Innowacyjność w technice dla medycyny hamują nieżyciowe przepisy i biurokracja

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 27 maja 2009 19:43

Jeszcze nie tak dawno temu, bo w połowie XX wieku, od innowacyjności zależało 50 proc. PKB. Obecnie to już niemal 90 proc. To jeden z powodów, dla których Unia Europejska w perspektywie finansowej na lata 2007-2013 zwiększyła pulę środków na badania z 19 do 54 mld euro.

Innowacyjność w technice dla medycyny hamują nieżyciowe przepisy i biurokracja
Dzięki urządzeniu Kuba Mikro możliwe było rozpoczęcie w pięciu ośrodkach w Polsce przesiewowych badań słuchu u noworodków. Badania pilotażowe rozpoczęto już także na Białorusi i Ukrainie. Aparat Kuba Mikro AS doskonale zdaje egzamin w masowych badaniach słuchu u dzieci w wieku szkolnym...

Prof. Jerzy Buzek, były premier, dziś poseł Parlamentu Europejskiego, podkreśla, że najwięcej skorzysta na tym medycyna, skupiająca najważniejsze osiągnięcia nauki w rozwoju nowych technologii medycznych, technik diagnostycznych i profilaktyki zdrowotnej.

Eurodeputowany nie ukrywa jednak, że Europie, w tym Polsce, daleko w zakresie innowacyjności do Japonii lub Stanów Zjednoczonych. Przyczyną nie jest zły poziom edukacji, ale brak połączenia na styku nauka-praktyka. We wdrażaniu innowacji nie pomaga także duży stopień sformalizowania procedur.

– Formalności wiążą ogromny potencjał, który powinien być wykorzystany na działania praktyczne – zauważa wiceminister zdrowia Jakub Szulc. – W nowej perspektywie finansowej na lata 2014-2020 to się powinno zmienić.

Jakie głosy w Kajetanach?
Prof. Henryk Skarżyński, dyrektor Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w podwarszawskich Kajetanach, ma nie lada doświadczenia we wdrażaniu innowacji w medycynie. W ciągu ostatnich dziesięciu lat w placówce udało się opracować i doprowadzić do szerokiego zastosowania kilkadziesiąt nowatorskich rozwiązań. Projekty wielokrotnie nagradzane złotymi medalami na arenie międzynarodowej służą dziś milionom pacjentów i samemu Instytutowi.

– Rezultaty naszych innowacji mówią same za siebie: czterokrotnie obniżyliśmy bezpośrednie koszty operacyjne, a efekty ekonomiczne wzrosły o 70 proc. – wyjaśnia prof. Skarżyński. – Co nie oznacza, że było łatwo. Wręcz odwrotnie. Rola innowatora należy w Polsce do najtrudniejszych. Resortowi zdrowia jestem wdzięczny, że przynajmniej nie przeszkadzał. Jeśli chodzi o resort nauki, mam poczucie, że gdyby nasze projekty oceniali kompetentni urzędnicy, ludzie odpowiednio przygotowani merytorycznie, finansowanie byłoby o wiele lepsze.

W Kajetanach udało się m. in. stworzyć programy internetowe „Słyszę, mówię, widzę”, z którymi zetknęło się około 16 mln osób z 63 krajów świata. Dzięki urządzeniu Kuba Mikro możliwe było rozpoczęcie w pięciu ośrodkach w Polsce przesiewowych badań słuchu u noworodków. Badania pilotażowe rozpoczęto już także na Białorusi i Ukrainie. Aparat Kuba Mikro AS doskonale zdaje egzamin w masowych badaniach słuchu u dzieci w wieku szkolnym. Dotychczas objęto nimi około 150 tys. uczniów od 7 do 12 lat ze wschodnich województw Polski. Skala problemu oszacowana została na blisko 20 proc.

– Kolejną ważną innowacją były materiały alloplasyczne w otochirurgii – wymienia prof. Henryk Skarżyński. – Znajdują one zastosowanie w przypadku ponad 15 tys. procedur otochirurgicznych rocznie. Dzięki im jesteśmy w stanie wykonać kilkanaście tysięcy takich zabiegów więcej, niż wiodące amerykańskie kliniki.

Wdrożony został również multimedialny system monitorowania hałasu w środowisku.

– Okazuje się, że blisko 30 proc. dzieci w wieku szkolnym cierpi na szumy uszne (szkołę na przerwie można porównać z lotniskiem). Tymczasem hałas może spowodować rozwój wielu chorób, nie tylko związanych ze słuchem – mówi prof. Skarżyński.

Na liście innowacyjnych osiągnięć zespołu w Kajetanach znajduje się także system dopasowania implantu słuchowego (obecnie w kraju powstaje sieć specjalnych ośrodków) oraz SRA - nowa elektroda do leczenia głuchoty. Premiera tego najnowszego projektu odbyła się w maju br.

Cewnik made in Poland
Dr Tomasz Ciach z Laboratorium Inżynierii Biomedycznej Politechniki Warszawskiej opracował cewnik ze specjalnym pokryciem, mającym dziesięciokrotnie niższy współczynnik tarcia, co ułatwia wprowadzanie. Na cewniku nie „rosną” też bakterie.

– Cewniki sprzedają się doskonale, ale.... w Niemczech – komentuje naukowiec. – Polski pacjent dalej się męczy, ponieważ nowy cewnik jest 2-3 proc. droższy. Dlatego przegrywa w szpitalnych przetargach, w których jedynym kryterium wyboru jest cena.

Dziełem zespołu dr Ciacha są również aktywne implanty elektroniczne, sztuczne „gruczoły wydzielania wewnętrznego” dozujące leki. Urządzenie pobiera wodę ze śliny, przyrządza roztwór leku i wstrzykuje go do błon śluzowych policzka. Specyfik podany tą drogą ma 100-procentową biodostępność. Implant zajmuje (na razie) tyle miejsca, ile dwa zęby trzonowe. W przyszłości będzie dwukrotnie mniejszy. Komunikuje się poprzez system telefonii komórkowej z lekarzem, który opiekuje się pacjentem i czuwa nad dozowaniem leku.

Dr Ciach ma już plany na najbliższe lata. Chce poświęcić się badaniom nad nowym lekiem do stentów wieńcowych, ale przede wszystkim medycynie regeneracyjnej kości, chrząstki i naczyń krwionośnych. Wie jedno: łatwo nie będzie.

– Ograniczeń w pracy badawczej jest wiele, ale najbardziej przeszkadzają warunki finansowania i biurokracja – nie ukrywa Tomasz Ciach. – Kiedy dostaję projekt unijny i idę z nim do dziekana, okazuje się, że muszę zrezygnować z całego przedsięwzięcia, ponieważ uczelnia nie ma pieniędzy na zapłacenie podatku VAT. Inne kraje europejskie potrafiły zorganizować sprawy tak, że ośrodki naukowe VAT-u nie płacą. W Polsce pilnuje się rygorystycznie, żeby koniecznie zapłaciły, czasem nawet dwa razy. Kolejna kłoda pod nogami to biurokracja. Urzędnicy na wysokich stanowiskach ministerialnych nie chcą podpisywać wniosków badawczych. Nie mają odpowiednich kompetencji aby je ocenić i boją się odpowiedzialności. Problemem są także polskie środowiska biznesowe. Biznes na całym świecie z oczywistych powodów wspiera innowacyjność, przyjmując przy tym do wiadomości, że zainwestowane pieniądze nie zwrócą się z nawiązką jutro, ale za kilka lat. Nasi przedsiębiorcy wydają się tego nie rozumieć. Chcą zarobić w ciągu dwóch tygodni, a najdalej miesiąca. A tego obiecać nie mogę...

Czekanie kosztuje
Jakub Szulc nie ma wątpliwości: ochrona zdrowia potrzebuje zmian także w części, która odpowiada za innowacyjność w medycynie.

– W ciągu ostatnich dwudziestu lat nie udało się wypracować jasnych reguł finansowania badań klinicznych – podkreśla wiceminister. – To tylko jeden z przykładów, który pokazuje, jak wiele jest do zrobienia.

Oby, nim się to „zrobi”, zbyt wiele się nie straciło!

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum