Otóż bardzo często nasi zdrowi rodacy bez powodu zajmują czas lekarzy, a przede wszystkim miejsce w kolejce innym osobom, rzeczywiście potrzebującym pomocy medycznej. To zjawisko także negatywnie wpływa na relacje między środowiskiem medycznym a społeczeństwem.
– Pacjenci nie są bez wad. Lekarze też. Recenzując Kodeks etyki lekarskiej, napisał Pan, m.in.: „Na samym początku dokumentu (licząc razem z przyrzeczeniem) mamy aż trzy napomnienia, żeby nie podkopywać zaufania do innych lekarzy. Czyż nie jest to małoduszny korporacyjny egoizm?”
– Jak już wspominałem, lekarze są trochę sfrustrowani. Czują się niedoceniani przez pacjentów, a także innych lekarzy, m.in. przez zawodowy establishment, wszak jest to środowisko silnie zhierarchizowane.
Można powiedzieć, że w opiece zdrowotnej – nie tylko w Polsce – wszyscy na wszystkich trochę się boczą. Szczególnie zła aura otacza publiczną ochronę zdrowia. Trudno jednak wskazać, kto konkretnie temu niekorzystnemu klimatowi jest winien. Zresztą dotyczy on także niepublicznego sektora, gdzie dochodzą pewne mechanizmy rynkowe; nie brakuje pacjentów, którzy podejrzewają, iż „prywatni” chcą od nich wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy i dlatego np. zlecają więcej badań niż jest to konieczne.
Cały wywiad – we wrześniowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 9/62).
Czytaj więcej: bioetyka | Jan Hartman
OZZL poprze protest pacjentów przed MZ w Dniu Dziecka