GRUPA PTWP

Martwe prawo, ale prawo. Zakaz palenia w szpitalach psychiatrycznych nie funkcjonuje, ale resort zdania nie zmienia...

  • Sabina Borszcz/Rynek Zdrowia
  • 09-09-2011 06:15

Zakaz palenia w zakładach opieki zdrowotnej, w tym w szpitalach psychiatrycznych, wprowadziła w połowie listopada 2010 roku znowelizowana ustawa antynikotynowa. Jej zapisy wzbudziły wątpliwości konsultanta krajowego w dziedzinie psychiatrii, dyrektorów placówek sprawujących całodobową opiekę psychiatryczną lub odwykową oraz Rzecznika Praw Pacjenta.

Jak wyjaśnia nam Krystyna Kozłowska, Rzecznik Praw Pacjenta, podczas prac nad projektem zmiany ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych, istniał zapis, który dopuszczał odstępstwo od zakazu palenia wyrobów tytoniowych w stacjonarnych zakładach opieki zdrowotnej za zgodą lekarza.

- Brano więc wtedy pod uwagę interesy grupy pacjentów psychiatrycznych. Zapis ten został jednak usunięty w akcie przyjętym w kwietniu 2010 roku - mówi Krystyna Kozłowska.

Zakaz godzi w pacjentów
Zdaniem RPP zupełny zakaz palenia papierosów szczególnie dotknął pacjentów szpitali psychiatrycznych, ponieważ te osoby są często długo hospitalizowane.

- Obawiałam się utrudnień przy egzekwowaniu całkowitego zakazu palenia. Wskazywałam też na niebezpieczeństwo bezpośredniego zagrożenia życia, gdy pacjenci, paląc papierosy mimo zakazu, mogą np. zaprószyć ogień - dodaje Kozłowska.

Jeszcze w 2010 roku rzecznik wystąpiła do Ministerstwa Zdrowia o wykładnię przepisów ustawy antynikotynowej. Jej wątpliwości dotyczyły faktu, iż nie przewiduje ona możliwości wydzielenia palarni na terenie ZOZ-u oraz nie zawiera precyzyjnej definicji "terenu zakładu opieki zdrowotnej".

Poseł Marek Balicki, lekarz specjalista w dziedzinie psychiatrii i były minister zdrowia, wielokrotnie podkreślał, że potrzeba palenia u pacjentów oddziałów psychiatrycznych często wynika ze specyfiki ich schorzenia.

- Wielu posłów, a także ekspertów w dziedzinie psychiatrii, podziela moją opinię, że takie rozwiązanie to błąd. W zakładach psychiatrycznych pacjenci przebywają przecież wbrew własnej woli - podkreśla Marek Balicki i dodaje, że więzieniach wolno palić, a w szpitalach psychiatrycznych nie, a to, zdaniem byłego ministra zdrowia, dyskryminacja.

- Gdyby to rozwiązanie było skuteczne, można by o tym dyskutować. Oczywiście, palenie jest złe, ale zakaz powoduje, że pacjenci palą w takich miejscach, w których narażają na dym nikotynowy pozostałych chorych: w toaletach, w parkach przed szpitalami, na salach dla chorych lub nawet pod kołdrą - wylicza poseł.

Zdaniem Marka Balickiego problem polega na tym, że zaostrzenie przepisów zostało wprowadzone bez przygotowania. Poseł podaje przykład USA, gdzie szpitale najpierw wychodziły z inicjatywą przeprowadzenia takiego pacjenta przez terapię substytucyjną, aby potem móc go leczyć psychiatrycznie.

Bez przymusu
Czy jednak zezwolenie na tworzenie palarni na terenie tego typu placówek nie godzi w ideę ustawy antynikotynowej?

- Uświadamiać, edukować - tak, ale nie pod przymusem. Pewne przymusowe działania są dopuszczalne konstytucyjnie, ale w ściśle określonych sytuacjach, np. w przypadku wystąpienia epidemii. Można także leczyć przymusowo osobę chorą psychicznie, ale tylko wtedy kiedy zagraża ona innym osobom lub sobie samej. Ale nie wolno leczyć przymusowo osoby, która pali papierosy - odpowiada Marek Balicki.

W listopadzie 2010 roku Waldemar Giza, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych ''Drewnica'' w Ząbkach wystosował pismo do Ministerstwa Zdrowia, w którym przekonywał do inicjatywy legislacyjnej zmierzającej do zapewnienia możliwości palenia tytoniu w szpitalach psychiatrycznych.

W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśniał, że ''szczególnie wysoki poziom ochrony przed dymem tytoniowym jest wymagany w zakładach opieki zdrowotnej - ze względu na ich funkcję leczniczą (...) Lekarz dysponuje obecnie wystarczającymi możliwościami terapeutycznymi, by złagodzić lub wyeliminować fizjologiczne i psychiczne skutki (zaprzestania) palenia tytoniu.''

- Oczywiście, szybciej zaakceptowalibyśmy całkowity zakaz palenia przy jednoczesnym wsparciu programu odwykowego. Ale na to potrzebne są dodatkowe fundusze, których resort nie zapewnia - mówi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Waldemar Giza.

Najpierw odwyk, potem leczenie
Na szczęście w szpitalu w Ząbkach żadne ekstremalne sytuacje nie miały dotąd miejsca.

- Szpital jest oznakowany tabliczkami o zakazie palenia, personel ''wydaje'' ustne upomnienia. Tyle możemy zrobić. Nie możemy natomiast pacjentowi zabrać papierosów ani go przeszukać, nie możemy także nakładać mandatów - tłumaczy dyrektor placówki.

- Teoretycznie moglibyśmy pacjenta karnie wypisać ze szpitala za nieprzestrzeganie regulaminu, ale tak nie zrobimy, ponieważ nie pozwoli na to lekarz prowadzący. Takiemu pacjentowi może przecież stać się coś złego poza szpitalem - dodaje.

Mandat może wystawić palącemu jedynie policjant, strażnik miejski albo inspektor sanitarny.

Waldemar Giza podkreśla, że wytłumaczenie choremu psychicznie, który czasem nawet nie wie, gdzie przebywa i nie chce przyjmować leków, jest po prostu bardzo trudne.

- Wyrywanie mu z rak papierosa skutkuje agresją. To nie jest metoda. Do leczenia nałogu wymagana jest zgoda pacjenta. Ustawa antynikotynowa nie mówi nic o tym, że mamy za wszelką cenę także leczyć chorego i z tego nałogu - dodaje dyrektor.

Resort nieugięty
Dr Henryk Kromołowski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Neuropsychiatrycznego im. dr E. Cyrana w Lublińcu, także dwa razy pisał do Ministerstwa Zdrowia, aby dowiedzieć się, czy istnieje możliwość wydzielania miejsca na palarnię w lecznicy.

Odpowiedź ministerstwa była odmowna, nakazująca rygorystycznego przestrzegania zakazu palenia. Personel został więc o tym poinformowany, a cały teren szpitala odpowiednio oznakowany.

- Mogę jedynie domniemywać, że pacjenci mogą palić w ukryciu. Oficjalnie nie dotarły do mnie żadne informacje o zaprószeniu ognia przez niezdyscyplinowanego pacjenta - mówi portalowi rynekzdrowia.pl dr Kromołowski.

Zdaniem dyrektora Kromołowskiego zakaz palenia to słuszne posunięcie. Jednak wyleczenie pacjenta z nałogu wymaga długotrwałej i kosztownej terapii.

- Uważam, że zaproponowane przez rząd rozwiązanie jest dość idealistyczne. Ustawa powinna być bardziej przystosowana do panujących realiów, aby nie była ''martwym prawem''. Najpierw należałoby takie placówki jak nasza odpowiednio przygotować, abyśmy byli w stanie z nałogiem walczyć. Inaczej rodzi to poważne zagrożenie, głównie pożarowe - tłumaczy dyrektor.

Nie tylko szpitale psychiatryczne zmagają się z palącymi pacjentami. Kilka miesięcy temu na oddziale gruźlicy i chorób płuc w Szpitalu Sióstr Elżbietanek w ZZOZ w Cieszynie wybuchł groźny pożar. Ewakuowano aż kilkudziesięciu pacjentów. Okazało się, że przyczyną było zaprószenie ognia z papierosa w jednej z sal. Zapaliła pacjentka, zresztą w poważnym stanie, leżąca pod tlenem. Podobne problemy mają inne szpitale w regionie.

- Do czerwca br. ukarano pięciu szpitalnych palaczy i ośmiu dyrektorów za brak odpowiedniego oznakowania terenu szpitala. To kilkusetzłotowe mandaty - wylicza nam Jan Bondar, rzecznik prasowy GIS.

Na razie Główny Inspektorat Sanitarny zbiera uwagi do ustawy i planuje jej nowelizację. Według rzecznika nie przewiduje się wielkich zmian.

- Na pewno będziemy pracować w kierunku nowelizacji ustawy, wykluczam jednak jej liberalizację. Nowelizacja pójdzie raczej w kierunku jeszcze większego zabezpieczenia osób niepalących przez szkodliwym działaniem nikotyny, także w szpitalach - wyjaśnia Jan Bondar i dodaje, że kwestia palarni w szpitalach psychiatrycznych to temat do ponownego rozpatrzenia.

Czytaj więcej:    palenie papierosów |  szpital psychiatryczny |  zakaz palenia |  ustawa antynikotynowa

Brak komentarzy

PARTNER PORTALU
partner portalu rynekzdrowia.pl
reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Copyright by Rynek Zdrowia