Markery nowotworowe - mamy polskie tanie testy?

Autor: PAP-Nauka w Polsce/Rynek Zdrowia • • 02 marca 2016 19:39

Diagnostyka nowotworów i chorób zakaźnych, czyli wirusowych i bakteryjnych może być tańsza dzięki wykorzystaniu do testów przeciwciał wyizolowanych z żółtek kurzych jaj. Takie badania prowadzi dr hab. inż. Marcin Sieńczyk z Politechniki Wrocławskiej.

Zespół dr. Sieńczyka opracował testy, których produkcja kosztuje mniej niż złotówkę w przeliczeniu na pojedyncze oznaczenie próbki pacjenta. Fot. PTWP (zdj. ilustracyjne)

Badacz wraz ze swoim zespołem konstruuje nowe testy diagnostyczne. Zespół dr. Sieńczyka opracował testy, których produkcja kosztuje mniej niż złotówkę w przeliczeniu na pojedyncze oznaczenie próbki pacjenta.

Jak wyjaśnia dr hab. inż. Sieńczyk, duża część stosowanych współcześnie metod diagnostycznych wykorzystuje przeciwciała jako te czynniki, które w wysoce specyficzny i selektywny sposób rozpoznają określone czynniki markerowe w płynach ustrojowych.

Oprócz markerów nowotworowych, jako cząsteczki informacyjne w płynach ustrojowych mogą znajdować się także białka bakteryjne lub wirusowe świadczące o obecności patogenów w organizmie, białka receptorowe, enzymy czy inne elementy komórek, których nadekspresja albo nieprawidłowa lokalizacja świadczy o stanie chorobowym organizmu.

Jednak otrzymanie odpowiednio dużej do zastosowania w diagnostyce ilości określonych przeciwciał jest bardzo kosztowne. Klasyczne izolowanie przeciwciał wymaga wykorzystania do badań zwierząt. Podaje się im antygeny, a następnie w określonych odstępach czasu pobiera zwierzętom krew, z której uzyskuje się przeciwciała. Potrzebne są zatem "żywe inkubatory", jak myszy, króliki czy kozy. Ograniczeniem produkcji jest objętość krwi, którą można jednorazowo pobrać, a także niskie stężenie określonych przeciwciał. A przeciwciał potrzeba dużo w krótkim czasie.

Dlatego właśnie oparte o takie przeciwciała testy diagnostyczne, choć powszechnie stosowane, są stosunkowo drogie, a ich koszt jednostkowy zwykle przekracza 30 złotych. Niektóre testy można kupić w aptece, ale ich wartość diagnostyczna bez interpretacji lekarskiej jest niewiążąca. W warunkach laboratoryjnych pobiera się zatem krew, oddziela surowicę, w niej bada się obecność białek - swoistych markerów świadczących o chorobie.

Zespół dr. Sieńczyka opracował testy, których produkcja kosztuje mniej niż złotówkę w przeliczeniu na pojedyncze oznaczenie próbki pacjenta. Dwa z nich to już działające prototypy. Jeden wykrywa nowotwór prostaty, drugi – nowotwór piersi. Testy są zgłoszone do ochrony patentowej, trwają rozmowy w sprawie ewentualnego wdrożenia. - Produkcja przemysłowa selektywnych przeciwciał dla testów opracowanych z użyciem kurzych jaj może być nawet kilkaset razy tańsza - zapewnia dr Sieńczyk.

Kury, po podaniu cząsteczek markerowych produkują określone przeciwciała (IgY) o pożądanej specyficzności, a następnie lokalizowane są w żółtku jaja. Metoda jest tania, nieinwazyjna, szybka i znacznie bardziej opłacalna od dotychczas stosowanych. Zwierzęta nie muszą być ranione, a proces nie wymaga użycia dużych ilości antygenów do uzyskania wysokiej i długotrwałej odpowiedzi immunologicznej.

W praktyce otrzymano przeciwciała klasy IgY skierowane przeciwko ludzkim białkom markerowym do wczesnego wykrywania nowotworów czy przeciwko białkom bakteryjnym i wirusowym w celu szybkiego oznaczania rodzaju i stadium zaawansowania infekcji organizmu.

Jak powiedział PAP Sieńczyk, w terapii chorób nowotworowych czy infekcyjnych ważne jest, aby jak najwcześniej wykryć nieprawidłowe zmiany w organizmie. W tym celu sprawdza się obecność oraz poziom markerów w płynach ustrojowych. Jeżeli lekarz zastosuje test, będzie mógł postawić szybką diagnozę i rozpocząć terapię zanim objawy choroby staną się widoczne, np. gdy nowotwór ma mniej niż kilka milimetrów średnicy.

Więcej: Nauka w Polsce - PAP

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum