Na salach operacyjnych jak w saunie. Chirurdzy: "W takich warunkach dawno nie pracowaliśmy"

Autor: oprac. IB • Źródło: TOK FM, Gazeta Wyborcza, Rynek Zdrowia17 lipca 2021 07:11

Ponad 30 st. C na bloku operacyjnym - w takich warunkach operowali od kilku dni chirurdzy warszawskiego szpitala przy ul. Banacha. Podobne sytuacje zdarzają się od lat w wielu placówkach.

Brak działającej klimatyzacji na bloku operacyjnym jest w czasie upałów ogromnym problemem Fot. PTWP/ screen Twitter
  • W CSK UCK WUM przy ul. Banacha od tygodnia nie działa klimatyzacja obejmująca połowę bloku operacyjnego, a od miesiąca klimatyzacja na oddziale intensywnej terapii
  • W czasie ostatnich upałów chirurdzy operowali, zgodnie z harmonogramem, w temperaturze przekraczającej 30 st. C
  • Podobne sytuacje zdarzają się od lat w całej Polsce. Przypominamy jedną z nich (lato 2017, Łódź)

Jak podaje TOK FM, klimatyzacja obejmująca połowę bloku operacyjnego Centralnego Szpitala Klinicznego UCK WUM przy ul. Banacha siadła jeszcze przed ubiegłym weekendem, ale zabiegi nie zostały przesunięte na inny termin - realizowano je zgodnie z planem.

Zmęczeni i odwodnieni chirurdzy, leki do utylizacji

Klimatyzacja na oddziale intensywnej terapii w szpitalu klinicznym w W-wie, rok 2021. Ta "normalna" nie działa od dłuższego czasu, na części sal operacyjnych też. Wczoraj operacje odbywały się przy 30 stopniach - relacjonują pielęgniarki. Dziś za oknami ma być 34! - napisał w środę na Twitterze reporter TOK FM Michał Janczura

Pracownicy placówki poinformowali tę stację, że ok. godz. 15 temperatura na salach przekracza 30 stopni - przegrzani i odwodnieni chirurdzy operują, a cały personel podkreśla, że już od dawna nie pracował w tak trudnych warunkach.

Pracownicy zwracają też uwagę na inny problem. Pomimo tak wysokiej temperatury leki nadal znajdują się w części bloku operacyjnego pozbawionej sprawnej klimatyzacji. Przypominają, że powinny być one przechowywane w temperaturze nie wyższej niż 25 st. C, a w tej sytuacji nadają się już tylko do utylizacji.

Jak mówi personel szpitala, jeszcze gorsza sytuacja panuje na Oddziale Intensywnej Terapii, gdzie klimatyzacji nie ma nie od tygodnia, ale od miesiąca. Na sali chorych stoją dwa przenośne klimatyzatory, które nie są w stanie schłodzić całej powierzchni OIT-u. Klimatyzacji pozbawiony jest również oddział pooperacyjny oraz pomieszczenia socjalne. Klimatyzacja w szpitalu nie działa zatem od dłuższego czasu, odkąd część oddziałów pełniła jeszcze rolę covidowych.

Dlaczego klimatyzacja nie działa? Zawiniły ulewy

Dyrektor UCK WUM Anna Łukasik potwierdziła te informacje w mailu przesłanym stacji TOK FM wskazując, że winę za tę sytuację ponoszą padające ostatnio ulewne deszcze: woda popsuła wentylatory. Awaria ma zostać usunięta w przyszłym tygodniu.

Dzięki zaangażowaniu i kreatywności personelu udaje się realizować zaplanowane harmonogramy zabiegów, a tym samym udzielać świadczeń bez konieczności odraczania terminów ich realizacji - dodała dyrektor.

Jak się okazuje, CSK UCK WUM przy ul. Banacha nie jedyną placówką w Warszawie, która ma problem z klimatyzacją. Podobnie jest w Szpitalu Wolskim, w którym od blisko trzech tygodni nie udaje się naprawić klimatyzacji na oddziale kardiologii.

"Pacjenci nie są świadomi, w jakich warunkach są operowani"

Nie brakuje przykładów podobnych sytuacji z poprzednich lat. Podczas fali upałów w czerwcu 2017 r. padła klimatyzacja na bloku operacyjnym Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. WAM - Centralnego Szpitala Weteranów przy placu Hallera w Łodzi. Jak mówili wówczas Gazecie Wyborczej chirurdzy tej placówki, temperatura na salach dochodziła do 40 st. C, a przy stole operacyjnym była jeszcze wyższa.

Taka sytuacja ma miejsce od paru lat. Jesienią naprawiają klimatyzację, która wiosną się psuje i na salach operacyjnych jest jak w piekle (...). W tym roku klima padła dwa tygodnie temu i ponoć jest już nie do naprawienia, a nowej nie założą. Założono za to w oknach moskitiery i teraz operacje są prowadzone przy otwartych oknach. Zero zasad. (...) Lekarze narzekają ale pracują dalej. Pacjenci nie są świadomi w jakich warunkach są operowani - pisali anonimowo pracownicy podkreślając, że na trzech salach bloku operacyjnego przeprowadza się każdego dnia po kilkanaście zabiegów.

Jak wskazywali wówczas chirurdzy, takie warunki nie pozostają bez wpływu na pacjentów. Zbyt wysoka temperatura nie jest korzystna, gdy otwiera się powłoki brzuszne. Powoduje nadmierną utratę płynów, które po operacji trzeba uzupełniać. W tej sytuacji rekonwalescencja może się przedłużyć i być dla chorego trudniejsza. W takich warunkach nagrzewa się również aparatura.
Z kolei anestezjolodzy podkreślali, że znieczulanie chorych w takie upały może być groźne dla ich zdrowia.

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum