterii na powszechnie stosowane antybiotyki sprawia coraz większe problemy w leczeniu m.in. zakażeń bakteriami Helicobakter pylori, które są przyczyną wrzodów żołądka i dwunastnicy oraz raka żołądka. Według specjalistów leczone antybiotykami powinny być tylko zakażenia objawowe, potwierdzone metodami diagnostycznymi.

Naukowcy poszukują alternatywnych metod leczenia zakażeń bakteriami H. pylori
Fot. archiwum

Polska zaliczana jest do krajów o wysokiej częstości zakażeń H. pylori - średnio wynosi ona aż 70 proc. - mówi  prof. Magdalena Mikołajczyk-Chmiela z Katedry Immunologii i Biologii Infekcyjnej Uniwersytetu Łódzkiego.

Naukowcy poszukują nowych związków biologicznie aktywnych m.in. pochodzenia roślinnego, o działaniu bakteriobójczym w stosunku do tych bakterii. Takie badania prowadzone są m.in. w Katedrze Immunologii i Biologii Infekcyjnej UŁ.

Bakterie H. pylori zasiedlają błonę śluzową żołądka i dwunastnicy. Należą do grupy najczęstszych patogenów człowieka. Po raz pierwszy wyizolowali je na początku lat 80. dwaj badacze australijscy: Barry J. Marshall i J. Robin Warren. To osiągnięcie, za które otrzymali Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii, zrewolucjonizowało podejście do leczenia choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy.

- Okazało się, że to właśnie te bakterie są czynnikiem etiologicznym zapalenia błony śluzowej żołądka, wrzodów trawiennych żołądka i dwunastnicy, a dalszą konsekwencją takich zakażeń może być rozwój chłoniaka wywodzącego się z limfocytów, bądź raka żołądka - wyjaśniła prof. Mikołajczyk-Chmiela.

Zakażenia bakterią H. pylori są bardzo powszechne na całym świecie. Szacuje się, że nawet połowa populacji ludzkiej jest nią zakażona.

W większości przypadków zakażenie przebiega bezobjawowo, czyli w formie nosicielstwa, ale u około 10-20 proc. osób zakażonych rozwija się tzw. zakażenie objawowe, któremu towarzyszą objawy dyspepsji: refluks, zgaga czy uczucie ciężkości po posiłku. Według specjalistów tylko tego typu zakażenia objawowe powinny być leczone, po uprzednim potwierdzeniu zakażenia.

W diagnostyce takich zakażeń wykorzystuje się różne testy: metody histologiczne oraz tzw. szybki test urazowy określający aktywność enzymu ureazy tych bakterii. Testy te wymagają przeprowadzenia gastroskopii i pobrania wycinków tkanki żołądka. Natomiast do testów nieinwazyjnych należą: urazowy test oddechowy z mocznikiem znakowanym izotopem węgla 13 C, testy przeznaczone do wykrywania antygenów H. pylori w kale oraz metody serologiczne umożliwiające wykrycie w surowicy przeciwciał przeciwko antygenom tych bakterii.

Standardowo leczenie trwa od 7 do 10 dni i stosuje się w nim jednocześnie dwa antybiotyki. Problemem w leczeniu jest jednak zwiększająca się oporność pałeczek H. pylori na antybiotyki stosowane do tej pory w terapii.

W związku z powszechnością zakażeń H. pylori, poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi takich zakażeń oraz kurczeniem się możliwości stosowania antybiotyków, naukowcy poszukują alternatywnych metod leczenia. - W naszym zespole w Pracowni Gastroimmunologii prowadzimy badania mające na celu poznanie patogenezy tych zakażeń, w kontekście zrozumienia przyczyn zróżnicowanego ich przebiegu - powiedziała prof. Mikołajczyk-Chmiela.

Naukowcy szukają także nowych preparatów naturalnych, biologicznie aktywnych pochodzenia roślinnego, głównie ekstraktów roślinnych i ich ściśle określonych komponentów, które mają działanie bakteriobójcze lub hamujące wzrost czynników zakaźnych, w tym H. Pylori.

- Szukamy też takich preparatów biologicznych pochodzenia naturalnego, które wspomagają aktywność układu odpornościowego i na tej drodze mogłyby przyczyniać się do zwalczania takich zakażeń lub zapobiegać ich rozwojowi. Preparaty takie są także badane pod katem nasilania działania bakteriobójczego antybiotyków - wyjaśniła prof. Magdalena Mikołajczyk-Chmiela z UŁ.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum