Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia | 18-09-2019 16:30

Mazowieckie: będą pierwsze niekomercyjne zabiegi robotem typu da Vinci

Już na początku 2020 roku w województwie mazowieckim ma pojawić się możliwość wykonywania nieodpłatnych zabiegów za pomocą robota typu da Vinci. System trafi do Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach. O szczegółach tego przedsięwzięcia mówi Rynkowi Zdrowia prezes zarządu szpitala, Marcin Kulicki.

- Przetarg na robota chirurgicznego typu da Vinci ogłoszono z datą realizacji (dostawy) do końca listopada br. Będzie wdrożony do eksploatacji już w grudniu 2019 r. W tym samym miesiącu zacznie się szkolenie personelu - mówi prezes Marcin Kulicki.

Zakup robota zostanie sfinansowany dzięki dotacji celowej w wysokości niemal 10 mln zł przyznanej decyzją zarządu woj. mazowieckiego.

Operacje za darmo, nawet bez refundacji
- Z racji tego, że pracuje u nas specjalista urologii, który od dwóch lat szkoli się w zakresie robotyki w niemieckich klinikach, mamy podstawy, aby już na początku 2020 roku uruchomić pierwsze zabiegi - informuje prezes.

Jak tłumaczy, będą one wykonywane zarówno komercyjnie, jak i nieodpłatnie. - Będzie to pierwszy robot w szpitalu publicznym na Mazowszu. a trzeci w ogóle. Jako jedyny nie będzie działał tylko w trybie komercyjnym - precyzuje Kulicki.

Zdradza, że operacje będą przeprowadzane zarówno w zakresie urologii, jak też ginekologii onkologicznej i chirurgii onkologicznej, a łączna ilość zabiegów w 2020 roku ma wynieść od 150 do 200.

- Oczywiście NFZ nie refunduje robotyki. Można powiedzieć, że tkwi jeszcze w starym podejściu do nowoczesności, czyli finansuje otwarte operacje, a nie te małoinwazyjne. Problem widać także na poziomie laparoskopii. Uważam jednak, że Fundusz nie ucieknie od robotyki w chirurgii, bo wkracza ona do Polski coraz śmielej - ocenia Kulicki.

Dodaje, że prawdopodobnie MZ zastanawia się, w jakiej formie refundować robotykę. - Możliwe, że będzie jakiś pilotaż, podobnie jak w przypadku trombektomii mechanicznej - zauważa.

Wyjaśnia, że szpital ma zidentyfikowane procedury, szczególnie z zakresie ginekologii, do których „nie trzeba dokładać lub dokłada się niewiele”. - Są też takie procedury w urologii, które z grubsza się bilansują. Oczywiście, jeśli policzymy koszty amortyzacji, zakupu da Vinci - wtedy ten bilans wypada gorzej. Mam jednak nadzieję, że w przyszłym roku będzie to w jakiś sposób uregulowane - mówi szef siedleckiego szpitala. Zapewnia, że nawet jeśli refundacja nie ruszy, chorzy będą mogli liczyć na darmowe zabiegi.

Świat pędzi, Polska czeka
Przypomnijmy. W roku 1999 produkt o nazwie Da Vinci Surgical System wszedł na rynek europejski, zaś w lipcu 2000 r. robot chirurgiczny da Vinci otrzymał pozwolenie od amerykańskiej Agencji Żywności i Leków na wykorzystanie w chirurgii ogólnej. W 2012 r. przeprowadzono przy jego pomocy około 200 tys. operacji na świecie, w roku 2017 już 900 tys. a w 2018 - ponad milion.

- Na świecie samych robotów jest już ponad 5 tys. W Europie jeden robot przypada na ok. 1 milion mieszkańców - mówił Rynkowi Zdrowia pod koniec maja br. prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu i prekursor zakupu pierwszego w Polsce robota da Vinci.

Czytaj też: Robot da Vinci to "technologiczne tsunami". Świat zna go 20 lat, w Polsce nadal raczkuje

Gdy AOTMiT 23 maja 2017 r. wydała pozytywną opinię co do zasadności finansowania przez NFZ tej technologii we wskazaniach: rak jelita grubego, rak gruczołu krokowego, rak błony śluzowej macicy, nadzieje specjalistów i pacjentów na rewolucję były duże. Na tym się jednak skończyło, bo minister zdrowia nie wydał stosownego rozporządzenia.

„Po analizie możliwości włączenia leczenia w ramach systemu da Vinci do koszyka świadczeń gwarantowanych podjęto decyzję o zaprojektowaniu finansowania tej procedury w zakresie programu wieloletniego. Aktualnie trwają prace nad opracowaniem modelowego programu chirurgii robotowej w Polsce" - informowało nas również pod koniec maja br. Ministerstwo Zdrowia.

Da Vinci nie jest dla każdego szpitala?
Specjaliści, z którymi rozmawialiśmy kilka miesięcy temu, choć chwalili system, to równocześnie zauważali, że robot da Vinci nie nadaje się dla każdego szpitala i przestrzegali przed uleganiem modzie na jego zakup.

- Zachęcałbym do zainteresowania się chirurgią robotową duże, wysokospecjalistyczne jednostki. Ambicje można mieć bardzo duże i każdy ma takie prawo, ale nie jest to urządzenie dla szpitala powiatowego, rejonowego, tylko dla dużego szpitala akademickiego czy centrum onkologii, gdzie jest reprezentacja różnych specjalności. Nikt z publicznych jednostek nie kupuje takiego urządzenia np. tylko dla ginekologii - zaznaczał prof. Wojciech Golusiński, kierownik Kliniki Chirurgii Głowy, Szyi i Onkologii Laryngologicznej Wielkopolskiego Centrum Onkologii. 

Co na to prezes siedleckiego szpitala?

- Jesteśmy szpitalem wieloprofilowym. W tym roku uruchamiamy pełnoprofilowe centrum onkologii. Główną chęcią i determinacją do "zawalczenia" o robota jest naturalny, kolejny etap wieloletniego rozwoju urologii. Decyzją zarządu województwa mazowieckiego postanowiono, że nasz szpital będzie centrum urologicznym dla Mazowsza i jednocześnie ośrodkiem doświadczalnym w zakresie robotyki. Jest to decyzja przemyślana - podsumowuje prezes Kulicki.

- Będziemy też mieć kogo szkolić województwie - dodaje.