Eksperci: e-papierosy mogą być sposobem na zerwanie z tradycyjnym paleniem

Autor: MN • • 07 grudnia 2020 13:08

Używanie e-papierosów, jako mniej szkodliwe od tradycyjnego palenia, uznały już 24 międzynarodowe organizacje, wśród których są instytucje zdrowia publicznego z Wielkiej Brytanii, Francji, Kanady, Niemiec, czy Australii. Już w lipcu 2017 r. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wskazała, że nikotyna najbardziej szkodzi wtedy, gdy dostaje się do organizmu w postaci dymu papierosowego.

Eksperci: e-papierosy mogą być sposobem na zerwanie z tradycyjnym paleniem

9 na 10 osób korzystających z e-papierosów w Hiszpanii ograniczyło lub porzuciło nałóg palenia dzięki wapowaniu - taki jest podstawowy wniosek z niedawnego badania Sigma Dos, jednej z największych hiszpańskich firm zajmujących się monitorowaniem rynku. To kolejny przyczynek do dyskusji na temat polityki redukcji szkód, a w jej świetle - e-papierosów, które mogą być narzędziem do rzucenia tradycyjnych wyrobów tytoniowych.

Ze szczegółowego badania pt. „Wzorce postępowania i powody korzystania z papierosów elektronicznych” wynika, że aż 56 proc. Hiszpanów korzysta z papierosów elektronicznych po to, by porzucić lub co najmniej ograniczyć palenie. Prawie połowa wapujących (47,3 proc.), którzy jednocześnie palą, stwierdziła, że myśli o skończeniu z nałogiem i że e-papierosy powinny być uznane za główny sposób na zerwanie z papierosami tradycyjnymi. Z kolei 40 proc. spośród osób, które już zrezygnowały z tytoniu twierdzi, że elektroniczny papieros pomógł im rzucić lub ograniczyć palenie.

FDA: najbardziej szkodzi dym
Miguel de la Fuente, dyrektor ds. badań i analiz w Sigma Dos powiedział, że 91 proc. Hiszpanów paliło, gdy rozpoczynało przygodę z wapowaniem. Wnioski są więc tu oczywiste: dzięki e-papierosom można się uwolnić od palenia.

Polityka redukcji szkód jest na agendzie wielu instytucji od dłuższego czasu. 3 grudnia podczas posiedzenia Komisji Specjalnej ds. Walki z Rakiem (BECA) Parlamentu Europejskiego wielu posłów podkreśliło, że choć wapowanie jest szkodliwe dla zdrowia, to jednak ze względu na jego zdecydowanie mniejszą toksyczność w porównaniu do tradycyjnego palenia, należy zwrócić uwagę na potencjał e-papierosów w walce z uzależnieniem od tytoniu. Włoski eurodeputowany Pietro Fiocchi przypomniał o badaniach wykazujących znacznie mniejsze ryzyko zachorowania na nowotwory wynikające z wapowania w porównaniu z tradycyjnym paleniem.

Niemiecki eurodeputowany i lekarz Peter Liese, powiedział w trakcie posiedzenia, że łatwo rzucić hasło: „rzucam palenie”, ale dla osób uzależnionych jest to niezwykle trudne. - Dlatego uważam, że musimy być nieco bardziej otwarci na e-papierosy. Musimy upewnić się, żeby dostęp do nich nie był trudniejszy, niż do zwykłych papierosów - mówi Liese.

Dr Natalia Chilingirova, profesor onkologii z Uniwersytetu Medycznego w Pleven w Bułgarii, która wzięła udział w posiedzeniu Komisji jako ekspertka, podkreśliła, że w oparciu o aktualne dane, poziom ekspozycji na czynniki rakotwórcze przy wapowaniu jest niższy niż przy klasycznym paleniu, dlatego e-papierosy mogą być proponowane palaczom, którzy nie mogą rzucić nałogu z dnia na dzień, a chcą z naturalnych powodów ograniczyć jego szkodliwe skutki dla zdrowia.

Papieros elektroniczny nie zawiera najbardziej uzależniających i najbardziej szkodliwych substancji smolistych, obecnych w dymie papierosowym. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) już w lipcu 2017 r. mówiła o konieczności zwiększenia świadomości na temat nikotyny, która choć oczywiście silnie uzależniająca, dostarczana jest za pośrednictwem różnych produktów i najbardziej szkodzi wtedy, gdy dostaje się do organizmu w formie dymu papierosowego. Tym samym FDA dała do zrozumienia, że istnieją potencjalnie mniej szkodliwe alternatywy, takie jak np. e-papierosy. Przy używaniu e-papierosów zamiast dymu powstaje charakterystyczna para. Samo słowo „wapować” pochodzi z języka angielskiego, a „vaping” oznacza odparowywanie (parowanie).

Wapowanie za mniej szkodliwe od tradycyjnego palenia uznały już 24 międzynarodowe organizacje, wśród których są instytucje zdrowia publicznego z Wielkiej Brytanii, Francji, Kanady, Niemiec, czy Australii. Mało tego - według nieoficjalnych informacji, podawanych przez media niektóre duże koncerny farmaceutyczne chcą nawet, by instytucje unijne uznały e-papierosy za dopuszczalną formę leczenia. Z większości międzynarodowych badań naukowych wynika bowiem, że e-papierosy są aż o około 95 proc. mniej toksyczne od klasycznych papierosów.

Tak uważają na przykład poważne instytucje z wieloletnimi tradycjami, jak brytyjskie Public Health England czy Królewskie Towarzystwo Lekarskie, ale z zastrzeżeniem, że nadal niemożliwe jest określenie długoterminowych skutków korzystania z papierosów elektronicznych.

Badania: zastąpienie papierosów wapowaniem może poprawić stan zdrowia
Eksperci z innej brytyjskiej instytucji - National Institute for Health and Care Excellence (NICE) - stwierdzili w 2018 r., że wapowanie jest mniej szkodliwe dla zdrowia od palenia i wiele osób uważa ja za pomocne w rzuceniu nałogu. Dwa lata później podobną opinię wydała Cochrane Tobaco Addiction Group, międzynarodowa organizacja charytatywna, działająca na rzecz promowania badań, opartych na  evidence-based medicine (medycynie opartej na dowodach). Zdaniem Cochrane TAG nie ma dowodów na to, by korzystanie z e-papierosów wywoływało skutki uboczne.

Zaangażowana w promocję e-papierosów jako skutecznego narzędzia do walki z tradycyjną formą nałogu jest Francuska Narodowa Akademia Medyczna. Szacuje się, że już 700 tys. Francuzów porzuciło tradycyjne palenie na rzecz elektronicznego dymka. Z kolei eksperci z rządu Kanady uznali w tym roku, że całkowite zastąpienie papierosów wapowaniem może nawet spowodować krótkoterminową poprawę ogólnego stanu zdrowia.

E-papierosy zostały też umieszczone przez naukowców na tzw. skali obniżania ryzyka (risk continuum), przedstawiającej poziom ekspozycji konkretnych produktów na toksyny. Na tej skali potencjalnie najmniej szkodliwa jest tzw. nikotynowa terapia zastępcza (NRT), czyli np. gumy do żucia, czy plastry antynikotynowe, na drugim miejscu są tzw. modern oral products, czyli np. tytoń do żucia od niedawna dostępny na polskim rynku, m. in. pod nazwą EPOK, e-papierosy, a następnie tzw. traditional oral products, czyli np. sproszkowany tytoń, podgrzewacze tytoniu, a na końcu tradycyjne papierosy i cygara.

Niższą szkodliwość e-papierosów potwierdzają też polscy naukowcy, m.in. prof. Andrzej Sobczak ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, który we wnioskach ze swojej ostatniej analizy stwierdza, że „stężenie badanych biomarkerów u użytkowników e-papierosów jest niższe niż u palaczy papierosów”. Warto dodać, że analiza chemiczna była przeprowadzona przez laboratoria Centers for Disease Control and Prevention (CDC) - agencję rządu federalnego Stanów Zjednoczonych, wchodzącą w skład Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej.

E-papierosy są wnikliwie badane także w Polsce
Z niedawnego raportu brytyjskiego Komitetu ds. Toksyczności (COT), składającego się z niezależnych ekspertów, wynika, że choć papierosy elektroniczne nie są wolne od ryzyka, są mniej szkodliwe, niż te tradycyjne. Celem raportu była szczegółowa analiza sposobów dostarczania nikotyny m.in. przez e-papierosy. Dokument stwierdza, że gdyby osoby, używające na co dzień tradycyjnego tytoniu przeszły całkowicie na e-papierosy, spowodowałoby to mniejszą szkodliwość dla ich zdrowia, np. zmniejszyłoby się znacznie ryzyko zachorowania na raka płuc w wyniku niższej ekspozycji na substancje rakotwórcze.

Dr Nick Hopkinson z Imperial College w Londynie powiedział: - Większość osób, które wapują, to albo palacze próbujący rzucić tradycyjne palenie, albo ci, którzy już porzucili nałóg. Osoby palące, które całkowicie przestawią się na wapowanie, uzyskają znaczne korzyści zdrowotne. Jednak żaden poważny autorytet nie sugeruje, że jest ono całkowicie nieszkodliwe, więc najlepiej jest zaprzestać także wapowania, ale na pewno nie za cenę powrotu do palenia tradycyjnego tytoniu - podkreślił dr Hopkinson.

Trzeba jednak zwracać szczególną uwagę na to, po jakie „zamienniki” dla tradycyjnych wyrobów sięgamy, w szczególności na to, czy są one poddawane regularnym badaniom i analizom. Na przykład jeden z koncernów przeprowadził do tej pory 27 testów behawioralnych, 82 analizy chemiczne, 35 testów określających wpływ na komórki organizmu oraz 20 badań klinicznych jedynie na produktach globalnej marki Vype.

Dyrektywa tytoniowa zobowiązuje producentów do zgłaszania nowych płynów do e-papierosów na 6 miesięcy przed wejściem na rynek. Zapisy zapewniają wysoką jakość produktów nikotynowych dostępnych w Polsce. Taka notyfikacja wymaga przeprowadzenia szczegółowych badań toksykologicznych. Producenci e-papierosów podkreślają, że nie jest więc prawdą, że nie wiadomo, co w nich jest. Producenci udostępniają organom podlegającym Ministerstwu Zdrowia szczegółową listę składników każdego płynu nikotynowego.

Płyny te mogą być produkowane w pojemnościach nieprzekraczających 10 ml, a zawartość nikotyny nie może przekraczać 20 mg/ml, co reguluje dyrektywa tytoniowa UE. Produkty te zgodnie z dyrektywą tytoniową muszą być zarejestrowane, przebadane i opłacone w Biurze ds. Substancji Chemicznych. Do obrotu mogą zostać wprowadzone dopiero po sześciu miesiącach od rejestracji.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum