Badania naukowe w medycynie: komu warto dawać na nie pieniądze?

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 14 lutego 2014 06:20

Być może należałoby zidentyfikować kilkunastu, może kilkudziesięciu wybitnych badaczy. Warto im stworzyć jak najlepsze warunki i wówczas, myślę, że w perspektywie krótszej niż 10-15 lat, doczekamy się efektów w postaci przełomowych odkryć naukowych - mówi prof. Jakub Gołąb, kierownik Zakładu Immunologii Centrum Biostruktury Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, w wywiadzie dla miesięcznika Rynek Zdrowia*, którego fragmenty publikujemy poniżej.

Rynek Zdrowia: - Jakie źródła finansowania badań związanych z medycyną dostępne są dla polskich naukowców?
Prof. Jakub Gołąb: - W wielu krajach środki na badania medyczne dotyczące procedur postępowania w różnych chorobach, pochodzą od odpowiedników naszego Ministerstwa Zdrowia lub Narodowego Funduszu Zdrowia. Tymczasem w Polsce ani MZ, ani NFZ nie finansują badań naukowych. Nie wiem dlaczego, ponieważ powinny się tym interesować, podobnie jak interesuje się tymi zagadnieniami np. amerykański Narodowy Instytut Zdrowia, finansujący większość badań medycznych oraz biomedycznych, w tym podstawowych.

Mamy jeszcze Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które może finansować badania naukowe. Odnoszę jednak wrażenie, że skala została tu trochę odwrócona: większość środków NCBiR przeznaczona jest na badania przemysłowe. Na badania podstawowe przekazywane są natomiast bardzo niewielkie pieniądze. Tymczasem polska nauka, mimo świetnych, ale niestety pojedynczych zespołów badawczych, jest słabo rozwinięta. Dlatego, chcąc zmienić tę sytuację, należy zacząć od inwestowania dużych pieniędzy w badania podstawowe i stosowane.

- Czy środowisko naukowe wystąpiło z konkretnymi propozycjami zmian?
- Coraz częściej przedstawiana jest opinia, że być może należałoby zidentyfikować kilkunastu, może kilkudziesięciu wybitnych badaczy, którzy już zdobyli uznanie w świecie i dać im wystarczające finansowanie, aby nie musieli tracić swojego czasu na zabieganie o środki (granty, środki statutowe, rozwiązywanie problemów organizacyjnych jednostek naukowych). Warto im stworzyć jak najlepsze warunki i wówczas, myślę, że w perspektywie krótszej niż 10-15 lat, doczekamy się efektów w postaci przełomowych odkryć naukowych.

Chciałbym tu podkreślić, że chodzi o niewielką grupę liderów nauki. Pozostali badacze powinni nadal startować w konkursach grantowych, ocenianych w systemie peer-review. Dla większości może się to wydawać niesprawiedliwe, ale takie systemy stworzono w innych krajach i okazało się, że funkcjonują znakomicie.

W Polsce pieniędzy na badania nie ma zbyt wiele, zatem możliwe, że wiązałoby się to z ograniczoną liczbą zespołów, które miałyby szansę je otrzymać. Ale już obecnie istnieją białe plamy na mapie Polski - regiony, w których zespoły badawcze w ogóle nie są finansowane z grantów, bo naukowcom nie udaje się ich zdobywać.

- Z czego to wynika?
- Przyczyną jest brak doświadczenia, zarówno w pisaniu grantów, jak i w prowadzeniu badań naukowych. Mamy do czynienia z sytuacją, w której niektóre ośrodki naukowe, szczególnie w dużych miastach, zdobywają coraz więcej grantów, bo właściwie nie mają konkurencji.

Niestety, w większości przypadków są to zazwyczaj bardzo małe projekty. Badacze aplikują o nie bez przerwy, a jeśli już je dostaną, zajmują się małymi wyzwaniami, stawiają drobne kroczki. Przy takim systemie finansowania nie mają możliwości szerszego, perspektywicznego spojrzenia. Co innego, jeśli zespół otrzymuje duży grant na pięć lat, z możliwością przedłużenia do siedmiu lat lub nawet o kolejne pięć - wówczas badacze mogą podjąć się poważnych wyzwań naukowych.

Wśród badań finansowanych przez NCBiR są i takie, w których okres dopływu środków powinien być jeszcze dłuższy. Pamiętajmy, że od momentu odkrycia cząsteczki do przeprowadzenia wszystkich badań i do rejestracji leku upływa 8-10 lat. Ludzie zajmujący się organizacją polskiej nauki spodziewają się natomiast, że trzyletni grant załatwi sprawę i wystarczy na wszystko. A to, niestety, nierealne.

Badania przemysłowe w firmie być może da się tak zaplanować. W wypadku badań innowacyjnych w obszarze medycyny to niemożliwe. Już z założenia są one przecież ogromnie ryzykowne: pomysł naukowca może wprawdzie zupełnie zrewolucjonizować jakąś dziedzinę, ale równie dobrze może okazać się całkowicie nietrafiony.

- Jakie kryteria oceny projektów wybieranych do finansowania pozwoliłyby ograniczyć ryzyko, o którym pan wspomniał?
- Wydaje się, że o doborze projektów do finansowania powinna decydować miara tego, co dotychczas zostało odkryte przez zespoły aplikujące o środki. Jeśli ktoś przychodzi z pomysłem, ale niczego nie udało mu się do tej pory zrealizować, nie ma też na koncie znaczących publikacji, to być może nie warto dawać mu pieniędzy. Jeśli mamy do czynienia z ludźmi, którzy mają już osiągnięcia, zmniejsza się ryzyko, że projekt nie zostanie zrealizowany.

W przypadku Fundacji na rzecz Nauki Polskiej kryterium wyboru jest właśnie doskonałość naukowa: zespół ma się czym pochwalić, przedstawia świetne publikacje cytowane przez innych naukowców, patenty, które sprzedał innym firmom, a to znaczy, że jest wiarygodny. Działa tu, i słusznie, zasada, aby wspierać najlepszych, by stali się jeszcze lepsi.

Za słusznością tej zasady mogą też przemawiać doświadczenia związane z tworzeniem nowych ośrodków naukowych w uboższych regionach Polski. Na ich wyposażenie poszły ogromne pieniądze, jednak w wielu miejscach cenny sprzęt bezczynnie się starzeje i pokrywa kurzem, ponieważ zabrakło kadry - ludzi umiejących wykorzystać ten potencjał.

- Wracając do kryteriów oceny projektów: skoro podstawą ma być doskonałość naukowa, co z szansą dla młodych i kreatywnych, którzy nie zdążyli się jeszcze wykazać?
- Około 30 proc. swoich środków NCN przeznacza na granty dla młodych badaczy przed 35. rokiem życia. Każdego roku ogłaszane są specjalne granty dla doktorantów oraz dla osób po doktoracie, które mogą w ten sposób budować swoje zespoły naukowe i rozwijać karierę. Również Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nieustannie wspiera młodych.

W przypadku grantów dla najmłodszych badaczy będziemy - siłą rzeczy - w mniejszym stopniu kłaść nacisk na dorobek naukowy, a w większym na kreatywność. Trzeba będzie zaryzykować pieniądze, ale ponieważ wspomniane granty nie są duże, ryzyko wydaje się do zaakceptowania.

- Przykład pana zespołu pokazuje, że to możliwe.
- Ja i trzech moich kolegów zaczynaliśmy w połowie lat 90. ubiegłego wieku w laboratorium, w którym nie było w zasadzie nic. Korzystaliśmy ze sprzętu przyniesionego z piwnicy, który odkurzyliśmy i uruchomiliśmy. Do naszej dyspozycji było w zakładzie 30 tys. zł rocznie - takie były środki statutowe. Następnie udawało się nam sięgać po tzw. minigranty, tj. pieniądze Ministerstwa Nauki dla młodych naukowców, rozdysponowane pomiędzy uczelnie. Ponadto pisałem listy do banków i firm z prośbą o środki na badania. Na sto wysłanych pism przychodziła jedna odpowiedź pozytywna, co oznaczało, że dostaniemy 5-10 tys. zł.

To był ważny element hartujący: trudności nas nie zrażały, ale motywowały do pracy. Potem zdobyliśmy pierwszy grant z Komitetu Badań Naukowych - 200 tys. zł. Odczuliśmy ten zastrzyk środków jako prawdziwy luksus, który pozwolił nam rozwinąć skrzydła. Po nim przyszły kolejne granty z KBN i resortu nauki, następnie z NCBiR, a ostatnio także z UE (projekt BASTION). Udało nam się także zdobyć grant z duńsko-holendersko-brytyjskiej firmy farmaceutycznej. Dokonaliśmy odkrycia, którym firma bardzo się zainteresowała.

Obecnie mamy ogromne laboratorium wyposażone w nowoczesny sprzęt, w którym pracuje 60 osób i publikujemy w najbardziej prestiżowych czasopismach. To pokazuje, że można. A przecież nigdy wcześniej nie dostaliśmy dużych pieniędzy. Po prostu z roku na rok zdobywaliśmy coraz lepsze finansowanie. To jest proces ewolucyjny. Krok po kroku.

*Prof. Jakub Gołąb jest kierownikiem projektu BASTION, dofinansowanego przez Komisję Europejską kwotą ponad 16 mln zł, członkiem Rady Naukowej Narodowego Centrum Nauki. Cały wywiad z prof. Jakubem Gołąbem  - w lutowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 2/2014).

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum