Rzeczpospolita/Rynek Zdrowia | 31-10-2018 14:20

Czy można zbudować bioniczną trzustkę?

Zespół tworzący konsorcjum Bionic pracuje nad projektem bionicznej trzustki. Dzięki jej wszczepieniu tysiące chorych mogłoby uniknąć groźnych powikłań cukrzycy, takich jak utrata wzroku, niewydolności nerek czy stopy cukrzycowej. Czy takie marzenie może się ziścić?

Czy można stworzyć narząd, który będzie produkował insulinę i glukagon? Fot. Fotolia

Bioniczny narząd ma rozwiązać problem cukrzycy typu I.

Dr Michał Wszoła, chirurg ogólny i transplantolog zajmujący się diagnostyką endoskopową przewodu pokarmowego i leczeniem cukrzycy, mówi, że celem projektu, nad którym pracuje z zespołem, jest powstanie prawdziwie bionicznej trzustki. Zespół za pomocą zaawansowanej bioinżynierii, wykorzystującej komórki macierzyste i wyspy trzustkowe, chce stworzyć narząd, który będzie produkował insulinę i glukagon.

Tłumaczy, że w narządzie "nie będzie żadnej pompy, żadnego zasobnika, który musi dostarczać hormony, tylko będą żywe komórki pacjenta, które w naturalny sposób będą produkowały insulinę i glukagon". - Będziemy pobierać komórki z krwiobiegu albo z tkanki tłuszczowej pacjentów, których zakwalifikujemy do przeszczepu - mówi "Rzeczpospolitej".

Dr Wszoła w rozmowie z "Rzeczpospolitą" zwraca uwagę, że są już urządzenia mechaniczne działające jak trzustka, ale mają ograniczenia. Zauważa, że "tak naprawdę one nie badają cukru w krwiobiegu, tylko badają cukier w płynie międzytkankowym". Lekarz wyjaśnia, że różnica w glikemii pomiędzy krwią a płynem międzytkankowym może wynosić ok. 25 minut. Tłumaczy, że jeżeli spada poziom glukozy w krwiobiegu, to zanim płyn tkankowy to "zaobserwuje", minie prawie pół godziny - tłumaczy. Zaznacza, że to jedna z różnic w stosunku do proponowanej bionicznej trzustki.

Transplantolog zapowiada, że faza kliniczna, zakładając, że wszystko pójdzie dobrze, rozpocznie się najwcześniej za 4-5 lat.

W całość zaangażowanych jest kilka podmiotów tworzących konsorcjum Bionic. Liderem jest Fundacja Badań i Rozwoju Nauki.

Więcej: www.rp.pl