IB/Rynek Zdrowia | 28-06-2019 06:00

Lipcowa lista refundacyjna: są dobre informacje dla pacjentów z nowotworami krwi

Na lipcowej liście refundacyjnej znalazły się bardzo oczekiwane zarówno przez pacjentów, jak i lekarzy nowoczesne leki stosowane w terapii szpiczaka mnogiego i ostrej białaczki limfoblastycznej. Specjaliści zwracają uwagę, że w dużym stopniu zaspokajają one potrzeby terapeutyczne chorych z tymi nowotworami krwi.

Specjaliściu uważają, że leki, które znalazły sie na wykazie leków refundowanych ważnym od 1 lipca br., w dużym stopniu zaspokajają potrzeby terapeutyczne chorych z szpiczakiem mnogim i ostrą białaczką limfoblastyczną. Fot. Fotolia

Jak zauważa prof. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, pacjenci ze szpiczakiem mnogim mogli korzystać z leczenia w ramach programów lekowych z lenalidomidem i pomalidomidem, ale na liście refundacyjnej bardzo oczekiwane były takie specyfiki, jak karfilzomib i daratumumab. Są one przeznaczone dla dwóch grup chorych, którzy mają różne potrzeby terapeutyczne. Od 1 lipca będą refundowane.

- Karfilzomib w schemacie z lenalidomidem i deksametazonem (KRLD) jest dla wąskiej grupy pacjentów, którzy nie odpowiadają w pierwszej linii na inhibitory proteasomu (chodzi o ok. 10 proc. pacjentów leczonych indukcyjnie). Dodatkowo są to pacjenci młodsi, kwalifikujący się do procedury przeszczepienia - wyjaśnia prof. Giannopoulos.

- Tak naprawdę mówimy o zamianie jednego inhibitora proteasomu na drugi, czyli bortezomibu na karfilzomib, który w bezpośrednim porównaniu okazał się dużo bardziej aktywnym lekiem. Mowa także o zamianie drugiego podstawnika. Najczęściej w leczeniu indukującym stosujemy schemat bortezomib, talidomid, deksametazon. Tutaj talidomid zostałby zastąpiony przez lenalidomid. Zatem dwa najważniejsze leki w tym schemacie trójlekowym zostałyby zamienione na leki nowej generacji - zauważa specjalista.

Dodaje, że takie skojarzenie jest bardzo skuteczne. W badaniu rejestracyjnym nie tylko przedłużało czas do progresji, ale także czas całkowitego przeżycia. To zatem bardzo cenna opcja terapeutyczna dla niewielkiej grupy pacjentów, ale jednocześnie takich, dla których nie ma obecnie optymalnego leczenia.

Nowe podejście
- Drugi schemat dla pacjentów ze szpiczakiem to daratumumab, bortezomib, deksametazon dla chorych, którzy nie kwalifikują się do przeszczepu. Tutaj do schematu dwulekowego bortezomib z deksametazonem zostanie dodany daratumumab, trzeci, bardzo nowoczesny lek, przeciwciało monoklonalne anty-CD38 - zaznacza prof. Giannopoulos.

Wyjaśnia, że jest to specyfik o zupełnie innym mechanizmie działania, który zmienił podejście do leczenia pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym.

- Preparat jest zarejestrowany zarówno w monoterapii dla chorych po wielu liniach leczenia (czyli już mamy sygnały, że w monoterapii jest aktywny), jak i w schemacie z bortezomibem lub lenalidomidem. W obu połączeniach mocno istotnie zwiększa skuteczność tych leków, prowadząc do tak wysokich redukcji ryzyka progresji, jakich dotychczas w badaniach rejestracyjnych nie widzieliśmy. Ta ważna opcja terapeutyczna dla chorych ze szpiczakiem plazmocytowym uzupełni leczenie od drugiej linii terapii, tj. od pierwszego nawrotu choroby, co było tak naprawdę największym wyzwaniem w leczeniu - mówi ekspert.

Jak zauważa, większość nowych leków jest tym skuteczniejsza, im wcześniej podana pacjentowi. Obserwuje się, że wiele nowoczesnych terapii, stosowanych początkowo w przypadkach nawrotów, przesuwa się później do linii wcześniejszych i okazuje się, że najlepsze efekty osiągane są przy stosowaniu ich od razu w pierwszej linii leczenia.

- Przeszkodą bywają względy rejestracyjne i finansowe, ale daratumumab ma już rejestrację w pierwszej linii dla chorych nie kwalifikujących się do przeszczepienia i jego dostępność dla pacjentów będzie zapewne z czasem większa. Do sprawy podchodzimy jednak realnie, uwzględniając możliwości finansowe państwa i wydaje się, że formuła z bortezomibem od drugiej linii leczenia jest optymalnie dopracowana - wskazuje prof. Giannopoulos.

Te leki ratują życie
- Czy w przypadku karfilzomibu, jak i daratumumabu mówimy o lekach ratujące życie? Jeśli za sukces uznajemy wydłużanie przeżycia chorych (mediana przeżycia ewoluowała od pięciu lat do siedmiu, a w Europie Zachodniej do 10 lat i powyżej), to tak. Wykazanie, że zastosowanie na początku terapii jednego leku, który wydłuży przeżycie, jest w tej chorobie bardzo trudne. Stosujemy zatem różne leki, które wydłużają czas do kolejnego nawrotu i suma tych korzyści przekłada się na coraz dłuższe przeżycie pacjentów - ocenia specjalista.

Dodaje, że leczenia karfilzomibem potrzebuje w Polsce niewielka grupa, jak wynika z szacunków, poniżej 100 chorych. W schemacie KRLD jest to leczenie pomostowe, ograniczone do ośmiu cyklów, z możliwością kontynuacji lenalidomidem i deksametazonem. Zapotrzebowanie na daratumumab będzie nieco szersze, ale w pierwszych latach nie większe niż 200-300 pacjentów. W tym przypadku jest to leczenie do progresji choroby.

Prof. Sebastian Giebel, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie Oddziału w Gliwicach zwraca z kolei uwagę na nowy lek zaspokajający potrzeby terapeutyczne pacjentów z ostrą białaczką limfoblastyczną, który także znalazł się na lipcowej liście refundacyjnej.

- Blinatumomab należy do zupełnie nowej kategorii leków o charakterze immunoterapii. Jest to sprzężenie dwóch fragmentów przeciwciał, które rozpoznają dwa różne antygeny. Jeden to CD19, antygen typowy dla komórek ostrej białaczki limfoblastycznej z linii limfocytów B. Drugi to CD3, antygen obecny na limfocytach T, komórkach układu odpornościowego - wyjaśnia ekspert.

Jak zaznacza, działanie leku polega na tym, że prowadzi on do zbliżenia limfocytu T, tj. komórki, która normalnie walczy z białaczką, z komórką białaczkową. Skutkiem jest stymulacja limfocytów T do niszczenia komórek białaczkowych.

Pomost do transplantacji
- Skuteczność tego leku była przebadana w szeregu badań klinicznych I, II i III fazy. Porównano ją ze skutecznością chemioterapii kolejnej linii u pacjentów z nawrotowymi i opornymi nawrotowymi postaciami ostrej białaczki limfoblastycznej. Okazało się, że u większości chorych blinatumomab pozwala na uzyskanie całkowitej remisji i dzięki temu stwarza możliwość wykonania allogenicznej transplantacji komórek krwiotwórczych. I tak właśnie postrzegamy ten lek - jako rodzaj pomostu do transplantacji. Skuteczność chemioterapii tradycyjnej jest u tych chorych znacznie mniejsza - wskazuje prof. Giebel.

Specjalista podkreśla, że u osób dorosłych ostra białaczka limfoblastyczna jest schorzeniem stosunkowo rzadkim. Rocznie odnotowuje się ok. 200 takich rozpoznań w skali całego kraju, przy czym ok. 2/3 to chorzy na ostrą białaczkę limfoblastyczną z linii limfocytów B.

- U większości z nich jesteśmy w stanie doprowadzić do wyleczenia za pomocą innych, dostępnych metod. Jednak u ok. 50 osób dochodzi do nawrotów bądź też występuje pierwotna oporność, co uzasadnia podanie takiej terapii - wskazuje ekspert.

- Czy to jedyna opcja terapeutyczna dla tych chorych? Niekoniecznie, ponieważ jest jeszcze inotuzumab ozogamycin, przeciwciało sprzężone z cząsteczką toksyny, które także cechuje się większą skutecznością niż chemioterapia w przypadku oporności lub nawrotu. I w końcu jest także najnowsza technologia, jaką są komórki CAR-T. Dotychczas nie mogliśmy u tych chorych zastosować żadnej z tych opcji leczniczych, ale od lipca potrzeby terapeutyczne tej grupy chorych zostaną częściowo zaspokojone - mówi prof. Giebel.