E-papierosy: na świecie przybywa ich zwolenników, a rządy decydują, czy mogą palić

Autor: Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia • • 20 kwietnia 2013 09:05

W ciągu dwóch, trzech lat powinniśmy wiedzieć wszystko lub prawie wszystko o wpływie papierosów elektronicznych na ludzki organizm. Wtedy zakończą się badania kliniczne prowadzone m.in. w Nowej Zelandii od ponad roku - mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Andrzej Sobczak, kierownik Zakładu Szkodliwości Chemicznych i Toksykologii Genetycznej Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu.

E-papierosy: na świecie przybywa ich zwolenników, a rządy decydują, czy mogą palić

Polski naukowiec, pracujący również w Śląskim Uniwersytecie Medycznym, uczestniczył w marcu w corocznej konferencji zorganizowanej tym razem w Bostonie przez Society for Research on Nicotine and Tobacco (SRNT). Na spotkanie do Stanów Zjednoczonych przyjechało ponad 1000 specjalistów zajmujących się problemem uzależnienia od nikotyny.

Kosztowne badania
- Około 50 wystąpień dotyczyło papierosów elektronicznych. Reszta poświęcona była konwencjonalnym papierosom - informuje prof. Andrzej Sobczak, który w Bostonie był jedynym naukowcem z Polski. Przedstawił wyniki 4 prac prowadzonych w Instytucie Medycyny Pracy w Sosnowcu.

Dotyczyły substancji znajdujących się w płynach do e-papierosów (tzw. liquid) i generowanego z nich aerozolu, który wytwarza się pod wpływem temperatury dochodzącej do 300 stopni C., a następnie dostaje się do płuc palacza.

- Badania kliniczne są kosztowne i długotrwałe, muszą się odbywać we współpracy ze szpitalami i klinikami. Instytut Medycyny Pracy ich nie prowadzi. Ale na świecie są podejmowane. Na spotkaniu SRNT żaden ośrodek nie poinformował o ich zakończeniu - zaznacza nasz rozmówca. - Z kuluarowych rozmów wiem, że naukowcy z Nowej Zelandii są mocno zaawansowani w badaniach, ale wstrzymują się z oficjalnym komunikatem do czasu ich ostatecznego zakończenia.

Bezpieczniejsza alternatywa
W ocenie profesora badania kliniczne wcześniej czy później potwierdzą, że elektroniczne papierosy są bezpieczniejszą alternatywą dla papierosów konwencjonalnych. Naukowiec podkreśla, że generalny wniosek ze spotkania w Bostonie jest taki, iż należy kontynuować prace badawcze nad papierosami elektronicznymi jako mniej szkodliwą formą dostarczania nikotyny.

Czytaj: Badania: e papierosy znacznie mniej szkodliwe od tradycyjnych

 - Część wystąpień wskazywała na ich skuteczność w zwalczaniu nałogu palenia, część zwracała uwagę, że po zaprzestaniu używania papierosów elektronicznych, ludzie wracali do papierosów konwencjonalnych - relacjonuje.

Z danych przedstawionych na tegorocznym spotkaniu SRNT wynika, że na świecie jest obecnie kilkanaście milionów użytkowników papierosów elektronicznych (nie licząc Chin, gdzie nie prowadzi się statystyk, mimo że właśnie w Chinach powstały). Profesor dodaje, że w naszym kraju, według szacunków Instytutu Medycyny Pracy, z e-papierosów korzysta od 300 tys. do 500 tys. palaczy, przy czym widać wyraźną tendencje wzrostową zarówno w Polsce, jak i na świecie.

- Statystyki informują, że w grupie osób słabo wykształconych i biednych liczba palaczy papierosów konwencjonalnych jest zdecydowanie wyższa niż wśród osób wykształconych i o wyższych dochodach, które dominują z kolei wśród użytkowników papierosów elektronicznych. Ludzie ubodzy nie mogą sobie pozwolić na kupno papierosa elektronicznego, bo jego cena jest stosunkowo wysoka, choć zakup się zawraca po czasie - wyjaśnia profesor.

Dodajmy, że skutkiem przerzucania się palaczy na e-papierosy są malejące wpływy z akcyzy od zwykłych papierosów. W styczniu były aż o 17 proc. niższe niż rok wcześniej. Jeżeli sprzedaż tradycyjnych papierosów będzie nadal spadała w takim tempie, to dochody z akcyzy na koniec 2013 roku będą niższe od ubiegłorocznych o 4,5 proc., czyli o 900 mln zł i sięgną 17,7 mld zł - informował 22 marca Puls Biznesu.

Zakazywać czy zezwalać?
Gdy medycyna nie jest w stanie jednoznacznie ocenić skutków korzystania z papierosów elektronicznych, a budżety państw notują mniejsze wpływy z akcyzy, głos zabierają politycy i lobbyści.

Prof. Sobczak zauważa, że poszczególne państwa w różny sposób regulują prawnie dostęp do papierosów elektronicznych. Mówi, że ostatnio Australia i Kanada zakazały ich stosowania. W Wielkiej Brytanii ma niebawem zapaść decyzja, czy uznać je za produkt medyczny. Wtedy stałyby się bardziej dostępne, bo byłyby dotowane przez państwo. Jednakże dla ich producentów byłby to gwóźdź do trumny, gdyż musieliby przeprowadzić wyjątkowo kosztowne badania.

- Niezwykle interesujące w tej kwestii było końcowe wystąpienie prof. Neala Benowitza, światowej rangi autorytetu w tej dziedzinie. Oświadczył, że nie potrafi zająć stanowiska, ponieważ regulacje prawne, które mogłyby być wprowadzone na podstawie dotychczasowej wiedzy - a przypominam, że nie znamy jeszcze wyników badań klinicznych - mogą zahamować coś, co może być autentycznie skutecznym środkiem zwalczającym nałóg palenia.

Benowitz przyznał - relacjonuje dalej Sobczak - że szybki postęp technologiczny w dziedzinie papierosów elektronicznych sprawia, że stają się one coraz bardziej bezpieczne dla zdrowia użytkownika. Ale nie odpowiedział, czy teraz należałoby wprowadzać regulacje ograniczające ich dostępność.

Nie dla nieletnich
- Natomiast jest powszechna zgoda w środowisku co do tego, że nie są to produkty dla osób nieletnich i powinno się jak najszybciej wprowadzić zakaz ich sprzedaży nieletnim - kontynuuje profesor. Uważa, że powinny być przechowywane w miejscach niedostępnych dla dzieci. - Poza tym każdy taki produkt musi mieć ostrzeżenie, że zawiera nikotynę, która uzależnia i jest trucizną - mówi z naciskiem.

Zapytany przez nas o nowe trendy na rynku papierosów elektronicznych, prof. Sobczak wskazuje na: rezygnowanie przez producentów ze stosowania w płynach do e-papierosów gliceryny i zastępowanie jej glikolem propylenowym, a także na tendencję eliminowania wszelkich substancji dodatkowych i bazowanie jedynie czystej nikotynie.

Ponadto firmy europejskie przejmują produkcję płynów do napełniania e-papierosów, których głównym dostawcą pozostają jeszcze Chiny. Następuje też rozwój prac nad uzyskaniem takiego wyglądu e-papierosa, żeby możliwie najwierniej przypominał zwykłego papierosa, co ma umożliwić zachowanie ważnego dla użytkownika rytuału palenia.

 

 


 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum