Porozumienie Zielonogórskie wspiera uchodźców. "Pomoc nie słabnie, potrzeby nadal są ogromne"

Autor: oprac. KK • Źródło: Porozumienie Zielonogórskie, Rynek Zdrowia16 marca 2022 11:19

Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego od początku wspierają uchodźców. Są na granicach, a całe transporty niezbędnej pomocy medycznej jadą do bombardowanych miast na Ukrainie. Ze zbiórki pieniężnej kupili karetkę medyczną, którą przewożą najciężej chorych do pobliskich placówek ochrony zdrowia.

Porozumienie Zielonogórskie wspiera uchodźców. "Pomoc nie słabnie, potrzeby nadal są ogromne"
Uchodźcy z Ukrainy na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Hrebennem. Fot. PAP/Wojtek Jargiło
  • Nie słabnie pomoc lekarzy Porozumienia Zielonogórskiego dla Ukraińców. Nadal potrzeby są ogromne
  • Nadal, mimo że tyle minęło czasu od ataku Rosji na Ukrainę, w Polsce nie ma rozwiązań systemowych, pomocy organizowanej przez państwo - podkreśla Porozumienie Zielonogórskie
  • Największym problemem są dzieci, które trafiają do lekarzy z infekcjami. Wiele z nich – jak deklarują – nigdy nie była szczepiona

Wychłodzeni, a nawet z niewydolnością krążeniową

Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego od początku wspierają uchodźców. Są na granicach. Całe transporty niezbędnej pomocy medycznej jadą do bombardowanych miast w Ukrainie. Kupili także karetkę medyczną, którą sfinansowała Federacja PZ ze zbiórki pieniędzy.

– W Dorohusku nie słabnie fala potrzebujących. Dopiero od kilku dni pojawiły się tam karetki systemowe. Do tej pory byliśmy tu sami. A przez całą dobę mamy co robić. Jak podjechał autokar, od razu trafili do nas pacjenci – z udarem, częstoskurczem – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, ekspert PZ. Medycy z Porozumienia Zielonogórskiego od pierwszych dni wojny są na granicy. Pojechali, by pomagać potrzebującym razem z ratownikami i ochotnikami z Fundacji Podlascy Aniołowie.

Uchodźcy trafiają do punktów pomocy na granicach nie tylko wyziębieni, z odmrożeniami. Często z niewydolnością krążeniową czy bardzo wysokim poziomem cukru we krwi, bo od wielu dni, odkąd uciekają, nie biorą leków. Prawie codziennie lekarze odbierają porody i ratują wyziębione dzieci. Na granicy potrzebny był namiot, żeby zorganizować punkt medyczny. W ciągu 24 godzin zorganizowano... kontener, a w nim punkt dla mam z dziećmi, przewijaki, leżanki, koce, które dostaje każde zaopatrzone, wyziębione dziecko na dalszą drogę po Polsce. Jest tu wszystko, co potrzebne niemowlakom, ich mamom i małym dzieciom. Tak organizują pomoc wolontariusze z Podlasia.
Lubelszczyzna, strefa przygraniczna. Tu też wielu potrzebujących, wychłodzonych. Trafiają na 2-3 noce i jadą dalej.

 – Są wychłodzeni, nie mają podstawowych leków, więc dostają je u nas. Mamy też nagłe przypadki – niepełnosprawne dziecko połknęło kilka tabletek leków uspokajających. Było nerwowo, ale okazało się, że to preparat ziołowy z melisą. Przydaje nam się znajomość cyrylicy – mówi Małgorzata Stokowska, ekspert PZ, lekarka rodzinna.

Często nigdy nie byli szczepieni

Uchodźcy, którzy jadą w głąb kraju, trafiają do lekarzy rodzinnych. Plakaty informują, że udzielana jest im bezpłatna, wszechstronna pomoc.
Agata Sławin, ekspert PZ, lekarz rodzinny we Wrocławiu niemal codziennie przyjmuje kilku ukraińskich pacjentów, same kobiety i dzieci. Podobna sytuacja jest na Podkarpaciu i na Mazowszu. Największym problemem są dzieci, które trafiają do lekarzy z infekcjami. Wiele z nich – jak deklarują – nigdy nie była szczepiona.

– Kupiliśmy książeczki zdrowia, zakładamy je niemowlętom, bo nie mają żadnej dokumentacji medycznej. Przed nami długa i ciężka droga – dodaje Joanna Zabielska-Cieciuch.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum