Oddziały intensywnej terapii: najnowocześniejsze, ale to tam najczęściej może dochodzić do błędów

Autor: Jacek Janik • Źródło: rynekzdrowia.pl06 października 2021 16:45

Z jednej strony szpitalne oddziały intensywnej terapii należą do najbardziej zaawansowanych technologicznie, a z drugiej krytyczny stan leczonych tam pacjentów wiąże się z najwyższym zagrożeniem wystąpienia powikłań i umieralności, a także ryzykiem popełnienia błędu. To czyni je obszarem, w którym cyfryzacja jest szczególnie potrzebna, aby poprawić jakość sprawowanej opieki.

OIT-y należą w szpitalach do najbardziej zaawansowanych technologicznie i z najwyższym zagrożeniem powikłań i umieralności. Fot. Shutterstock

Duża liczba danych i brak czasu = możliwość błędów i złej diagnozy

Codziennie pacjenci oddziałów intensywnej terapii poddawani są setkom procedur. Bez modernizacji i cyfryzacji intensywnej terapii coraz większa liczba danych przy tej samej ilości czasu, który można poświęcić na ich interpretację, utrudnia właściwe reagowanie, uniemożliwiając niejednokrotnie uniknięcie błędów, czy niewłaściwej diagnozy.

Mnóstwo danych teoretycznie dostarczanych przez stosowane w intensywnej terapii urządzenia, rejestry i systemy komputerowe, przekazywanie pacjenta między oddziałami szpitala, często odległymi od siebie, może dodatkowo pogłębić ten problem. W związku z tym, podejmowanie decyzji w OIT stanowi coraz bardziej skomplikowany proces, dotyczący jednocześnie pacjentów ciężko chorych, więc czas reakcji jest w tym przypadku krytyczny.

To, co na zachodzie Europy staje się powoli standardem – zintegrowane systemy cyfrowe OIT – w Polsce jest wyjątkiem. W naszym kraju jest zaledwie kilka w pełni zdigitalizowanych oddziałów intensywnej terapii. Z reguły są to duże szpitale kliniczne.

Polskim standardem na OIT, podobnie jak w innych oddziałach szpitalnych, są przestarzałe systemy, często ze sobą niekompatybilne, króluje też papierowa dokumentacja, która przysparza lekarzom i pielęgniarkom coraz więcej pracy. To oznacza brak wsparcia lekarzy w podejmowaniu szybkich decyzji oferowanego przez nowoczesne systemy, brak szybkiego dostępu do odpowiednich protokołów i wytycznych postępowania. Konsekwencją są nieoptymalne wyniki kliniczne – obciążenie pacjenta ryzykiem niewłaściwego doboru dawek leków, przeoczone zdarzenia niepożądane, przedłużone odzwyczajanie od respiratora, wydłużony pobyt w szpitalu.

To stwarza także duże obciążenie zarówno fizyczne, jak i psychiczne personelu, przytłaczający przypływ pracy i nieproporcjonalnie duże obowiązki administracyjno-biurokratyczne.

Co oznacza zdigitalizowany OIT

- Cyfryzacja na oddziałach intensywnej terapii sprowadza się w uproszczeniu do tego, aby lekarze mogli dysponować jakościową dokumentacją. Ważne jest, by była ona ustandaryzowana, usystematyzowana i żeby było możliwe opieranie decyzji klinicznych na podstawie wielu rzetelnych danych z różnych źródeł. Wszystko po to, aby dla konkretnego pacjenta dobrać najlepszą, najskuteczniejszą terapię – mówi Łukasz Sterna z firmy GE Healthcare.

Jak wyjaśnia, nowoczesny system, taki jak Centricity CHA, pozwala m.in. na wczesne rozpoznanie powikłań, na przykład sepsy, która występuje często na oddziałach intensywnej terapii, zapalenia wątroby, z czym wiąże się bardzo duża śmiertelność. Powikłania mogą dotyczyć również uszkodzenia płuc wywołanego wentylacją mechaniczną, mogącego wystąpić w wyniku prowadzonej terapii z niespersonalizowanymi parametrami wentylacji.

Mając wszystkie te dane w systemie IT widzimy, co dzieje się z pacjentem na przestrzeni czasu i możemy na bieżąco reagować. Dzięki temu, można stwierdzić na przykład, że jakaś terapia jest nieprawidłowa – nieskuteczna, a ciśnienie panujące w układzie oddechowym jest nieodpowiednio dobrane do potrzeb pacjenta. W takiej sytuacji lekarz może natychmiast zareagować i dopasować odpowiednio parametry, by osiągnąć zamierzony efekt.

Jak wskazuje ekspert, taki system wprowadza dodatkowo automatyzację wielu aspektów sporządzania dokumentacji medycznej, jak na przykład liczenie bilansu płynów wydalonych i podanych pacjentowi. W tradycyjnej formie pielęgniarka robi to ręcznie, na kartce czy w Excelu i zajmuje to znaczną ilość czasu. System to automatyzuje. I takich automatycznych procesów jest dużo więcej. Ułatwiają one niezwykle pracę na intensywnej terapii.

- Dzięki temu personel ma więcej czasu, aby po prostu zająć się pacjentem – mówi Sterna.

Dodaje, że wdrożony już w 18 krajach system GE Healthcare – Centricity CHA, zarówno w placówkach akademickich, jak i szpitalach powiatowych pozwolił – a dzięki automatyzacji zbierania i prezentowania danych – skrócić czas pobytu pacjenta na OIT, zwiększyć liczbę wypisanych pacjentów, a także zaoszczędzić znacząco czas personelu pielęgniarskiego w skali roku.

Przyszłość medycyny – transformacja cyfrowa

Jak przekonuje dr Konstanty Szułdrzyński, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, przyszłość medycyny jest w transformacji cyfrowej.

- Wróciłem niedawno z tygodniowego studyjnego pobytu w Barcelonie, który umożliwił mi naoczne zapoznanie się z rozwiązaniami stosowanymi w nowoczesnych szpitalach. Postęp, który się uzyskuje dzięki transformacji cyfrowej medycyny jest wręcz niewiarygodny. Daje ogromne możliwości. Niestety nie jest on doceniany w Polsce i bardzo zwiększa nasz dystans w stosunku do reszty krajów na świecie. Większość oddziałów intensywnej terapii w Polsce nie jest w ogóle zdigitalizowanych i niewiele osób widzi taką potrzebę. Moim zdaniem wynika to z tego, że w Polsce płaci się za wykonanie procedury medycznej, a nie za jej wynik – mówi dr Szułdrzyński.

Jak wskazuje ekspert są trzy główne korzyści z digitalizacji oddziałów intensywnej terapii. Najważniejsza z nich to poprawa bezpieczeństwa i jakości leczenia. Wszystkie dane na temat pacjenta, włącznie z danymi klinicznymi, są zintegrowane w taki sposób, że są dostępne dla lekarza w formie kontekstowej.

- Jeśli podaję na przykład antybiotyk, którego dawka powinna być zredukowana z racji niewydolności nerek, a w systemie jest na ten temat informacja, to system natychmiast zaalarmuje – skontroluj dawkę i dostosuj ją do wydolności nerek. W tradycyjnej formie mamy do dyspozycji odrębny system do zleceń i osobny dla laboratoriów. One ze sobą w ogóle „nie rozmawiają”, a integratorem wszystkich danych jest umysł człowieka. Ten jednak do integracji danych się nie nadaje. Jego czynności poznawcze są tak skonstruowane, że mózg stara się selekcjonować informacje i dopuszczać do świadomości tylko to, co uznaje za istotne – mówi dr Szułdrzyński.

Dodaje: - Ze swojej natury mózg stara się wyeliminować większość bodźców, bo w ich zalewie przestają działać funkcje analityczne zdolne do jednoczesnego przetwarzania 2-3 parametrów. W związku z czym, funkcje analityczne człowieka automatycznie wykluczają mu dostęp do świadomości nadmiaru danych. Jeśli nawet dysponujemy bardzo ważnymi danymi, ale nie są one zintegrowane, to ich integratorem staje się lekarz. Jest interfejsem pomiędzy poszczególnymi systemami – laboratoryjnym, klinicznym oraz wieloma innymi – ale jego mózg biologicznie nie jest do tego przygotowany. Bardzo łatwo popełnić błąd. I nie jest to nawet kwestia czy się go popełni, tylko kiedy to się stanie.

Jak przekonuje, natura stworzyła nas do tego abyśmy zbierali owoce i uciekali przed drapieżnikami. Łatwo zauważamy ruch na granicy pola widzenia, a w jego środku kolory. Tak ukształtował się w wyniku ewolucji nasz mózg. Jeśli zastosujemy go jako integratora ogromnej ilości danych, nie wykorzystamy go z korzyścią dla pacjenta, bo nie jest on do tego dostosowany.

Korzyści z digitalizacji OIT

Jak mówi dr Szułdrzyński, pierwsza korzyść z digitalizacji jest taka, że tworzy ona pewne asocjacje danych, jak chociażby informację o niewydolności nerek i dawkowaniu leku, wylicza czas jego podawania, gromadzi dane z wielu urządzeń i na przykład alarmuje, że pacjent spełnił kryteria rozpoznania sepsy i jest sześć godzin na wyrównanie krążeniowe.

- Większość badań wskazuje na to, że tego typu rozpoznania – wymagające zestawienia kilku- kilkunastu parametrów – przez większość lekarzy albo w ogóle nie są stawiane albo są stawiane z bardzo dużym opóźnieniem. A przecież wiemy, że czas pomiędzy wystąpieniem objawów, a zastosowaniem celowanego leczenia ma ogromny wpływ na szanse pacjenta na wyzdrowienie. Im większe opóźnienie postawienia prawidłowego rozpoznania i zastosowanie prawidłowego leczenia, tym gorsze rokowanie dla pacjenta. W przypadku digitalizacji OIT system robi to za człowieka szybciej i precyzyjniej.

Przykładami korzyści z zastosowania zintegrowanego, zdigitalizowanego systemu jest to, że nie pozwala przetoczyć pacjentowi innej grupy krwi niż odpowiednia, weryfikuje czy zalecony lek otrzymuje właściwy pacjent, pokazuje, jakie są zależności pomiędzy zastosowaniem danych leków a na przykład ciśnieniem, czy innymi parametrami klinicznymi. W jednym miejscu gromadzone są dane dotyczące pracy serca, ustawień respiratora czy saturacji w powiązaniu zestosowaną terapią.

- To wszystko bez takiego systemu jest bardzo trudno zrobić. Obecnie w intensywnej terapii problemem nie jest niedobór informacji, jak to było jeszcze w latach 50. czy60-tych, kiedy na przykład wypełnienie tętna oceniało się za pomocą palca, ale ich nadmiar. Mają one znaczenie jednak tylko wówczas, kiedy potrafimy przełożyć naszą wiedzę na temat stanu pacjenta na decyzje kliniczne. Aby te dane miały takie przełożenie, muszą dotrzeć do naszej świadomości w momencie, kiedy podejmujemy konkretne decyzje. System pozwala nam je pokazać tu i teraz w jednym miejscu.

Bezpieczeństwo lekarzy i pacjenta

Digitalizacja oddziału intensywnej terapii wpływa nie tylko na jakość leczenia pacjenta i jego bezpieczeństwo, ale ma także wpływ na bezpieczeństwo lekarza. Nie jest postawiony w sytuacji osoby przekładającej papiery i generującej ogromne ilości dokumentacji medycznej. W zdigitalizowanym systemie w większości ta dokumentacja generuje się sama.

 

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum