Technologie medyczne pomagają pacjentom wrócić do normalnego życia

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 23 marca 2019 08:36

Uczestnikami dyskusji dotyczącej nowych technologii medycznych podczas niedawnego IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych byli, między innymi, pacjenci. Opowiedzieli swoje historie. Bez cienia przesady można powiedzieć, że dzięki zastosowaniu w ich terapii nowatorskich rozwiązań, mogli powrócić do normalnego życia.

W wypadku drogowym pani Agnieszka Dąbkowska doznała urazu kręgosłupa szyjnego. Najpierw wystąpił u niej niedowład wiotki, później pojawił się niedowład spastyczny.

Nie byłabym tu, gdyby...
- Spastyczność to niewyobrażalny ból, pozrywane mięśnie, ścięgna. To ciągłe wizyty u specjalistów - gastrologa, ortopedy, urologa, neurologa i wielu innych. Przez jedenaście lat przeszłam wszystkie chyba metody leczenia. Dostawałam już graniczne, krytyczne dawki leków i właściwie nie było już żadnej szansy na jakąś poprawę. Kiedy od swojego lekarza dowiedziałam się o pompie baklofenowej pojawiła się nadzieja - opowiadała Dąbkowska.

- Jak pompa baklofenowa zmieniła moje życie? Diametralnie. Można powiedzieć, że obudziłam się ponownie po 11 latach ponownie do życia. Gdyby nie pompa baklofenowa nie byłabym tutaj - dodała.

Dzisiaj pani Agnieszka jest pod opieką jedynie neurochirurga i rehabilitanta. Nie musi przechodzić, jak przez jedenaście lat, różnych badań. Wystarczą, jak sama mówi, co jakiś czas te podstawowe. Co 2-3 miesiące kontrolowana jest dawka leku aplikowanego przez pompę, która jest obecnie ustabilizowana na poziomie podawania 0,350 miligramów baklofenu na dobę.

Leczenie w punkt
Jak wyjaśniał dr Tomasz Stępień, specjalista neurochirurgii i neurotraumatologii w Klinicznym Oddziale Neurochirurgii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu, pompa baklofenowa jest metodą leczenia, której celem jest zmniejszenie spastyczności występującej u chorych. Z podstawowych schorzeń, które są wskazaniem do tej terapii to przebyty uraz rdzenia kręgowego, udar mózgu, porażenie dziecięce, stwardnienie rozsiane.

Jak mówił dr Stępień, można stosować w takich przypadkach leczenie ogólnoustrojowe w postaci doustnej lekami typu baklofen, jednak taka metoda jest obarczona poważnymi konsekwencjami. Działanie leku dotyczy całego organizmu a idealnym założeniem byłoby, żeby wpływ dotyczył tylko rdzenia kręgowego, a w konsekwencji mięśni szkieletowych.

- W przypadku podawania leku doustnie, zanim on dotrze do płynu mózgowo rdzeniowego, do przestrzeni podpajęczynówkowej, musi pokonać barierę „przejścia”. Skutkować to może negatywami w postaci zmniejszenia napięcia wszystkich grup mięśniowych, depresji układu oddechowego i wpływu depresyjnego na układ krążenia - wyjaśniał dr Stępień podczas sesji pt. „Jak technologie medyczne nielekowe odmieniły życie Polaków?” w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (7-8 marca 2019 r.).

- Przewaga metody z użyciem pompy baklofenowej jest bezdyskusyjna - umożliwia dotarcie leku do punktu, na którym nam zależy, z pominięciem układu pokarmowego i jego oddziaływania ogólnoustrojowego - dodał specjalista.

Problemem, jak przekonywał dr Stępień, jest ciąg zdarzeń po wszczepieniu pompy baklofenowej, szczególnie odpowiednie jej ustawienie, a także znikoma wiedza w Polsce o dostępności tej terapii. Jak wskazywał też specjalista, co prawda przepisy przewidują prowadzenie rehabilitacji po implantacji pompy, ale nie został wypracowany system opieki rehabilitacyjnej nad pacjentami leczonych tą terapią.

Ważność skierowana na rehabilitację po implantacji jest krótka, a wielu pacjentów przez długie miesiące ma dostosowywaną dawkę baklofenu i po zakończeniu tego procesu nie ma już możliwości formalnych, aby mogli z niej skorzystać.

Z nowoczesną, biologiczną zastawką serca
Pan Piotr Wicenty, kiedy dowiedział się, że czeka go wizyta w poradni kardiochirurgicznej i najprawdopodobniej wszczepienie zastawki serca, zaczął interesować się, jakie zastawki są dostępne na rynku, czym się od siebie różnią. Ja sam mówi, zdobywając wiarygodną wiedzę na temat tego, co go czeka zaczął się przygotowywać do zabiegu. Przez przypadek w branżowej prasie anglojęzycznej natknął się na informację, że w Wielkiej Brytanii w 2017 roku wszczepiono dwukrotnie pacjentom biologiczną zastawkę nowej generacji.

- Ta informacja była kluczowa. Kiedy udałem się na wizytę do poradni kardiochirurgicznej zderzyłem się z polską rzeczywistością. Dowiedziałem się, że na rynku są różne zastawki, ale na szpitalnej półce są tylko wybrane, bo finansowanie promuje w zasadzie tylko najtańsze rozwiązania. Zaproponowano mi standardową zastawkę mechaniczną - wspominał Piotr Wicenty.

I dodał: - Nie do końca przypadło mi to do gustu, ponieważ nigdy leków nie brałem, zawsze starałem się żyć aktywnie. Wiedziałem też, że terapia przeciwzakrzepowa to nie tylko codzienne branie tabletki, ale także ciągłe monitorowanie krwi, ograniczenie wielu aktywności fizycznych - mówił Wicenty.

Pan Piotr zabieg wszczepienia zastawki przeszedł w styczniu 2018 roku, co zmieniło jego życie w sposób radykalny. Na rok przed operacją musiał - ze względu na obniżona tolerancję na wysiłek fizyczny - wycofać się z wszelkich aktywności, łącznie z zawodową. Po kilku miesiącach od operacji wrócił do pracy, do aktywności sportowej.

- Można powiedzieć, że ta zastawka prawie nic w moim życiu nie zmieniła. Tak jak wcześniej nie brałem żadnych leków, tak nie biorę ich dzisiaj. Uprawiam amatorsko sport. Dwa razy w tygodniu staram się przed pracą przebiec 4-5 kilometrów, wróciłem do gry w tenisa. Nie zapomniałem oczywiście o operacji, ale żyję już zupełnie czymś innym - mówił Piotr Wicenty

Istotny postęp
Dr Mateusz Kuć z Kliniki Kardiochirurgii i Transplantologii Instytutu Kardiologii w Warszawie w trakcie sesji mówił o różnicy pomiędzy mechanicznymi zastawkami serca dotychczas stosowanymi a tymi biologicznymi nowej generacji.

Jak wyjaśniał dr Kuć, pacjent z zastawką mechaniczną musi do końca życia przyjmować leki przeciwkrzepliwe, a także regularnie się monitorować. Leczenie przeciwkrzepliwe dodatkowo wiążą się z ryzykiem powikłań krwotocznych.

- Bardzo często pacjent musi całkowicie zmienić swoje życie, co jest trudne, zwłaszcza dla ludzi młodych. Tych wad nie mają zastawki biologiczne. Nie znaczy to, że są nie mają one ich wcale. Mają jedną, zasadniczą - niestety, zastawka ulega zużyciu. Z do tej pory z wszczepionymi zastawkami zaczynało coś się dziać średnio po około 10 latach. Jednak postęp, jaki dokonuje się dzisiaj w zastawkach biologicznych to wydłużanie ich życia - zaznaczył dr Kuć.

- Zastawka, którą wszczepiliśmy panu Piotrowi jest skonstruowana z nowego materiału - z osierdzia wołowego, specjalnie prezerwowanego, który ma żyć dłużej. Badania kliniczne, które rozpoczęliśmy sześć lat temu w Instytucie Kardiologii wskazują, że ta zastawka będzie lepsza niż te poprzedniej generacji. Dodatkowo ma bardzo nowoczesny stelaż, który umożliwi w przyszłości przezskórnie implantację zastawki w zastawkę - dodał.

Co z dostępnością?
Jak podkreślali pacjenci, którzy byli gośćmi panelu dyskusyjnego, podstawowym problemem w szerszym udostępnieniu nowoczesnych terapii jest przede wszystkim edukacja. I to nie tylko pacjentów, ale także lekarzy czy personelu średniego, rehabilitantów.

- Właśnie dlatego założyłam fundację. Wiele osób zwraca się do mnie z pytaniami dotyczącymi pompy baklofenowej. Staram się na te pytania odpowiadać, ale jestem tylko sama jedna - stwierdziła pani Agnieszka Dąbkowska.

- Podpisuję się pod tym, że brakuje informacji na temat nowych osiągnięć technologicznych. Potrzeba ich dużo więcej po to, aby decyzję o wyborze terapii pacjent mógł podjąć w pełni świadomie. Druga kwestia finansowanie nowych technologii. Odniosłem wrażenie, że jest konflikt interesów pomiędzy pacjentem a szpitalem. Temu ostatniemu opłaca się wykorzystywać najtańsze rozwiązania, niekoniecznie w interesie pacjenta - przekonywał Piotr Wicenty.

- W przypadku biologicznej zastawki serca rachunek koszt-efekt jest rewelacyjny. Gdyby wziąć perspektywę kilku-, kilkunastoletnią, okaże się, że oszczędności widziane z krótkiej perspektywy są pozorne. Zamiast leczyć się do końca życia możemy się po prostu wyleczyć - dodał.

Nowe technologie w koszyku świadczeń
Robert Rusak, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych Polmed stwierdził, że wszystko, co robią wytwórcy nowych technologii, lekarze i decydenci w ochronie zdrowia, jest dla pacjentów. - Robimy to także dla siebie, ponieważ albo byliśmy pacjentami, jesteśmy nimi, albo będziemy - podkreślał.

Dr Radosław Sierpiński, doradca i pełnomocnik ministra zdrowia ds. utworzenia Agencji Badań Medycznych w trakcie sesji podkreślał, że resort bardzo docenia aktywność branży wyrobów medycznych i technologii medycznych, bo dzięki otwartości na dyskusje na ten temat będzie można wypracować ramy realnej współpracy i stworzyć ekosystem dla technologii nielekowych, które do tej pory w Polsce były traktowane nieco po macoszemu.

- W Polsce mamy kilkanaście tysięcy różnych technologii nielekowych, które z mniejszym lub większym sukcesem, w dość chaotyczny sposób wchodziły dotychczas do koszyka świadczeń gwarantowanych. Musimy to zmienić. Zaproponować konkretny, transparentny system wchodzenia ich na ścieżkę finansowania, aby te technologie, po ich odpowiedniej ocenie, mogły znaleźć się w systemie ochrony zdrowia w Polsce - mówi dr Sierpiński.

Pełna relacja z sesji wraz z galerią zdjęć:
www.rynekzdrowia.pl/Konferencje

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum