Wymiana aparatury medycznej: pieniądze nie są jedynym zmartwieniem

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 19 listopada 2014 06:20

Unijna perspektywa finansowa 2014-2020 stwarza kolejną szansę na wymianę aparatury medycznej w polskich szpitalach. Zarządzający nie czekają jednak na dotacje z UE i na różne sposoby starają się modernizować swoje lecznice. Wskazują też na problemy związane z takimi inwestycjami.

Wymiana aparatury medycznej: pieniądze nie są jedynym zmartwieniem
Fot. Archiwum

Na jedną z form zapewnienia placówkom aparatury medycznej na odpowiednim poziomie wskazuje prezes zarządu Szpitali Tczewskich S.A., Janusz Boniecki.

Nie ma cudownego rozwiązania, ale...
- Nasz szpital, który nie miał rezonansu magnetycznego ani tomografu i nie stać go było na ich zakup, ogłosił konkurs. W jego wyniku firma zewnętrzna wstawiła do lecznicy 16-rzędowy tomograf i gorszej klasy rezonans. Pół roku temu rezonans został wymieniony na najnowocześniejszy. W Pomorskiem są zaledwie dwa urządzenia tej klasy. Firmie zewnętrznej powierzono także laboratorium - mówił Boniecki.

- Nigdy nie byłoby nas stać na zakup takiego sprzętu i wyposażenia, ale najważniejsze, że nasi pacjenci mogą z niego korzystać. Nie twierdzę, że outsourcing jest cudownym rozwiązaniem. Trzeba jednak bardzo dokładnie liczyć co jest opłacalne dla szpitala i dla pacjenta. Gdybyśmy sami wykonywali te usługi, byłyby one dużo droższe  - zauważa prezes Boniecki.

Jak podkreśla doc. Maciej Kowalczyk, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie- Prokocimiu, do placówki trafiają najcięższe przypadki. Musi być ona zatem wyposażona w najnowocześniejszy sprzęt i aparaturę.

- Policzyłem, że wartość podstawowego sprzętu na wyposażeniu szpitala wynosi ok. 150 mln złotych. Jeśli wziąć pod uwagę 10-letni okres jego wymiany, co roku wartość zakupów musiałaby wynieść 10-15 mln zł. To jest ogromny problem szpitali tzw. ostatniej szansy. Nie ma referencyjności, dlatego ubiegamy się o takie same środki w NFZ, jak inne placówki, które nie muszą być wyposażane w tak kosztowny sprzęt - stwierdził dyrektor Kowalczyk.

Dodał, że ogromnym plusem w zakresie wyposażenia lecznicy były programy - nowotworowy oraz kardiologiczny. Szpital pozyskał przy tej okazji bardzo potrzebny i nowoczesny sprzęt.

- Problemem jest jednak spięcie wszystkich urządzeń w jeden szpitalny system. Często przyczyną są warunki przetargów, które sprawiają, że nie zawsze można kupić to, co jest najbardziej potrzebne, kompatybilne ze sprzętem, który już funkcjonuje - dodał dyrektor Kowalczyk.

Problemem jest wycena świadczeń
Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku należy do największych w Polsce - dysponuje 1350 łóżkami. Jak mówił jego dyrektor, Bogusław Poniatowski, placówka nie ma problemów z nowoczesnym wyposażeniem i aparaturą.

Szpital wykonuje praktycznie pełny zakres świadczeń, poza przeszczepami wątroby, trzustki i płuc, we wszystkich segmentach medycznych. Jest w dobrej kondycji finansowej - osiąga kilkanaście milionów złotych rocznie dochodu.

- Nie mamy kłopotu z najnowocześniejszymi technologiami, warsztat naszego personelu medycznego jest z najwyższej półki. Problemem jest natomiast płatnik. Jak inwestować w technologie, skoro Fundusz nie będzie mógł kupić świadczeń lub będzie chciał za nie zapłacić poniżej kosztów? - pytał retorycznie dyrektor Poniatowski.

- Można sobie pozwolić na to, żeby na niedużą skalę, z zysku, pokrywać straty w niektórych świadczeniach. Ale to incydentalne sytuacje. Czasem odnosi się wrażenie, że płatnik podnosi swoje wymagania jedynie po to, aby świadczeniodawcy nie byli w stanie im sprostać i żeby zakontraktować tylko tyle świadczeń, na ile stać NFZ - mówił Bogusław Poniatowski.

Kultura nadmiernej kontroli
Zdaniem mecenasa Andrzeja Balickiego z kancelarii DLA Peiper przyczyny stosowania ceny jako ciągle jeszcze jedynego kryterium w wyborze ofert w przetargach w trybie zamówień publicznych leżą nie tylko w regulacjach prawnych, ale przede wszystkim w naszej kulturze i mentalności.

- Można to nazwać kulturą kontroli. Nie jest tak, że zamawiający nie chce stosować innych kryteriów jak cena. Jednak w sytuacji, kiedy szpital wie, że może być kontrolowany przez wiele instytucji, zadaje sobie pytanie - w jaki najmniej ryzykowny sposób może zrealizować przetarg? - mówi prawnik.

 - Często przyjmowane jest założenie, że kryterium ceny, jest najprostszym - nie tylko z uwagi na prawo zamówień publicznych, ale także ze względu na inne regulacje - np. w zakresie dyscypliny finansów publicznych - dodaje mecenas.

Takie założenie prowadzi - w jego ocenie - do sytuacji, w której cena jest stosowana nie w odniesieniu do całościowego kosztu, np. użytkowania konkretnego sprzętu w perspektywie kilkuletniej, ale jedynie do ceny zakupu. Nie zawsze jednak najniższa cena oznacza najkorzystniejszą ofertę w dłuższym czasie.

Wypowiedzi zanotowano podczas sesji "Aparatura i wyposażenie placówek medycznych" w trakcie X Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 23-24 października 2014 r.).

Pełna, obszerna relacja z tego panelu - w najnowszym, listopadowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 11/2014).

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum